Bardzo długo zastanawialiśmy się z Martą jaka lista TOP 10 będzie najlepsza na Halloween. Po długich naradach stwierdziliśmy, że najważniejsze są przebrania, a więc przede wszystkim maski. Zapraszamy Was więc na wycieczkę po 10 filmach w których to właśnie one są motywem przewodnim. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy do naszego artykułu oraz na nasze media społecznościowe! Martę odnajdziecie na Twitterze – koniecznie dajcie jej follow. Ja również się tam szwendam, ale zapraszam przede wszystkim na mój fanpage! A My już teraz życzymy Wam strasznego Halloween i mamy nadzieję, ze niniejsza lista ułatwi Wam wybranie jakiegoś zapomnianego hitu na wieczór. Numery parzyste: Piotrek. Numery nieparzyste: Marta.

10. Śmierć nadejdzie dziś

Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałby “Dzień Świstaka” gdyby był horrorem? Jeśli nie, to może czas najwyższy zadać sobie to pytanie. Śmierć nadejdzie dziś to opowieść o dziewczynie, która każdego dnia zostaje brutalnie zamordowana przez zamaskowanego zabójcę. Następnie budzi się tego samego ranka w swoim własnym łóżku, a feralny dzień zakończony jej śmiercią zaczyna się od nowa. Nie pamiętam już dlaczego sądzi, że jedynym uwolnieniem z pętli będzie odkrycie tożsamości zabójcy zanim ten kolejny raz pozbawi ją życia, ale w sumie nie ma to większego znaczenia. Generalnie fabuła jest całkiem znośna (chociaż mój opis na to nie wskazuje). Bardzo ciekawym elementem jest za to maska zabójcy – brzydka, przypominająca niemowlaka, niewątpliwie oryginalna. Sam film również jest ok i po kilku piwach jest szansa czerpać z niego jakąś przyjemność. Pomaga w tym zwłaszcza to, że wszelkie motywy grozy dość szybko zamieniają się w lżejsze, bardziej komediowe, gdyż główna bohaterka w pewnym momencie jest bardziej poirytowana niż przerażona ciągłą groźbą śmierci. Na początek Halloweenowego wieczoru jak znalazł!

9. Piła

Piotrek już od dawna dobrze o tym wie, a Wy mam nadzieję, wybaczycie mi to co powiem, przyznaję się bez bicia: Piła to mój “numer jeden jeżeli chodzi o horrorowe serie z gatunku guilty pleasure. Przyjmuję na klatę wszystkie zarzuty krytykantów, ale mimo wszystko każdą część oglądam, nawet po latach z olbrzymim zainteresowaniem. Postać tajemniczego mordercy każącego grzeszników za ich niecne uczynki, doprowadzeniem się do śmierci w krwawych pułapkach – to dziś ikona kina grozy, na równi z najsłynniejszymi killerami sprzed kilku dekad. Jigsaw w pokrętnych planach, w „kontaktach” ze swoimi ofiarami najczęściej posługuje się zamaskowaną kukiełką poruszającą się na śmiesznym, dziecięcym rowerku. Wyśmiewanie sceny zbrodni? Być może! Niemniej jednak ten śmieszny ludek, który po latach doczekał się już wielu przeróbek i parodii, to najważniejszy element całej tej makabrycznej układanki kreowanej żmudnie przez kolejne osiem części. Jest zawsze tam, gdzie znajdują się ofiary, niosąc okrutną nowinę o zbliżającym się niechybnie zgonie w oczywistych męczarniach. Bardzo często widzimy właśnie tą zamaskowaną kukiełkę, Jigsawa jedynie słysząc. Po pierwszej części kultowego Omena, a później po całej serii Piły, już nigdy nie spojrzałam tak samo na niegdyś uroczy, trzykołowy dziecięcy rowerek.

8. Następny jesteś Ty

Jak można wywnioskować z tego tekstu (po przeczytaniu całości) najchętniej maski przywdziewa się w rozmaitych slasherach. Nie inaczej było w mało znanym horrorze “Następny jesteś Ty”. Tym razem jednak otrzymaliśmy przerażające maski rozmaitych zwierząt, a sam slasher zyskał kilku antybohaterów i moją ulubioną “łatkę” stając się jednym z ciekawszych “home invasion”. Sam film niestety jest oceniany dość nisko, ale myślę, że i tak warto go zobaczyć. Intryga jest całkiem nieźle rozpisana, pomysły na walkę “oprawcy kontra domownicy” również, a sceny śmierci są nawet ciekawe i trzymające w napięciu. Film idealny dla każdego wielbiciela gatunku, aczkolwiek bez większych ambicji czy zaskoczeń. Jednakże na Halloweenową noc z przyjaciółmi i zimnym piwkiem jak znalazł. Ciekawostką niech będzie Sharni Vinson znana ze Step Up w roli walecznej Final Girl, której oczywiście nikt nie wierzy, że coś złego dzieje się w okolicy.

7. Tragedy Girls

Sadie i McKayla to dwie najlepsze przyjaciółki. Zakręcone na punkcie mediów społecznościowych, złaknione jak największej internetowej atencji. Na pierwszy rzut oka dwie normalne dziewczyny, dorastające w niełatwym amerykańskim liceum, prawda? Okazuje się, że te urocze dziewczątka skrywają baardzo mroczną tajemnicę! Dążąc do zebrania jak największej liczby followersów, porywają lokalnego mordercę, którego traktują jako swojego mentora. Pod przykrywką jego działań, same dokonują makabrycznych zbrodni, w sieci pozując na specjalistki od rozwikłania kryminalnej intrygi, w którą same są zaplątane. Sympatyczny, młodzieżowy slasher, w sam raz na Halloweenowy wieczór z przyjaciółmi. Dużo humoru, ale też sporo krwi i makabry. W tym zestawieniu znalazł się ze względu na znakomitą, finałową sekwencję na szkolnym balu. Nic więcej nie zdradzę, bo gwarantuję wam, że będzie się działo!


6. Piątek 13

Mam nadzieję, że Marta nie będzie na mnie zła, gdy powiem, że Piątek 13 to najbardziej kultowy slasher wszech czasów. Mamy tutaj wszystko – nieśmiertelnego zabójcę, głupich nastolatków, wymyślne sposoby uśmiercenia, cycki oraz… maskę. Piątek 13 to też bardzo ciekawy przykład pewnej ewolucji, bo w “jedynce” wcale nie zabija Jason Vorhees, tylko jego matka. Sama maska hokejowa pojawiła się dopiero pod koniec części trzeciej, a dodatkowo wielokrotnie przechodziła większą lub mniejszą modernizację (kolor, skala zniszczeń, pełna wersja ala’robot w Jason X). Piątek 13 to też jawna walka z zepsuciem i rewolucją seksualną – w końcu Jason poluje głównie na rozpustnych obozowiczów, a uprawianie seksu w jakiejkolwiek części to pewny wyrok śmierci, który przerzuca Cię od razu na sam początek kolejki – czyżby ubranie AIDS w inne szaty? Piątek Trzynastego to także rozpoczęcie mody na slashery i rozmaite patenty związane z tym gatunkiem – to tutaj zło jest praktycznie nieśmiertelne, zawsze powraca, jest silne i pierwotne. Za sprawą sukcesu tegorocznego Halloween pojawiła się szansa na kolejny reboot cyklu – ja czekam z wypiekami na twarzy.

5. Krzyk

Kiedy świat kina grozy, na przełomie lat 80 i 90 zaczynał mieć już pomału dość “Jasonopodobnych” tworów, na ratunek przyszedł mu Wes Craven, stary wyjadacz, zwłaszcza jeżeli chodzi o operowanie makabrą. Tym razem, zamiast ponurych obrazów prosto z “Ostatniego domu po lewej”, dostaliśmy popkulturową i postmodernistyczną zabawę, kpiącą z gatunkowych kliszy i przyzwyczajeń. Powiedzmy sobie szczerze, każdy by miał dość oglądania tych samych slasherów, na tych samych obozach, z identycznymi killerami w rolach głównych, i to przez okrągłą dekadę! Craven postanowił więc zaserwować wszystkim miłośnikom młodzieżowych horrorów solidnego prztyczka w nos. Krzyk przerysowuje szkielet fabularny standardowego slashera, obśmiewa jego klisze, a w roli głównej stawia specyficznego killera – Ghostface’a, który w jednej ze scen przepytuje swoją ofiarę z historii kina grozy, gdzie jedynie pozytywny wynik tego „egzaminu” oznacza przeżycie! Jak widać, w slasherze nowej ery, nie wystarczy być odważną final girl, aby przeżyć do końca filmu 😉 Wydawać by się mogło, że każdy odwiedzający tę stronę, powinien seans Krzyku mieć już za sobą, ale jeżeli przypadkiem ta przyjemność miga gdzieś jeszcze przed wami, to koniecznie zaserwujcie ją sobie w najbliższe Halloween! Nie chcę tu spojlerować, ale zapewniam was, że te niespełna dwie godziny z Ghostfacem i przygłupimi (chociaż jakże autoironicznymi!) nastolatkami, to mnóstwo świetnej rozrywki w klimacie grozy.

Jak pewnie dobrze wiecie, film doczekał się niedawno serialowej adaptacji. Oprócz, po raz kolejny fantastycznych autotematycznych zagrywek i filmowych cytatów, dostaliśmy odrobinę poważniejszego Ghostface’a, który tym razem przywdziewa nieco inną maskę. Film Cravena miał zacięcie mocno humorystyczne, dlatego i Ghostface wyglądał jak przegięta kukła przywodząca na myśl obraz Krzyk Edvarda Muncha. Z kolei serialowy killer nosi maskę bardziej kojarzącą się z ludzką, trupią twarzą, która sprawia, że można go traktować bardziej na serio. On również kontaktuje się z potencjalnymi ofiarami za pomocą mediów społecznościowych, co jest uśmiechem w stronę miłośników filmowego pierwowzoru, ale mimo wszystko, dzięki tej poważniejszej i co by nie mówić, straszniejszej masce, może robić dużo większe i mroczniejsze wrażenie. Serial wyprodukowało MTV, ale niech Was nie zwiedzie ten popkulturowy moloch – przyłożyli się i zrobili go doskonale.

Maska znana z filmów

Maska znana z serialu

4. Nieznajomi

Pomijając slashery z “ponad-naturalnymi” kultowymi mordercami, uwielbiam filmy z gatunku “home invasion”, bo jakby nie patrzeć to właśnie one są najstraszniejsze. Wyobraźcie sobie taką sytuację: siedzicie całą rodziną w domu i zupełnie bez powodu do Waszych drzwi puka grupa ludzi w maskach. Potem gdzieś znikają, a następnie zaczynają zabijać wszystkich Waszych najbliższych. Właśnie taki scenariusz przedstawiają  “Nieznajomi 1 i 2”. W filmach tego rodzaju zwykle nie wiadomo o co oprawcom chodzi, a najczęściej wynika z fabuły, że tak naprawdę o nic. To jest właśnie w tym wszystkim najgorsze i najmocniej wjeżdżające na psychikę. We wspomnianym filmie maski powinny, ale nie muszą przerażać – służą przede wszystkim zachowaniu anonimowości, uogólnieniu zła, przypisania go do każdej grupy społecznej. Przykładowo Nieznajomi to obraz zabójczej rodziny – postacie pod maskami przypominają matkę, córkę i ojca – ale niekoniecznie muszą nimi być. Jeśli spędzacie weekend w pustym domu na odludziu i chcecie poczuć prawdziwe emocje to koniecznie sprawdźcie właśnie ten tytuł.

3. Noc Oczyszczenia

Kto by pomyślał, że temat, który rozpoczął się od dość skromnego thrillera, rozrośnie się do takiego uniwersum? Tylko w tym roku mogliśmy zobaczyć czwartą część filmu, będącą jednocześnie prequelem całej historii oraz serial telewizyjny, bazujący na koncepcie zawartym w kinowych odsłonach. Noc oczyszczenia to trochę takie niechciane dziecko współczesnego kina grozy. Każdy zdaje sobie sprawę, jak debilny jest sam pomysł, ale i tak czeka z ciekawością na to, co kolejnym razem przygotują twórcy. Jakie pułapki, jakich nowych psychopatów, oraz najważniejsze: jakie nowe maski? Ten wątek to niekwestionowany hit każdej kolejnej odsłony. Makabryczne, przesłodzone, ironiczne, często nawiązujące do amerykańskiej historii czy popkultury. O popularności tego aspektu, może świadczyć to jakim hitem w Internecie są aukcje masek stylizowanych na te filmowe oraz ile serduszek zbierają fotki fanów przebranych za „oczyszczających” killerów. W każdej części pojawia się jakaś nowa maska, która robi olbrzymie wrażenie, potęgując jednocześnie grozę całej idei, jaką jest noc w której każde przestępstwo jest dozwolone. Czy tego chcemy czy nie, czasami możemy złapać się na tym, że zastanawiamy się co by było gdyby?

2. Halloween

Jaki film najbardziej kojarzy się Wam z amerykańskim świętem zmarłych? Gdyby przeprowadzić taką ankietę to z pewnością wygrałoby właśnie Halloween. Nic w tym oczywiście dziwnego, bo najsłynniejszy horror Johna Carpentera straszy już “nte” pokolenie fanów dobrej grozy. I nie jest to czcze gadanie, bo sławna seria ma już lekko licząc 11 tytułów, w których (z wyjątkiem niesławnej trójki) obserwujemy poczynanie milczącego zabójcy w złowrogiej gumowej masce. Pod względem samej przemocy Halloween wypada jednak tak sobie, ponieważ Michael Myers nie należy do najbardziej “lotnych” i finezyjnych morderców, wykorzystując jedynie dość podstawowe przedmioty znalezione “gdzieś” po drodze – młotki, noże kuchenne, sznury i własne ręce. Nie przeszkodziło to jednak w uzyskaniu statusu jednej z największych ikon w mrocznym świecie grozy, a sukces Halloween 2018 pozwoli wskrzesić kolejny raz nie tylko Michaela, ale również kilku jego zaciekłych wrogów. Zanim zabierzecie się za “Halloween” polecam sprawdzić jednak Wikipedię, albo poczytać w internecie o co dokładnie chodzi w “linii czasowej”. Przykładowo po jedynce z 1978 roku dwójką jest produkcja… tegoroczna. Jest to o tyle ciekawe, że młodziutka (i trochę starsza) Jamie Lee Curtis zagrała w przynajmniej kilku późniejszych częściach, które dziś wg. twórców totalnie się nie liczą (ale warto je obejrzeć, bo są świetne!). No może oprócz trójki w której… naszego ulubionego zabójcy w ogóle nie ma! Chaos!

1.Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną

O filmie Tobe’a Hoopera napisano już chyba wszystko. Jeden z najbardziej przełomowych filmów w historii kina grozy, a zarazem jeden z najważniejszych filmów lat siedemdziesiątych. Obskurny, makabryczny, zostawiający mocny ślad na psychice widza. Zarówno tego sprzed kilku dekad, jak i tego współczesnego. Bo Teksańska masakra piłą mechaniczną, robi wrażenie po dziś dzień, swoim ponurym, bezkompromisowym klimatem totalnej beznadziei, z której nie ma ucieczki. Z biegiem lat również ta historia rozrosła się do olbrzymiego uniwersum, a każda kolejna część przynosiła nam mniej lub bardziej udany, nowy obraz kanibalistycznej rodzinki, w centrum której znalazł się on – Leatherface. Początkowo, chory, dziwaczny młodzian, którego makabryczni krewni, wciągnęli do krwawej roboty – szlachtowania przypadkowych turystów, tytułową piłą mechaniczną. Krew się leje, ludzie giną, a Leatherface, co rusz przywdziewa nową twarz, którą zdziera z ciał swoich ofiar. Pomysł dość makabryczny, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że twórcy korzystają z niego, aby pognębić psychicznie zarówno widza, jak i żyjących bohaterów. Bo czy może być coś bardziej przerażającego od planującego Cię zabić seryjnego mordercy, w dodatku w masce zrobionej z twarzy Twojego ukochanego? Smaczku dodaje również fakt, że “podobno” jest to oczywiście historia “na faktach”.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Jeden komentarz

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)