Bardzo lubię książki, które opowiadają o mało znanych zawodach lub pokazują kulisy miejsc, do których zazwyczaj nie mamy wglądu. A jeśli autorowi uda się opisać to z humorem, tym lepiej! Dlatego zdecydowałem się sięgnąć po audiobook „Klient nasz… czyli koszmar pracownika działu reklamacji.” Sam temat wydał mi się ciekawy i obiecywał intrygujące spojrzenie na wyzwania codzienności pracowników w kontakcie z klientem. Niestety, audiobook okazał się rozczarowaniem.
Narrator wywiązuje się ze swojej roli solidnie – jego głos jest zaangażowany i przyjemny, dzięki czemu słuchanie nie stanowi większego problemu. Jednak nawet najlepszy lektor nie jest w stanie uratować treści, która szybko traci na świeżości. Zamiast bawić i zaskakiwać, książka wpada w schematyczność, powielając te same sytuacje i komentarze. Humor, choć obecny, wydaje się wymuszony, a same historie brzmią raczej jak powtórzenia, niż nowe spostrzeżenia. Wiecie, mamy tutaj często doczynienia z sytuacjami typu „kolega słyszał”, tylko w wersji „mi się to stało, przysięgam”.
Książka zdaje się skierowana do osób zupełnie niezaznajomionych z pracą w reklamacji, być może licząc na to, że przeciętny słuchacz da się porwać wyolbrzymionym opisom absurdów. Dla osób, które choć trochę znają tę branżę, wiele sytuacji wydaje się mało autentycznych, a nawet banalnych. Z czasem audiobook coraz bardziej przypomina zbiór powtarzających się anegdot, które w zamyśle mają być śmieszne, lecz ostatecznie stają się nużące – mamy więc doczynienia z sytuacją, gdzie chyba tylko autor bawił się dobrze, być może zupełnie błędnie przekonany o własnej świetności i o tym, że te historie naprawde sa wyjątkowe. A nie są, bo długie, niekończące się reklamacje czy odsyłanie butów, kompletnych, niekompletnych, czystych czy brudnych to nic, co może zaskoczyć kogokolwiek, kto chociaż przez chwilę pracował z ludźmi – a Ci są jak wiadomo nieobliczalni.
Podsumowując, jeśli ktoś szuka lekkiej, niewymagającej książki i nie oczekuje zbyt wiele, „Klient nasz…” może okazać się odpowiednim wyborem. Jednak dla bardziej wymagających słuchaczy, ceniących przenikliwy humor i autentyczność opowieści, audiobook ten będzie raczej rozczarowaniem, pełnym bełkotu, niepotrzebnych powtórzeń i historii, które nie oferują nic naprawdę nowego. Jak dla mnie napisano to dla kasy, bez chociażby chwilowego zaangażowania. Dlatego też szkoda strzępić bloga, recenzja krótka – ale mam nadzieję treściwsza niż „druzgocące” przygody autora.














