Moja przygoda z grami Lego zaczęła się już na PlayStation 2, od niezapomnianych tytułów bazujących na klasycznych filmach, takich jak „Lego Star Wars” czy „Lego Indiana Jones”. Od tamtej pory śledzę rozwój tej serii z nieustającym entuzjazmem. Tym większą odczułem radość, gdy w moje ręce trafiła jedna z dziwniejszych klockowych adaptacji, bo to chyba pierwszy raz, gdy Lego nie bazuje na kinowej franczyzie, a na… grze wideo. To bardzo ciekawa koncepcja, zwłaszcza, że nie mamy doczynienia z remake’iem czy rebootem, a właśnie wzięciem żyjącej serii pod swoje skrzydła i ponowne opowiedzenie scenariusza pierwszej części. Dziękuję Sony za udostępnienie kodu recenzenckiego, dzięki któremu mogłem przenieść się do świata klockowej wersji „Horizon”, a Was zapraszam do niniejszej recenzji. Czy wspomniana gra spełniła moje oczekiwania? Sprawdźmy.
Lego Horizon Adventures zabiera nas w podróż przez znany świat przyszłości, w którym natura spotyka się z technologią. Tym razem wcielamy się w Aloy (znaną z serii Horizon) która przemierza postapokaliptyczne tereny pełne robotycznych dinozaurów. Gra zgrabnie łączy elementy eksploracji, budowania i walki. Gracze przemierzają pięknie odwzorowane lokacje znane z pierwowzoru – od zielonych równin po ruiny miast – rozwiązując zagadki, walcząc z maszynami i budując charakterystyczne konstrukcje Lego.
Każda misja opiera się na dynamicznym miksie działań: eksplorujemy mapy, gromadzimy części do budowy wioski (zwykle kluczowych obiektów dla jej rozwoju, ale i dla naszego – czy to dających nowe bronie czy elementy kosmetyczne), a także mierzymy się z bossami, w tym gigantycznymi robotami jak Biegun, Czujka lub Żuwacze. Pomimo uproszczeń, gra zachowuje charakterystyczny klimat Horizon, łącząc się bardzo zgrabnie z humorem typowym dla serii Lego. Tutaj warto jednak zaznaczyć, że wspomniany humor celuje w dość proste tony – mam wrażenie, że Lego Horozin Adventures jest skierowana do najmłodszych graczy dużo bardziej niż wszystkie poprzednie „Lego” razem wzięte. Oczywiście każda gra z tej serii jest skierowana do osób młodszych, aczkolwiek zwykle trafiała raczej w starszych, którzy poszukują parodii swoich ulubionych tytułów – Horizon natomiast to raczej temat do grania z młodszym rodzeństwem, ewentualnie starszym potomstwem.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po odpaleniu gry, to absolutnie przepiękna grafika. Modele postaci z klocków Lego, przypominają w ruchu lekko klatkujące animacje znane z kinowych produkcji, takich jak Lego Batman. Detale środowiska i płynność animacji sprawiają, że Lego Horizon Adventures to jedna z najładniejszych gier Lego w historii. Obraz jest ostry, bogaty w detale, a barwy w trybie jakości na PlayStation 5 wyglądają wręcz bajecznie. Chciałoby się powiedzieć, że dawno nie widziałem tak pięknej gry Lego, ale dawno nie widziałem tak pięknej gry w ogóle. Jak wspomniałem animacja poklatkowa niektórych ruchów sprawia, że tracimy rozeznanie czy to nadal grafika czy może gra została zrobiona w całości ręcznie, gdzie zręczni animatorzy fotografowali każdy ruch postaci. Naprawdę cudowna sprawa. Co więcej, gra działa idealnie – przez cały czas testów na PlayStation 5 w trybie jakości nie napotkałem żadnych problemów technicznych. Zero przycięć, zero błędów – tytuł chodzi jak złoto.
Dubbing również zasługuje na ogromne brawa. Dialogi są pełne humoru i oddają charakter każdej postaci, co potęguje radość z rozgrywki. Szczególnie wyróżnia się Aloy, która w dodaku (chyba!) operuje tym samym głosem co w serii Horizon. Nie zawsze usta zgrywają się z tym co się dzieje na ekranie, ale to przecież nie problem w świecie zbudowanym z klocków. Samych rozmów jest momentami trochę za dużo, pal sześć, gdyby działy się w tle – ale w większości ukazane są na ekranie jako gadające głowy blokujące rozrywkę.
Choć gra ma wiele zalet, kilka elementów odbiega od standardów serii Lego. Największym minusem jest brak podziału ekranu w trybie współpracy. Kiedy dwie postacie oddalają się od siebie, mniej ważna z nich jest automatycznie przenoszona bliżej partnera. To rozwiązanie, które ogranicza swobodę i może być frustrujące w dynamicznych momentach gry. To także kompletnie niezrozumiałe – już starsze gry z serii miał np. wspólny podzielony ekran (i konsole jak Playstation 2 dawały z tym radę, chociaż tam levele były faktycznie zamknięte, często jednoekranowe (chociaż długie poziomo), ale takie produkcje jak Lego Star Wars: The Skywalker Saga pokazały, że podzielony ekran da się zrobić nawet, gdy jedna z postaci całkowicie zmieni otoczenie, np. lecąc w obszar innej planety czy miasta. Tutaj niestety się nie da. Kolejną wadą jest powtarzalność. Rozdziały składają się z krótkich misji, które często rozpoczynają się tą samą, długą ścieżką. Powtarzalne są także niektóre zadania, jak ciągłe ratowanie ludzi z klatek. Wprowadza to niepotrzebne poczucie monotonii, a jak wiadomo ciężko utrzymać zainteresowanie dziecka. Same interakcje pomiędzy bohaterką, a drugim „playerem” są nijakie, właściwie brakuje w grze jakichś ważniejszych wspólnych akcji – czuć tu bardziej niż gdziekolwiek indziej, że całą grę możemy ukończyć jednoosobowo. A nasz partner nie tylko biega bez celu, co wręcz nam przeszkadza – np. sprawiając, że teleportujemy się z ważnych miejsc wprost pod jego nogi (gdy tylko ucieknie trochę za daleko). Wyjaśniałoby to trochę tak okropnie zrealizowany podział ekranu – być może klockowe „Horizon” miało być produkcją dla jednego gracza, a pomocnika dodano po prostu na doczepkę.
Pomimo wspomnianych wad, Lego Horizon Adventures to wciąż doskonała produkcja – przystępna, piękna i pełna wdzięku. W porównaniu jednak z technicznymi sztuczkami i zadaniami, które oferowała choćby Lego Star Wars: The Skywalker Saga, gra wydaje się mimo wszystko krokiem wstecz. Z drugiej strony grafika jest tu najlepsza w serii, a próg wejścia nigdy nie był tak niski, gdyż z bardzo prostą mechaniką i nieco lżejszym klimatem wydaje się skierowana przede wszystkim do młodszych graczy. Przygody Aloy są więc pieśnią sprzeczności – z jednej strony wszystko tu jest wspaniałe, z drugiej dla wieloletnich fanów czegoś tu brakuje. Chyba faktycznie musimy pogodziś się z tym, że jest to idealna propozycja dla dzieci, które jeszcze nie są gotowe na pełnowymiarowe przygody Aloy, ale chcą poznać świat Horizon w przyjaznej formie. Dla starszych odbiorców Lego Horizon Adventures może być relaksującą odskocznią – zwłaszcza w towarzystwie rodzeństwa czy najmłodszych członków rodziny, ale jako pełna przygoda z elementami parodii – jest zbyt mało wymagająca i zbyt powtarzalna.
Lego Horizon Adventures łączy świat Horizon z urokiem i humorem serii Lego, oferując przy tym piękne wizualia i świetne dialogi. Choć niektóre rozwiązania, jak brak podziału ekranu czy powtarzalność misji, mogą rozczarować starszych fanów serii, to nadal solidna, świetnie wykonana gra. Polecam ją wszystkim, zwłaszcza rodzicom, którzy chcą spędzić czas z młodszymi graczami w fascynującym, kolorowym świecie. Aloy i jej przygody z pewnością dostarczą wiele radości tym którzy znają oryginał, jak i tym, którzy dopiero w ten świat wsiąkają.
Moja ocena dla fana serii Lego to jednak 6/10, chociaż otwarcie przyznam, że jeśli ktoś lubi Horizon i w dodatku nie jest zbyt obeznany z pokręconymi światami gier z tych uroczych duńskich klocków – może ocenę podnieść do 8/10.














