Skip to main content

WWE: Unreal to najnowszy dokumentalny serial Netflixa, który odkrywa kulisy świata profesjonalnego wrestlingu. Premiera przyszła w wyjątkowym momencie dla WWE – pół roku po podpisaniu głośnego kontraktu z Netflixem, na mocy którego flagowy program Monday Night RAW, Smackdown, NXT czy gale PPV przeniesiono z tradycyjnej telewizji na streaming. Twórcy zapowiadali, że WWE: Unreal ma być czymś w rodzaju „Drive to Survive” dla świata wrestlingu – serialem, który „zdejmuje zasłonę” i pokazuje produkcję największych wrestlingowych eventów. To oznacza, że widzowie mogą liczyć na zerwanie (choć częściowe) z tradycyjną zasadą kayfabe, czyli utrzymywania iluzji, że wydarzenia w ringu są w pełni autentyczne. W przeszłości łamanie tej zasady było absolutnym tabu, ale czasy się zmieniają – WWE chce przyciągnąć nowych widzów i zaspokoić ciekawość fanów zza kulis w erze streamingu.

Za produkcję odpowiada m.in. legendarne NFL Films, znane z doskonałych filmów sportowych, oraz samo WWE. Efektem jest najwyższa jakość realizacji – materiał jest dynamiczny, z filmowym rozmachem, a montaż szybki i przejrzysty. Już od pierwszych minut widać, że mamy do czynienia z profesjonalnym dokumentem, który trafi zarówno do zagorzałych fanów, jak i do tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z wrestlingiem.

WWE: Unreal to pięcioodcinkowy dokument, który oferuje bezprecedensowy dostęp do zakulisowego świata WWE – od przygotowań do styczniowego Royal Rumble, aż po kulminację na WrestleManii 41 w kwietniu. Serial pokazuje kulisy największych gal, ukazując m.in. pracę scenarzystów oraz emocje gwiazd tuż przed wyjściem do ringu. Kamery zaglądają wszędzie: do szatni zawodników, zaplecza aren oraz – co najciekawsze – do „writers’ room”, czyli pokoju, w którym scenarzyści WWE opracowują zwroty akcji dla swoich historii. To, co wcześniej rzadko (jeśli w ogóle) było pokazywane fanom, teraz staje się jawne. Dla długoletnich miłośników wrestlingu już sam ten element to ogromna atrakcja.

Serial przeplata ujęcia z przygotowań za kulisami z fragmentami walk i wydarzeń na żywo, tworząc pełny obraz tego, jak „robi się” wrestling. Widzimy gwiazdy WWE w zupełnie nowym świetle – zdenerwowane, skupione, czasem wątpiące w siebie tuż przed wyjściem za kurtyny. Poznajemy ich prawdziwe osobowości i pasje.  Show skupia się na kilku głównych wątkach i postaciach, które dominowały w WWE na początku 2025 roku. Jednym z nich jest historia Jey Uso, tag-teamowego zawodnika, który pod koniec 2024 roku zaczął wybijać się na gwiazdę solową. WWE: Unreal pokazuje, jak początkowo kierownictwo WWE nie było przekonane, czy Jey ma potencjał na mistrza, ale reakcje publiczności mówiły co innego. Kulminacją jest Royal Rumble 2025, gdzie Jey Uso, ku zaskoczeniu wielu, wygrywa ten słynny 30-osobowy pojedynek, eliminując samego Johna Cenę. Ogłuszający aplauz fanów w arenie to moment euforii – odpowiedź, której WWE potrzebowało. Takich rzeczy nie da się w pełni zaplanować na kartce; serial doskonale pokazuje, że prawdziwym scenarzystą bywa publiczność, która decyduje, kogo wynieść na szczyt.

Innym fascynującym wątkiem jest długo oczekiwany heel turn Johna Ceny – przemiana ulubieńca fanów w czarny charakter, która miała miejsce w lutym 2025, po 20 latach kariery Ceny jako pozytywnego bohatera. Czwarty odcinek drobiazgowo analizuje tę szokującą zmianę – od początkowych pomysłów w pokoju scenarzystów aż po finalny wykon na gali Elimination Chamber. Paul Levesque (Triple H) opowiada przed kamerą, jak zrodził się pomysł, by Cena przeszedł na „ciemną stronę”, jakie alternatywne scenariusze rozważano (np. czy w to wszystko miał zostać zaangażowany Dwayne „The Rock” Johnson), oraz jak reagowali na to sami zawodnicy. Dla fana to prawdziwa gratka zobaczyć, jak powstają największe zwroty akcji – od koncepcji, przez dyskusje kreatywne, aż po realizację na ringu. Ten segment został szczególnie wyróżniony przez recenzentów jako jeden z highlightów serii.

Nie brakuje też pomniejszych smaczków: zobaczymy m.in. Cody’ego Rhodesa, jedną z topowych gwiazd, za kulisami jego drogi na szczyt; Rhea’ę Ripley i Biancę Belair – czołowe zawodniczki – w chwilach przygotowań; pojawia się nawet słynny raper Travis Scott, który epizodycznie brał udział w storyline’ach WWE na początku 2025 roku. Twórcy umiejętnie balansują pomiędzy materiałami archiwalnymi (przypominając kluczowe momenty i rywalizacje, aby nowy widz miał jakiś kontekst) a bieżącymi nagraniami zza kulis. Dzięki temu nawet widz niezaznajomiony szczegółowo z historią WWE powinien nadążyć za fabułą dokumentu. Tempo narracji jest dość spokojne – WWE: Unreal nie stara się szokować na siłę, raczej metodycznie buduje napięcie pozwalając widzowi zżyć się z bohaterami i zrozumieć ich motywacje.

Kto powinien po niego sięgnąć? Jako fan WWE od 2007 roku i miłośnik dokumentów zza kulis, muszę powiedzieć, że dla osób takich jak ja – długoletnich fanów wrestlingu – to pozycja obowiązkowa. Serial świetnie uzupełnia wiedzę o tym, co dzieje się za kulisami gal, nawet jeśli oglądaliśmy już różne DVD, wywiady czy programy typu WWE 24. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak ciągłego dostępu do procesu twórczego WWE na przestrzeni kilku miesięcy. To prawdziwa gratka – zobaczyć, ile pracy i pomysłowości wkłada się w stworzenie emocji, które potem przeżywamy przed ekranem. Dla fanów to czysta przyjemność – spotkania scenarzystów, ulubieni wrestlerzy bez gimmicków, po ludzku, a także lepsze zrozumienie, dlaczego zapadają pewne decyzje bookingowe.

Dokument ten będzie też świetnym wyborem dla tych, którzy dopiero niedawno zainteresowali się WWE i chcą poszerzyć swoją perspektywę. Jeśli ktoś zaczął oglądać wrestling na przykład w ostatnich miesiącach, kiedy cotygodniowe show WWE trafiło na Netflix, to WWE: Unreal będzie dla niego doskonałym uzupełnieniem wiedzy. Dzięki niemu nowi widzowie łatwiej zrozumieją, kto jest kim, jakie role pełnią poszczególne osoby i dlaczego za pozornie chaotycznym spektaklem kryje się misterny plan. Nowy fan zrozumie też, z jak ogromną pasją i poświęceniem wrestlerzy podchodzą do swojej pracy – co może tylko zwiększyć jego szacunek do tej formy rozrywki. Krótko mówiąc, serial świetnie edukuje nowych fanów, którzy już złapali bakcyla wrestlingu.

Trzeba jednak podkreślić, że WWE: Unreal nie jest dobrym punktem startu dla zupełnych nowicjuszy, którzy nic nie wiedzą o WWE lub, co gorsza, z góry uważają wrestling za „bzdurę i ściemę”. Serial nie tłumaczy podstawowych pojęć ani historii rywalizacji; zakłada pewien kontekst, który może być trudny do zrozumienia dla osób, które nie mają o wrestlingu pojęcia. Brak wyjaśnienia, czym jest Royal Rumble czy WrestleMania, może utrudnić zrozumienie stawki. Co więcej, jeśli ktoś jest nastawiony negatywnie i uważa wrestling za „udawane bójki”, to oglądanie serialu o tym, jak te bójki się reżyseruje, raczej go nie przekona, a wręcz jeszcze bardziej utwierdzi w przekonaniu, że to nie dla niego. Jeśli ktoś nie lubi wrestlingu, WWE: Unreal nie zmieni jego zdania. Ten serial smakuje najlepiej wtedy, gdy widz już nauczył się czerpać przyjemność z oglądania wrestlingu i jest ciekaw, jak to wygląda od kuchni. Jeśli jesteś na tym etapie – na pewno się zachwycisz. Jeśli nie – może to być dla Ciebie nużące pseudoreality show o „ustawianych walkach”.

WWE: Unreal to zdecydowanie świetnie zrealizowany dokument, który wciąga widza za kulisy wyjątkowego miejsca, w którym sport spotyka się z rozrywką. Największą zaletą serialu jest szczery wgląd w proces twórczy i ludzkie oblicze gwiazd WWE – pokazuje się nie tylko burze mózgów scenarzystów i decyzje podejmowane na zapleczu, ale też stres, łzy, radość i przyjaźnie. Dla fana wrestlingu jak ja, to prawdziwa uczta i przypomnienie, czemu zakochałem się w tym świecie lata temu. Dodatkowo, produkcja trzyma naprawdę wysoki poziom – dynamiczny montaż, znakomite ujęcia (takie, o których kiedyś można było tylko marzyć, jak narady przed walką) i bogactwo materiałów archiwalnych. Moja ocena to solidne 8/10 – uważam WWE: Unreal za jeden z najlepszych dokumentów o wrestlingu ostatnich lat, który jakością dorównuje filmom WWE z „złotej ery” wydawanym na DVD.

Oczywiście, ta ocena jest z perspektywy fana. Wiem, że serial jest dość hermetyczny i nie każdy będzie się w nim odnajdywał. Brakuje mu uniwersalności takich dokumentów sportowych jak „Ostatni taniec” o Michaelu Jordanie – WWE: Unreal nie próbuje tłumaczyć fenomenu wrestlingu laikom ani opowiedzieć wielkiej przekrojowej historii. To raczej produkt skierowany do osób już zainteresowanych, trochę też reklama obecnego WWE, które chce pokazać, jak bardzo się zmieniło i otworzyło na świat. Jeśli jednak jesteś fanem wrestlingu – zarówno od lat, jak i dopiero zaczynającym swoją przygodę – zdecydowanie warto dać mu szansę. Dla nas, którzy kochamy tę dziwną dyscyplinę, serial stanowi świetne źródło wiedzy i satysfakcji, a także wzbogaca nasze spojrzenie na tę ukochaną rozrywkę. A jeśli nie jesteś fanem? Cóż – może nie sprawi, że nim zostaniesz, ale przynajmniej dowiesz się, ile pasji, pracy i emocji kryje się za tym kolorowym spektaklem. I być może, tak jak wielu z nas, docenisz wrestling jako formę sztuki – bo tym właśnie jest, niezależnie od tego, czy oglądasz go na serio, czy z przymrużeniem oka.

Ocena końcowa: 8/10. Netflix zakupił już drugi sezon.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Leave a Reply