Bardzo lubię Teatr Kwadrat, a jego sztuki zwykle wspominam z naprawdę wielką nostalgią. Co jednak zabawne, nigdy jeszcze nie byłem w ich głównej siedzibie, ponieważ mieli dość długi remont. Na szczęście już wrócili, a ja mogłem udać się w okolice Metra Świętokrzyska do ich głównej lokalizacji. Za cel wziąłem sobie przedstawienie: Co ja panu zrobiłem, Pignon? – bo szczególnym sentymentem i uczuciem darzę Pawła Wawrzeckiego. Zapraszam więc do recenzji.

W pewnym miasteczku wielka mobilizacja – policja ma eskortować do sądu pewnego świadka w procesie mafii. W tym czasie w pokojach hotelowych melduje się dwóch mężczyzn – fotograf z depresją, którego zostawiła żona, oraz zawodowy zabójca, który według kontraktu ma pozbyć się transportowanego człowieka. Niestety drzwi łączące ich pokój w pewnym momencie zostają otwarte, a wścibski i zapłakany fotograf nagle poczuł wielką potrzebę towarzystwa.

co-ja-panu-zrobilem-pignon-fot-teatr-kwadrat_1920x1080_2167

W rolach głównych: Paweł Wawrzecki, Grzegorz Wons, Andrzej Grabarczyk, Renata Dancewicz (gościnnie)/ Magdalena Stużyńska (gościnnie). Marek Siudym/ Tomasz Korczyk (gościnnie), Marcin Kwaśny/ Michał Lewandowski. Jak widać na pierwszy rzut oka, aktorzy dość niezwykli, doświadczeni i z wielkim zacięciem komediowym, aktorzy, którzy są w moim mniemaniu pewnym znakiem jakości sami w sobie. Jakież więc było moje zdumienie, gdy uświadomiłem sobie, iż w tym niezwykle barwnym kociołku prym wiedzie… Grzegorz Wons! W swojej roli (zabójcy) jest przedoskonały, zimny, z klasą. Dodatkowo przez pewne niezwykłe zbiegi okoliczności, zmuszony jest grać ekstremalnie różne zachowania i robi to na najwyższym możliwym poziomie! Reszta aktorów przy jego talencie delikatnie odstaje, szczególny problem mam z Panią Dancewicz, która niezbyt dobrze nadaje się do roli w której ją obsadzono. Jest na to zbyt delikatna, a jej głos za mało donośny. Paweł Wawrzecki natomiast gra jak zawsze – czyli Bułę z Graczyków – ale to nie w tym problem, problemem jest to, że jego postać nie jest jakoś szczególnie rozbudowana, a niektóre monologi są zwyczajnie słabe, przez co „para” głównych bohaterów nijako ze sobą kontrastuje. Nie ma chemii. Jeśli chodzi o pozostałe nazwiska – jest okej – po prostu i aż.

Dekoracje jak przystało na Teatr Kwadrat są doskonałe – mocne, stylowe meble, trochę lamp, obrazów na ścianach. Ponieważ akcja dzieje się w dwóch pokojach równocześnie, dekoracją jest też „zarys” ściany, ale zbudowany na tyle bezpiecznie, aby nikomu nie zasłaniać akcji – obojętnie gdzie usiądziemy. Efekty dźwiękowe są głośne i przestrzenne, nagłośnienie w Kwadracie nie sprawia problemów i bardzo przyjemnie pozwala odbierać oglądaną sztukę czy siedzimy z przodu czy gdzieś hen w ostatnich rzędach.

990af87ef22192ce44d0e9dcfa43924e

Sama fabuła stawiająca nam przed oczami dwóch mężczyzn z totalnie różnych światów szczególnie odkrywcza nie jest, ale też nie można jej zarzucić odtwórczości. Pierwszy akt jest zresztą świetnym budowaniem napięcia i kreśleniem relacji pomiędzy bohaterami. Po przerwie akcja ani na moment nie zamiera, aczkolwiek kilka scen wyreżyserowałbym inaczej – gdybym oczywiście umiał robić takie rzeczy. Bywa nierówno, ale mniej wprawne oko pewnych „niuansów” na szczęście nie dostrzeże, więc sztuka broni się absolutnie na plus. Zresztą wystarczyło spojrzeć na publiczność podczas „Co ja panu zrobiłem, Pignon?” – ta świetnie się bawiła, śmiejąc się raz po raz wniebogłosy. Ja i moja Przyjaciółka co chwilę się uśmiechaliśmy, a kilka razy zachichotaliśmy, ale to jednak „lud przemówił” najgłośniej – więc sztuka prawdopodobnie spodoba się większości czytelników tej recenzji.

Minusy? Dla mnie fabuła mogłaby być lepsza i generalnie nie wprowadzać chaosu – niektóre rzeczy dzieją się naraz w obu pokojach, co nie pozwala się skupić. Brakuje też ciekawiej napisanych postaci, bo chociaż spotykają się niezwykłe charaktery, to jakoś bardzo nie błyszczą. A już role drugoplanowe w ogóle są dość szare. – to oczywiście wina głównie scenariusza, sami aktorzy są w dużej mierze okej.

Dla kogo jest więc ta sztuka? Dla ludzi zmęczonych ciężkim tygodniem, osób, które potrzebują w swoim życiu więcej śmiechu, a w telewizji widziały już wszystko. Jest to idealna produkcja dla osób, które z teatrem mają do czynienia raczej rzadko – na pewno w niektórych miejscach bardzo się zaskoczycie i rozbawicie. Zaawansowani teatralnie idą jednak na własną odpowiedzialność.

Bilety znajdziecie w Teatrze Kwadrat, aczkolwiek do wakacji sztuka nie będzie grana. Bilety, gdy już będą kosztują od 40 do 95zł.

5ceece3259

 

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)