Dzień dobry! Witajcie w jednym z ostatnich odcinków „Aktualnie w kinie” w 2018 roku! Przewidziałem jeszcze dwa posty – pierwszy pojawi się we wtorek 25 grudnia i obejmie film Spider-Man Uniwersum (pełna recenzja już wisi tutaj). Następnie w samej końcówce roku pojawi się ostatni wpis w którym przeczytacie o komedii romantycznej z Jennifer Lopez „Teraz albo nigdy oraz polskiej komedii romantycznej „Pech to nie grzech”. Mam nadzieję, że nic się nie obsunie – wpis wyjątkowo w niedzielę 30 grudnia. Dziś natomiast zajmiemy się Aquamanem, którego miałem przyjemność zobaczyć wczoraj. Pełna recenzja najnowszego dzieła od DC na dniach, a teraz na szybko (z okazji taniej środy) skrótowa. Dzisiejszy film widziałem w Cinema City do którego serdecznie zapraszam! Zapraszam Was również na moje media społecznościowe! Znajdziecie mnie na Twitterze [klik], na Instagramie [klik] oraz oczywiście na Facebooku [klik]!

  • Aquaman

O czym: Opowieść o legendarnym przywódcy Atlantydy – Aquamanie

Dlaczego tak: Jason Momoa, Amber Heard, Willem Dafoe, Patrick Wilson, Nicole Kidman, Dolph Lundgren! Spodziewalibyście się takich nazwisk w takim filmie? Generalnie jest to jeden z najlepszych filmów DC – jakby się uprzeć to można uznać, że jest równy lub minimalnie lepszy od Wonder Woman. Efekty specjalne są niezłe, szczególnie biorąc pod uwagę ogrom trudności w animacji wody i takich rzeczy jak chociażby „pływające” włosy. Film jest nawet miejscami zabawny, a Jason Momoa wygląda jak miliard dolarów. To co teraz powiem to komplement: Aquaman ogląda się jak trochę gorszą część Thora. No i najważniejsze: wreszcie się nie śpieszyli, przysiedli do koncepcji i jakoś tam trzyma się to kupy. W dodatku nieśmiało, bo nieśmiało, ale Aquaman ma bardzo dużo jasnych momentów! Wreszcie nie trzeba oglądać z latarką w ręce.

Dlaczego nie: Scenariusz już od pierwszych minut to dziura na dziurze i banał na banale. W dodatku tutaj nawet nie ma klisz, są jawne kopie innych filmów: Władcy Pierścieni, Gwiezdnych Wojen, Indiany Jonesa/Uncharted każdego możliwego filmu o rycerzach i wszystkich sci-fi. Niektóre sceny są przez to bardzo patetyczne, co dodatkowo potęguje „trailerowa” muzyka, która momentami wpada w pastisz. James Wan jak dotąd kręcił głównie horrory i nie bardzo ma wyczucie co do kina tych rozmiarów, w dodatku zatrudnił swojego ulubionego aktora – Patricka Wilsona – co było kolosalnym błędem. Willem Dafoe też wypada kontrowersyjnie – ale to już zrozumiecie sami. No i sporo aktorów zostało odmłodzonych efektami specjalnymi, albo po prostu „przylizanych” – dziwnie to wygląda. Przecież to nie elfy! 

Kiedy: To jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy film DC Comics wchodzący w „Ligę Sprawiedliwości”. Wiem, że zyska sobie dużo wrogów, a moja opinia hejtu – ale przez większość czasu świetnie się bawiłem. Sporo dziur fabularnych i niekiedy mierne efekty specjalne, ale doceniam nakład włożonej pracy. Biegnijcie do kin już dziś! – chociaż niekoniecznie na 3D.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)