Dzień dobry! Pogoda co prawda trochę nam się zepsuła, ale na szczęście mamy jeszcze filmy oraz wygodne sale kinowe! W tym tygodniu zajmiemy się produkcją, której chyba nikt się nie spodziewał czyli trzecią częścią parodii “Bondów” – przed Wami: Johnny English: Nokaut! Jak radzi sobie Rowan Atkinson po 7 latach od premiery przygód dzielnego, ale niewątpliwie pokracznego agenta? Odpowiedź znajdziecie w tekście!

Na przestrzeni kilku tygodni wygląd Waszego ulubionego bloga (czyli tego) zmieni się nie do poznania. W tym momencie strona na fejsie zyskała dopisek “kultura, technologia, lifestyle” zastępując “recenzje kinowe i teatralne” (ale to głupio brzmiało, prawda?) i tak już pozostanie. Następnie zmienimy logo, wygląd strony na komputerach oraz uruchomimy sensowną i dobrze wyglądającą wersję mobilną! Przejdziemy też razem terapię odchudzającą schodząc z czasem ładowania do standardowych 3-4 sekund. Nie zanudzając Was szczegółami – będzie przepięknie i nowocześnie! Strasznie cieszę się z nadchodzących zmian, chociaż przy samym przystosowaniu strony napotkam kilka problemów np. wymieniając główne zdjęcia w ponad 500 artykułach! Ale dam sobie radę! Więc w razie czego nie zdziwcie się – zostaliście uprzedzeni! Dzisiejszy post powstał z okazji taniej MEGAŚRODY w Multikinie! Zapraszam również na moje media społecznościowe! Znajdziecie mnie na Twitterze [klik], na Instagramie [klik] oraz oczywiście na Facebooku [klik]!

– Johnny English: Nokaut

O czym: Najbardziej nieporadny Agent Jej Królewskiej Mości powraca do akcji! Tym razem spróbuje powstrzymać hakera, który utrudnia życie mieszkańcom Anglii.

Dlaczego tak: Olga Kurylenko jest przepiękna, a do tego naprawdę świetnie zagrała! Jest chyba najjaśniejszym punktem całego filmu. Chociaż warto powiedzieć, że Emma Thompson również dała radę. Sam Atkinson wydaje się co prawda zmęczony życiem, ale wypada całkiem znośnie. Jeśli się lubi tego typu filmy i oglądało dwie poprzednie części to jak najbardziej warto sprawdzić trójkę. Niektóre żarty są nawet niezłe, a co najważniejsze nie bywają wulgarne – w dodatku przemoc również jest dość zabawna, więc nikomu nie podniesie ciśnienia. Film jest idealny dla starszego pokolenia, które tak jak English kiepsko czuje się w technologicznym świecie. No i szczerze przyznam, że ogląda się to całkiem sprawnie i szybko, bo i film jest krótki, a i ciągle coś się dzieje.

Dlaczego nie: Nie wszystkich śmieszą żarty z przewracania się na szklanych kulkach. Nie wszystkich śmieszy Rowan Atkinson – swoją drogą nie bardzo rozumiem co się stało z jego postacią. Z jednej strony wydaje się pechowy, z drugiej głupi, z trzeciej jakby był łamagą – ale tak naprawdę to się nigdy nie łączy. Jego szefowie zdają się to zauważać, ale pomimo tego dają mu kolejne zadania – nie czaję zamysłu. Trzeba także zwrócić uwagę, iż w ostatnich latach wszelkiego rodzaju filmy szpiegowskie kompletnie straciły na znaczeniu, przez co ten pastisz nie parodiuje niczego konkretnego, a same żarty sytuacyjne są zbyt długie, nie śmieszne i w dodatku jest ich za mało. Chociaż z tym ostatnim to może dobrze. No i fabuła jest przewidywalna, kompletnie nie zaskakuje, a główny zły to jakaś konkretna lipa.

Kiedy: Film ma kilka lepszych momentów, ale ogólnie nie jest niczym szczególnym. Ja bym poczekał na wersję DVD, a tymczasem nadrobił kilka innych produkcji, których do tej chwili nadal nie widzieliście.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuję w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuję Warszawę.

Zostaw odpowiedź