Czasami wśród zalewu zwyczajnych gier planszowych, ukrywają się prawdziwe perełki. Gry, w których nie ma pionków, nie pojawiają się karty, a mimo to – bawią ludzi w każdym wieku, oferując im niezwykłe wyzwanie i pozwalają na wydobywanie z siebie nieskończonych pokładów kreatywności. Szalona Misja jest właśnie jedną z takich gier i dzięki Rebel.pl mieliśmy okazję w nią zagrać. W ogrywaniu tego niecodziennego produktu pomagała mi Magda.

IMG_20150527_163045797 (Copy)

Piękne pudełko, doskonałe wykonanie. Duże i czytelne rysunki.

Szalonej Misji najbliżej do gry platformowej, jednej z wielu w które mogliście grać kiedyś na swoich komputerach czy konsolach. Celem gry jest przejście wszystkich poziomów, po drodze pokonując licznych bossów i zdobycie większej ilości punktów niż przeciwnicy. Ale zaraz zaraz, przecież to nadal gra planszowa, więc o co chodzi? O rysowanie!

Każdy poziom to pięknie wykonana plansza, na której trzeba wypełnić określone zadania. Przeważnie jest to pokonanie drogi z punktu startowego do mety, omijanie przeszkód i zbieranie punktów doświadczenia. Do gry dołączono czarne markery (po jednym na każdego gracza) oraz specjalne folie i podstawki pod nie. Ideą zabawy jest to, że nie rysujemy po planszy, a na folii poza nią, czas ruchu odmierza 30 sekundowa klepsydra. Wszyscy gracze rysują więc w tym samym momencie i na czuja, starając się zebrać jak najwięcej punktów. Po każdej turze przykłada się folię do planszy i porównuje czy nasze oko i ręka były dostatecznie “celne”.

IMG_20150527_165752551 (Copy)

Karta z folią na której rysujemy. Biały kolor karty z drugiej strony zawiera kolorowy obrazek, utrudniający rozgrywkę, gdy zostaniemy ukarani.

IMG_20150527_174225323 (Copy)

Folia na której rysujemy “na czuja” to jak chcemy przejść dany poziom.

IMG_20150527_173853584 (Copy)

Po przyłożeniu folii na planszę gry, od razu widać czy wykonaliśmy zadanie, zebraliśmy punkty doświadczenia albo czy tracimy je poprzez dotknięcie wrogów lub ścian.

Gra nie należy do łatwych, ponieważ gracze mogą sobie podkładać świnie. Zdobywane na planszy żetony nagród zmuszają przeciwnika np. do rysowania z położonym żetonem na markerze (spowalnia to ruchy, aby nie spadł) czy przeszkadzają w rysowaniu poprzez niemożność obrotu folii. Natomiast to nic w stosunku do tego, co czeka nas w razie błędów popełnionych podczas rysowania i zahaczenie o “bomby” – otóż one zmuszają nas do rysowania wyprostowaną ręką, “szczypcami” czyli kciukiem i małym palcem czy wręcz do zmiany z prawej na lewą. A teraz wyobraźcie sobie takie combo połączone ze złośliwością gracza przeciwnego. Istny horror! Ale też świetna zabawa.

W pudełku znajdziemy 21 dwustronnych plansz z 42 poziomami, zatrzęsienie kolorowych tokenów nagród i kar, oraz żetony graczy i specjalne pałeczki do liczenia punktów, a także klepsydrę. Podczas gry używa się pudełka, w którym trzymamy plansze, dookoła niego rozpisane są też punkty, które właśnie za pomocą pałeczek zaznaczamy (wsuwa się je w szczelinę pudełka). Nie mogło oczywiście zabraknąć instrukcji i mini plakatu, ukazującego całą krainę.

IMG_20150527_163037026 (Copy)

Kolorowe markery z gumką oraz klepsydra odliczająca czas ruchu.

IMG_20150527_163241726 (Copy)

Znaczniki nagród i kar – wśród nich takie jak rysowanie inną ręką, z zamkniętym okiem czy mnożniki punktów.

Markery, którymi rysujemy z pewnością będzie można wymienić na inne, zmywalne – w razie gdyby się wyczerpały. Końcówka z gąbeczką ściera nasze bazgroły całkiem dobrze, chociaż muszę przyznać, że po grze wypadałoby folię przemyć prynajmniej wodą, ponieważ widać na niej ślady gry. Natomiast, gdyby ktoś obawiał się, że gra jest jednorazowa, to z całą pewnością jest w stanie, przy właściwym użytkowaniu służyć przez długie lata. Zabawa jest przednia, instrukcja jest prawie doskonała, bo moim zdaniem brakuje lepszego wytłumaczenia o co chodzi z przyznawaniem żetonów w pierwszej rundzie, ale własna interpretacja tego co czytamy nie przeszkadza w grze i pewne jej niejasne momenty można śmiało pominąć. Więcej grzechów nie pamiętam, chociaż trzeba być szczerym z tym, że typów nagród i kar mogłoby być więcej. Ale może kiedyś rozwinie to jakiś dodatek.

IMG_20150527_171404263

Walka z końcowym bossem to zawsze świetna zabawa. Na ślepo trzeba zaznaczyć ogień i połączyć potwora z bombami, uważając przy tym, aby nie dotknąć zabójczych skał!

IMG_20150527_182149962 (Copy)

Gra jest bardzo kolorowa, dobrze pomyślana i idealna dla ludzi w każdym wieku

Szalona Misja to gra jedyna w swoim rodzaju, ja jeszcze nie miałem do czynienia z czymś takim i śmiało przyznam – zakochałem się. Plansze są piękne, rysowanie daje sporo emocji i śmiechu, a współzawodnictwo oferuje sporo ciekawego zamieszania – czyli to co lubimy najbardziej.

Zawartość pudełka:

  • 21 dwustronnych plansz z 42 poziomami
  • 5 przezroczystych ekranów
  • 5 podkładek pod ekrany
  • 5 zmazywalnych pisaków z gumkami
  • podkładka pod planszę poziomów
  • 30-sekundowa klepsydra
  • 5 znaczników punktacji
  • 5 żetonów postaci
  • 28 żetonów nagród
  • 24 żetony kar
  • instrukcja

Informacje dodatkowe:

  • liczba graczy: 2-5 osób
  • wiek: od 8 lat
  • waga: ok. 1.00kg
  • czas gry: ok. 20 minut
  • trudność: gra wymaga dobrej koordynacji ręka-oko, ale jeśli lubimy rysować, to powinno być wszystko w porządku nawet u młodszych osób, żetony kar są raczej zabawne niż stresujące

Grę “Szalona Misja” kupicie na stronie Rebel.pl za około 120zł, jest to w mojej opinii idealny prezent na Dzień Dziecka. Dawno się tak świetnie nie bawiłem i równocześnie tak nie zaskoczyłem, ile w świecie gier jest różnorodności. Jestem totalnie na tak!Rebel

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)