Zastanawialiście się kiedyś jak to jest mieć w życiu pecha? Nawet jeśli myślicie o tym dość często, bo Wasze życie niestety nie jest wielką serią wygranych na loterii – zapewniam Was, że są osoby, które mają znacznie, znacznie gorzej. I są to Gallagerowie.

Shameless to serial opowiadający o pewnej ubogiej rodzinie mieszkającej w Chicago. Główną bohaterką jest wchodząca w dorosłość Fiona, która opiekuje się gromadką młodszego rodzeństwa oraz stara się utrzymać sporych rozmiarów dom. Ojciec rodu czyli Frank jest za to notorycznie pijany, naćpany, bezrobotny, a zamiast chociaż spróbować jakkolwiek pomóc wchodzącym w dorosłość dzieciom – częściej zalega nieprzytomny gdzieś na podłodze albo podkrada i tak z trudem zdobyte jedzenie z lodówki.

Tym co wyróżnia ten serial na tle innych jest z całą pewnością fakt, że ten niczego nie udaje. Wszystko jest w nim takie jakie może być naprawdę. “Niepokorni” bo pod taką nazwą Shameless znany jest w Polsce  – nie ma również stałej fabuły. Każdy odcinek to skrawek życia Gallagerów – ich wzloty, upadki. Pierwsze miłości, kradzieże czy stosunki seksualne. Pierwsze błędy, wpadki, pobyty w więzieniach. Dość powiedzieć, że to również jedyny serial w którym praktycznie każdego kiedyś zobaczycie nago – nawet dorastające na planie dzieci prędzej czy później otrzymują swoją własną, często bardzo pokrętną i niezwykłe wzruszającą historie. Albo zabawną.

Wszystkie nieszczęścia świata (jak mówi podtytuł posta) to jednak nie czcze gadania. Geje? Są. Ćpuny? Są. Sprzedaż organów, prostytucja, nieplanowane ciążę, śmiertelne wypadki, zboczenia? Wszystko jest. Warto natomiast wyraźnie podkreślić, iż Shameless to dramat komediowy. Wszystkie, nawet najmroczniejsze sytuacje przedstawione są bardzo ironicznie, niekiedy w sposób celowo przerysowany. O to zresztą nie trudno, gdyż mamy do czynienia z takim natłokiem “życia”, które niejednego człowieka w chwilę zwaliłoby z nóg. Prawdę mówiąc można się dzięki “Niepokornym” oderwać od własnej szarej rzeczywistości i bardzo głośno powiedzieć do siebie “inni rzeczywiście mają gorzej”.

Gra aktorska jest świetna. W większości przypadków miażdży i zjadłaby na śniadanie 90% naszych produkcji. Aktorzy stają często przed bardzo wymagającymi scenami, trudnymi tematami i tak jak powiedziałem wcześniej notoryczną nagością. Należą im się za to nie tylko wielkie brawa, ale również ukłony za niesamowity dystans do siebie i prawdopodobnie swoich prywatnych przekonań. Jestem pewny, że nie dalibyśmy rady w Polsce podrobić tego serialu albo nawet przenieść jego licencji na nasze ulice i naszych aktorów. To po prostu niemożliwe. Aczkolwiek Shameless polecam oglądać jedynie w wersji USA, bo wersja brytyjska (chociaż wielokrotnie nagradzana) jest w moim mniemaniu o stokroć gorsza tak aktorsko jak i koncepcyjnie.

Obsada nie jest jakaś mega popularna dla polskiego widza. Dwa najpopularniejsze nazwiska to William H. Mace i Emmy Rossum – a i tak idę o zakład, że większości z Was nic nie mówią. Natomiast nie bójcie się – wszyscy są doskonali i z pewnością w mig zakochacie się w formule i z miejsca wyznaczycie swoich ulubieńców.

Shameless to na dzień dzisiejszy 8 pełnych sezonów i kilka wypuszczonych odcinków dziewiątego. Ale nie bójcie się: serial ani trochę nie nudzi. I chociaż zdarzają się słabsze sezony (bez jakiegoś ważnego motywu) togorszych odcinków nie pamiętam. Jak dla mnie to nadal najlepsza produkcja pokazująca życie bez upiększeń, ale również bez jednostronnego oceniania dobra i zła. I nie bójcie się zbytnio smutku, którym Niepokorni są nasyceni – w tym serialu zawsze przychodzi happy end. Chociaż może nie do końca, bo zaraz za nim czai się coś jeszcze gorszego niż wcześniej…

Shameless to aktualnie jedyny serial oglądany przeze mnie od tylu lat i zarazem jedyny, któremu życzę drugich tyle. To cenne spojrzenie na życie klasy robotniczej w USA oraz zachodzących w niej zmian. Z Gallagerami przeżywam najdziwniejsze przygody już od dobrych kilku lat i naszła mnie tak myśl: kocham ich za to, że dają radę. Że już 9 sezon są z nami i nigdzie się nie wybierają. I że jeszcze się nawzajem nie pozabijali….

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

3 komentarze

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)