Są rzeczy, które po prostu dobrze wyglądają – i są takie, które mają w sobie coś więcej. Plakaty Kariny Wiechniak zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. Oszczędne w formie, ale pełne pomysłów. Niby proste, ale z humorem, dystansem i własnym językiem. Trochę retro, trochę z Polski, trochę z jej głowy.
Karina dopiero zaczyna swoją graficzną drogę, ale już teraz widać, że ma coś do powiedzenia. Tworzy plakaty, które nie tylko dają się oglądać – one się jakoś z Tobą dogadują. Rozmawiamy o tym, jak wygląda jej proces twórczy, co ją inspiruje, jak pracuje i gdzie dziś jest miejsce na taką autorską twórczość. Jest też trochę o Instagramie, maszynach do pisania, analogowych kliszach i plakatach na OLX-ie.
Coś na rozgrzewkę – kim jesteś i czym się zajmujesz?
„Kim jesteś” – to pytanie mnie zawsze zastanawia, bo codziennie chyba kim innym. To co widzę w lustrze to Karina, która pracuje w social mediach, ale też tworzy sztukę.
Jak opisałabyś swoją twórczość komuś, kto jeszcze nie widział Twoich prac?
Nie chciałabym opisywać wcale, najchętniej powiedziałabym komuś, że znam pewną plakacistkę i jestem ciekawa jego opinii na jej temat. Wtedy zobaczyłabym przynajmniej szczerą reakcję, bo chciałabym, żeby moje plakaty wywoływały i te dobre emocje i te złe. Ucieszyłabym się gdyby komuś się nie podobały.
To mega ciekawe stwierdzenie, dlaczego tak?
Wydaje mi się, że wtedy nie jesteś nijaki. Każda osoba ma różne upodobania, może coś podziwiać, ale jednocześnie tego nie lubić. Dla mnie najważniejsze jest, żeby plakat wzbudzał emocje i jeżeli to będą te negatywne to jestem jak najbardziej na tak.
Od kiedy tworzysz plakaty?
Na poważnie, a przede wszystkim regularnie od dwóch lat.
Pamiętasz, co było Twoim pierwszym projektem – i jak dziś na niego patrzysz?
Taak, łódka w bardzo kontrastowych kolorach. Nie wiem o co mi chodziło, ale cieszę się, że ona powstała, bo pewnie teraz bym tego nie pisała.
Jak to się w ogóle zaczęło – był jakiś konkretny moment, kiedy pomyślałaś „chcę robić plakaty”?
Kiedy mieszkałam jeszcze w Krakowie pewna osoba opowiedziała mi po raz pierwszy o Polskiej Szkole Plakatu. Na początku patrzyłam z podziwem, ale raczej podobnie jak na inne dzieła sztuki. Piękne, ale idę dalej. Ta myśl jednak zaczęła kiełkować. Podczas pandemii oglądałam ogromną ilość starych polskich filmów na kanale TOR. Chcąc nie chcąc czytałam opinie na filmwebie, które przecież w opisach mają plakat. Chłonęłam te obrazy aż pewnego dnia na zdalnych zajęciach z filozofii – otworzyłam Photoshopa na laptopie i z nudów postanowiłam stworzyć coś podobnego. Oczywiście, była to ta nieszczęsna łódka. Może „Nóż w wodzie” mnie zainspirował mocniej niż się spodziewałam haha.
Czy plakaty to Twoje główne zajęcie (lub chciałabyś, aby nim było), czy to raczej pasja po godzinach?
Pasja. Pracuję na pełen etat w swoim zawodzie, niedługo idę na drugie studia. Plakaty to coś co mnie cieszy, nie chcę robić z tego biznesu na większą skalę, bo trochę się obawiam, że nie cieszyłoby mnie to tak jak teraz. Robię zlecenia, ludzie je kupują. Idę do przodu, ale po swojemu.
Jak wygląda Twój typowy dzień twórczy? Masz swoje rytuały albo przyzwyczajenia?
Nie mam typowego dnia twórczego, czasami stworzenie plakatu zajmuje mi godzinę, a czasami tygodnie. Są plakaty, które mają swoje szkice, są „strzały”, które ich nie potrzebują. Moim rytuałem można powiedzieć jest pytanie o zdanie mojego narzeczonego. On potrafi pokazać mi coś więcej, czego ja często nie dostrzegam. Z jego pomysłów, sugestii wychodzą niekiedy finalne projekty, jestem mu za to bardzo wdzięczna. Dobrze jest mieć tak wrażliwe osoby w swoim otoczeniu.
Co sprawia Ci największą frajdę w procesie tworzenia?
Kolory. Uwielbiam się nimi bawić. Kontrasty, przeciwieństwa, nieoczywiste zestawienia. Lubię też wycinać, przez to, że część tworzę analogowo – daje mi to dużą frajdę.
Z którego swojego plakatu jesteś najbardziej dumna – i dlaczego akurat z tego?
Chyba projekt, który zrealizowałam dla zespołu Panowie, dwie twarze, które się na siebie patrzą. Jakoś mam do niego sentyment. Ogólnie motyw twarzy jest moim ulubionym.
Dlaczego akurat twarze tak Cię nakręcają?
Od dawna interesuję się ludzką psychiką – twarze są dla mnie symbolem tego co myślimy, naszych uczuć. Ponadto kształt głowy jesteś w stanie wpisać we wszystko co tylko chcesz i stworzyć wspaniałą metaforę. A jak wiadomo plakat metaforą stoi.



Był jakiś projekt, który szczególnie Cię zmienił albo wiele Cię nauczył?
Na pewno ilustracje związane z kosmosem. Nauczyły mnie cierpliwości, spokoju i zainspirowały do dalszego zgłębiania tajemnic wszechświata.
Twój styl często kojarzy się z Polską Szkołą Plakatu – to celowy wybór czy naturalny kierunek?
Przyznam szczerze, że uwielbiam ten klimat i typ sztuki. Tyle się jej nieświadomie naoglądałam, że inny styl ciężko mi zaakceptować. Wydaje się jedynym właściwym. Oczywiście tak nie jest, bo sami plakaciści Polskiej Szkoły Plakatu różnili się, tworzyli inaczej. Wystarczy spojrzeć na Erola, a potem na Ilustracje Muchy.
Kto najbardziej Cię inspiruje – masz swoich ulubionych artystów, wzory, nazwiska?
Oczywiście! Pisałam pracę licencjacką o plakacistkach Polskiej Szkoły Plakatu więc Hanna Bodnar, Mucha Ihnatowicz, ale też wyżej wspomniany Jakub Erol, Andrzej Krajewski, Ryszard Kiwerski.
Zdarza Ci się wracać do tych samych motywów albo kolorów – masz ulubione?
Tak, bardzo lubię połączenie czerwieni z mocną zielenią. Różu z czerwonym. Ogólnie im bardziej kontrastowo tym lepiej, ale nie ograniczam się, próbuję.
Częściej pracujesz cyfrowo, czy zdarza się też analogowo?
Zazwyczaj cyfrowo, tablet, komputer. Ostatnio dużo tworzę kolaży więc przydaje się drukarka, nożyczki, blok kolorowy. Powrót do dzieciństwa. Dużo rysowałam w dzieciństwie, tworzyłam zielniki, bardzo chciałam malować. Wydawało mi się, że nie jestem w tym najlepsza. Zawsze na plastyce była ta jedna koleżanka, która malowała rzeczy na 6. Ja niestety do nich nie należałam, ale kombinowałam jak mogłam. Wycinałam coś z papieru, dokładałam elementy 3D, żeby chyba przykryć brak talentu. Do dzisiaj tak kombinuję, łączę różne style, bo mam wrażenie, że tak jakoś będzie ciekawiej. Co ciekawe w zeszłe lato zapisałam się na malarstwo amatorskie i jednak nie idzie mi tak źle. Do tego dowiedziałam się, że nie ma czegoś takiego jak talent, ale jest za to ciężka praca i cierpliwość. Teraz zamiast kolażu też ilustruje i uczę się powoli rysunku i podstaw malarstwa. Czasem trzeba zacząć od końca.
Zaczynasz od szkicu na papierze, czy od razu siadasz do komputera?
Jeżeli chodzi o typowe ilustracje to od szkicu. Kolaż wychodzi prosto z głowy i połączeń różnych obrazów.
Jakie techniki stosujesz najczęściej – czy są jakieś narzędzia, bez których nie wyobrażasz sobie pracy?
Nie wyobrażam sobie bez Photoshopa, bo nawet jeśli stworzę ilustracje to i tak przygotowanie mockupów, liter – wszystko finalizuje w nim ostatecznie.
Od czego zwykle zaczynasz nowy plakat – od hasła, pomysłu, koloru?
Czasami jest to film, który ostatnio obejrzałam i chciałabym zrobić plakat. Czasami mam ochotę na głupi tekst i do tego tworzę całą historię. Bardzo różnie.
Czy Twój proces twórczy to bardziej spontaniczność czy planowanie?
Zazwyczaj spontaniczność
Czy w tej spontaniczności tworzysz moodboardy albo zbierasz inspiracje przed rozpoczęciem projektu?
Tak, zwłaszcza jeśli tworzę projekt dla kogoś. Dla siebie raczej na żywioł.
Ile średnio zajmuje Ci stworzenie jednego plakatu?
Chciałabym wiedzieć, ale chyba nie ma takiej średniej. Jeżeli mowa o ilustracjach to często jest to kilka dni. Najpierw pojawia się szkic, później przerysowanie go do Procreate. Następnie dodanie koloru. Na końcu cieniowanie, dodanie faktur itd. Co do plakatu np. jak życie to w(schody) to to jest kwestia 10 minut. Nagle mam pomysł na grę słów i myślę sobie jak to zobrazować. Przykładowo wschód to będzie kilka kresek, które można stworzyć w Photoshopie dzięki wielokątowi. Dodajesz napis i gotowe. Zamykasz komputer i myślisz sobie: ale fajnie. Potem żaden pomysł do głowy nie przychodzi przez następny tydzień ::D 😀 😀
Czym dla Ciebie jest dobry plakat – jakie cechy musi mieć?
Przede wszystkim musi Cię zatrzymać jak na niego patrzysz. Od tego powinno się zacząć, bo co Ci z ładnego obrazka jak go nie zauważysz?
Masz jakiś ulubiony format lub rozmiar pracy?
Zazwyczaj B2.
Jak ważna jest dla Ciebie obecność w sieci – Instagram, Internet w ogóle, komunikacja z odbiorcami?
Ważna, ale chciałabym, żeby było inaczej. Przez to, że pracuję w social mediach – naturalnie nie chce mi się już tam siedzieć dłużej niż 8 godzin. Dlatego często odpuszczam, nie spinam się jak wcześniej, że muszę koniecznie nagrać rolkę. Wolę brać udział w konkursach i po prostu dodawać plakaty wtedy kiedy mam ochotę.
Skąd pomysł na sprzedaż plakatów – był to eksperyment czy coś co faktycznie działa? I oczywiście kiedy nowa tura plakatów?
Działa, jeśli chce mi się je dodać na stronę Miałam naprawdę sporo zamówień, ale przez to, że to nie jest moja docelowa praca – po prostu nie mam kiedy tworzyć nowych ogłoszeń i nie zależy mi na sprzedaży i pieniądzach. Cieszę się ogromnie w ogóle, że one wiszą u ludzi. To mnie najbardziej uszczęśliwia.
Jakie są reakcje ludzi na Twoje plakaty? Zdarzyły się nietypowe albo zabawne sytuacje?
Wszyscy raczej propsują. Dostaje dużo przemiłych DM-ów. Z nietypowych sytuacji…No stworzenie aktów ze zdjęć na przykład haha. Oczywiście odmówiłam
Miałaś już okazję pracować przy większych zleceniach albo komercyjnych projektach?
Miałam okazję stworzyć plakat do filmu dokumentalnego przezdolnej Wery Englot. Bardzo emocjonalny dla mnie projekt, płakałam wiele razy oglądając ten film.
Jest jakieś konkretne miejsce, w którym marzysz, żeby zawisły Twoje plakaty?
Na jakimkolwiek Biennale jako wygrana praca.
Jakie umiejętności są według Ciebie najważniejsze, żeby zacząć tworzyć plakaty?
Moim zdaniem tylko kreatywność, bo wszystkiego innego jest się w stanie człowiek nauczyć.
Czy uważasz, że trzeba mieć kierunkowe wykształcenie, czy ważniejsze są wrażliwość i konsekwencja?
Dokładnie to drugie. Ja nie mam wykształcenia kierunkowego, a jakoś to idzie.
Jak uczysz się nowych rzeczy – YouTube, książki, kursy, rozmowy?
Obserwuje to co mnie otacza. Lubię eksperymentować więc dużo kombinuje.
Z jakim największym technicznym wyzwaniem udało Ci się do tej pory zmierzyć?
Dalej się mierzę z malowaniem, uczę się dopiero. Nie zawsze wychodzi jakbym chciała, ale niesamowicie mnie to cieszy.
W jakim kierunku chciałabyś się rozwijać? Co Cię teraz najbardziej kręci?
Tworzenie dalej, jeszcze bardziej analogowo. Dołożenie prawdziwego malarstwa może kiedyś. Jest to niesamowicie pracochłonne, ale jednocześnie nadaje ogromną wartość.
Jak oceniasz sytuację plakatu w Polsce – jest na to miejsce, jest rynek? Oczywiście, mamy tylu wspaniałych plakacistów. Mimo że w dobie AI jest ciężko to wydaje mi się, że i tak te analogowe projekty będą doceniane jeszcze bardziej. Przyznam, że jako bloger kulturalny często widzę tony identycznych plakatów, jeden jest kopią drugiego, głównie dotyczy to polskich komedii romantycznych – te same twarze, te same kolory, te same fonty.
Oj tak, to jest ten problem właśnie. Kopiuj wklej, nie wiem czemu multipleksach tak to wygląda. Może jest prościej. Mimo wszystko przewijają się gdzieś tam w kinach studyjnych i nie tylko wspaniałe plakaty filmowe.
Myślałaś o wystawie np. w domu kultury? Miałem okazję być kiedyś na takim wieczorze, zrodzonym z pasji. Pytam, bo wiem, że wszystko jest możliwe
Tak, to jest na mojej liście! Byłoby to wspaniale, na ten moment mam taką małą wystawę w super studiu fotograficznych w Warszawie – niesamowite uczucie widzieć gdzieś swoje plakaty.
Można tam pójść i zobaczyć? Gdzie?!
A tak, jest ona w Studio Rzeka w Warszawie. Nie wiem czy można ją zobaczyć tak po prostu, raczej jest jako element dekoracyjny dla osób, które wynajmują studio na spoty reklamowe itd. Dążę jednak do tego, żeby wystawić się w kawiarniach i fajnych miejscach także mam nadzieję, że niebawem to się ziści.
Co sądzisz o modzie na retro grafikę – chwilowa fala czy coś głębszego?
O ile taka jest. Nie wiem czy to jest taka duża fala, ale to też może być moja bańka informacyjna. Co sądzę? Fajnie, róbmy ciekawe rzeczy.
Jak podchodzisz do AI w projektowaniu graficznym – pomoc, zagrożenie, obojętność?
O ile w pracy w social mediach pomaga to przy plakatach niekoniecznie jest dobra opcją. Widziałam dużo plakatów stworzonych przez AI – zostawmy przestrzeń dla osób, które zrobią to może i w dłuższym tempie, za większą stawkę, ale z duszą. Po prostu
Jak łączysz tworzenie z odpoczynkiem – co Ci pomaga złapać dystans?
Chyba to, że nie muszę żyć z plakatów, mam inne zainteresowania, źródła dochodu. Pochłaniam książki, ćwiczę, zaczynam kolejne studia – nie spinam się, bo nie muszę. Nauczyłam się odpuszczać i widzę, że moje projekty są lepsze, bo nie stoję nad sobą z biczem, że coś muszę.
Masz jakąś złotą zasadę, której się trzymasz jako twórczyni? Jakieś rady dla młodych dziewczyn lub chłopaków, którzy również chcieliby tworzyć plakaty?
Nie mam zasad, ale polecam się nie przejmować. Ogólnie tak. Dobrze być profesjonalnym, ale jakbym się poddała po nieudanych plakatach to nigdy bym niczego dalej nie stworzyła.
Czego najbardziej Ci życzyć – i co byłoby dla Ciebie prawdziwym sukcesem?
Sukcesem dla mnie już teraz jest to, że ludzie chcą mieć moje plakaty na ścianach. Nieważne jaka to ilość. Może jakiś wygrany konkurs, chociaż jeden – byłby miły. Oczywiście nie nalegam
Dziękuję w takim razie, to świetne obserwować Ciebie i Twoją twórczość, życzę jeszcze setek cudownych prac!
Zawsze marzyłam, żeby przeprowadzić wywiad. Co ciekawe miałam kiedyś takie zadanie na studiach, rozmawiałam z moją ukochaną graficzką Adą Zielińską. Dalej jestem w szoku, że się zgodziła i porozmawiała ze mną. Był to dla mnie ogromny zaszczyt. Wtedy sobie pomyślałam: będę spełniona jeśli ktoś będzie chciał ze mną kiedykolwiek przeprowadzić wywiad. Wydawało się to nierealne. A tu proszę, także nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiłeś i motywację, żeby robić jeszcze więcej i się nie poddawać. Dziękuję i życzę wszystkiego dobrego, świetnie było odpowiedzieć na te pytania. To dla mnie wyróżnienie.
Widzisz, wielkie umysły marzą podobnie 🙂 A prace Kariny znajdziecie np. tutaj: kliknij wędrowcze 🙂




















