Skip to main content

Teatr ma w sobie coś nieprzewidywalnego – nigdy nie wiesz, czy czeka cię wieczór pełen emocji, czy raczej rozczarowanie. Idąc na premierę spektaklu „Pic na wodę” wywstawionego na scenie Spektaklove, miałem więc mieszane uczucia. Z jednej strony kusił mnie błyskotliwy scenariusz Jordiego Galcerana, katalońskiego dramaturga znanego z Metody, z drugiej – zastanawiałem się, czy polska adaptacja udźwignie jego hiszpański temperament i dowcip. Po dwóch godzinach mogę jednak śmiało powiedzieć: to był jeden z lepszych wieczorów tego sezonu, chociaż oczywiście nie pozbawiony pewnych wad.

„Pic na wodę” opowiada historię Igora Galińskiego – skompromitowanego polityka, który w jednej chwili traci wszystko: stanowisko, żonę i pozycję społeczną. Gdy świat legł mu w gruzach, zamierza popełnić samobójstwo, ale wcześniej chce jeszcze raz poczuć się żywy – zamawia prostytutkę. Tyle że zanim ta się pojawi, w drzwiach staje Ewunia, przedstawicielka firmy gazowniczej. To spotkanie zmienia wszystko. A właściwie – zdaje się zmieniać, bo w świecie Galcerana nic nie jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka.

Fabuła rozwija się nieśpiesznie, ale pewnie. Galceran ma dar do budowania napięcia poprzez pozornie niewinne dialogi i sytuacje, które stopniowo nabierają zupełnie innych znaczeń. To, co na początku wydaje się prostą komedią o mężczyźnie w kryzysie, z czasem odsłania swoje prawdziwe oblicze – spisek, w którym każda postać odgrywa przemyślaną rolę. Problem w tym, że te rewelacje przychodzą nieco zbyt wolno, a część żartów wydaje się dziś nieco przestarzała.

W spektaklu wystąpili Szymon Bobrowski, Anna Karczmarczyk, Marta Ścisłowicz, Jędrzej Hycnar oraz Andrzej Kłak – obsada naprawdę solidna, choć nierówna w swoich kreacjach. Największe wrażenie zrobiła na mnie Anna Karczmarczyk w roli tajemniczej Ewuni. Jej postać balansuje na granicy niewinności i przebiegłości z takim wyczuciem, że do końca nie jesteśmy pewni jej prawdziwych intencji. To kreacja pełna subtelności, która niesie cały spektakl. Szymon Bobrowski jako Igor radzi sobie dobrze w scenach dramatycznych, ale jego komediowe momenty wydają się nieco wymuszone. Czasami brakuje mu naturalności w dowcipkach, które powinny płynąć swobodnie. Z kolei Jędrzej Hycnar w swojej roli drugoplanowej pokazuje, że potrafi z pozoru niewielkiej ilości materiału zrobić całkiem sporo – jego obecność na scenie zawsze wzbogaca akcję, nawet gdy własciwie nic nie robi.

Reżyseria Jakuba Przebindowskiego jest poprawna, ale nie pozbawiona pewnych mankamentów. Tempo spektaklu miejscami się wlecze, szczególnie w pierwszym akcie, gdzie można było śmiało przyspieszyć niektóre dialogi. Przebindowski sprawnie prowadzi aktorów przez zawiłości fabuły, ale brakuje mu odrobiny śmiałości – ten tekst mógłby znieść więcej eksperymentu, więcej teatralnej gry. Scenografia  jest funkcjonalna i estetyczna – eleganckie wnętrze willowe doskonale oddaje status społeczny bohatera, a jednocześnie nie przytłacza akcji. Kostiumy również zasługują na pochwałę – każda postać jest ubrana zgodnie ze swoim charakterem i pozycją, a zmiany strojów subtelnie podkreślają przemiany bohaterów.

„Pic na wodę” to spektakl, który warto zobaczyć, choć nie należy spodziewać się rewolucji teatralnej. To solidnie wykonane przedstawienie, które dostarcza przyzwoitej rozrywki i kilku naprawdę udanych momentów. Największą zaletą jest inteligentny tekst Galcerana, który – mimo pewnych słabości w adaptacji – wciąż potrafi zaskoczyć. Największą wadą zaś zbyt zachowawcze podejście do materiału, które nie pozwala w pełni wykorzystać jego potencjału.

Jeśli lubicie teatr inteligentny, ale niepretensjonalny, „Pic na wodę” będzie dla Was dobrym wyborem na wieczór. Tylko nie oczekujcie zbyt wiele – to komedia, która bawi, ale nie porwie Was ze sobą całkowicie. Czasami to wystarczy.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Leave a Reply