W Och-Teatrze jedno jest pewne – sztuki są tak bardzo różnorodne, że każdy znajdzie coś dla siebie. Idąc na „Udając Ofiarę” nie miałem pojęcia na co trafię, a z pewnością nic nie przygotowało mnie na uczucia, która we mnie ta sztuka wzbudzi. A wzbudziła bardzo dużo uczuć dobrych i złych, uczuć przepełnionych niezwykłą bezsilnością jak i radością.

Młody Wala wykonuje niecodzienną pracę, a konkretnie udaje ofiarę podczas policyjnych prac na miejscu zbrodni. Rekonstrukcje w których bierze jednak udział, nie pomagają w prawdziwym rozwiązaniu sprawy, a służą jedynie poparciu pewnej tezy – że na każdego znajdzie się paragraf.

W głównej roli występuje młody i niezwykle uzdolniony aktor Adam Serowaniec (o którym pisałem np. przy recenzji Mayday 2), który w przepiękny i niezwykle sugestywny sposób oddał narastające dookoła (jak i w nim samym) szaleństwo. Z początku sztuka wydaje się chaotyczna, nie do końca możliwa do zrozumienia, ale właśnie dzięki Adamowi wszystko zaczyna zbierać się do kupy. Wielu młodych aktorów mogłoby się od niego uczyć, pewnego trudnego do osiągnięcia luzu – tym bardziej, że tekst jest naprawdę ciężki, dostajemy tutaj wszak współczesną Rosję, w dodatku Rosję zbrodni, nadużyć i nie do końca jasnych intencji. Dzięki Adamowi przechodzimy przez pewne sytuacje praktycznie bezboleśnie. Aczkolwiek partnerująca mu ekipa również ma w tym swój wielki udział, na deskach Och-Teatru występują również: Izabela Dąbrowska, Elżbieta Jarosik, Elżbieta Romanowska, Agata Sasinowska, Bilguun Ariunbaatar, Piotr Borowski, Mirosław Kropielnicki, Sylwester Maciejewski, Jędrzej Taranek, Michał Żurawski, Stanisław Brudny – i jestem pewny, że większość z tych nazwisk (lub przynajmniej twarzy) doskonale znacie i wiecie, że można powierzyć im swój czas. Sztuka ma w sobie coś takiego, że po kilku minutach wyłonicie swoich faworytów – których autentycznie pokochacie. Np. Porucznika lub sprzedawczynie Sushi. A może właśnie młodego Walę? Piękne jest to, że jak powiedziałem – każdy znajdzie tu coś dla siebie.

z19443757IER,-Udajac-ofiare---Och-Teatr---Fundacja-Krystyny-Jan

Dekoracje czyli jedna z najważniejszych rzeczy w każdym teatrze są dość ascetyczne – ale z pewnością przerażająco urocze. Działają na wyobraźnie widza pojawiając się dokładnie wtedy, kiedy sa naprawdę potrzebne. Wiele rzeczy na scenie trzeba sobie oczywiście wyobrazić, ponieważ autorzy stawiali tutaj na minimalizm, ale z całą pewnością nie jest to minus, a wielki ukłon w stronę własnoręcznej interpretacji tej dość mrocznej i niezwykle złożonej sztuki. Sporo ciemności, starych przedmiotów, dwuznaczności.

Tych ostatnich jest szczególnie dużo, ponieważ jest to sztuka wyłącznie dla osób dorosłych. Wulgaryzmy, seks, zbrodnie – być może w dzisiejszym świecie nie brzmi to szczególnie groźnie, ale już na scenie, na żywo, gdy rodzi się na naszych oczach – już takim jest. Jak napisałem na początku jest to tragikomedia, gdzie mroczne myśli i negatywne czyny przenikają w nasączone czarnym humorem retrospekcje. Pozwalając dowolnie się interpretować publiczności, która zachowuje się w sposób iście nieprzewidywalny raz śmiejąc się w najbardziej nieodpowiednim momencie, a drugi raz popadając w zadumę nad tym, co właśnie się stało.

568bb8a6a1d37_o,size,933x0,q,70,h,950518

Dźwięk natomiast rozchodzi się naprawdę dobrze, co jest szczególnie ważne patrząc na konstrukcję sceny w Och-Teatrze. Ta jest na środku, a publiczność ogląda spektakl z dwóch stron. W Udając Ofiarę nikt nie jest wyraźnie faworyzowany, więc gdziekolwiek usiądziecie tam będzie po prostu dobrze.

Niestety w moim odczuciu nie wszystko tu zagrało, ale w tym już wina samego tekstu – pojawia się tutaj trochę dość specyficznego języka, którego niektórzy widzowie mogą nie załapać. Aczkolwiek nie jest to wielka przeszkoda i delektowanie się sztuką, chłonięcie jej powinno przebiegać bez zakłóceń.

Jeśli cenicie mroczne, wielowątkowe opowieści, a zwłaszcza specyficzny styl i klimat brudnej Rosji – Udając Ofiarę jest dla Was. Jeśli natomiast pewne tematy sprawiają Wam ból – zastanówcie się dwa razy. Aczkolwiek zerknijcie też do wywiadu z Adamem kilka linijek niżej – z pewnością rzuci trochę światła na tę niezwykłą sztukę w reżyserii samej Krystyny Jandy.

Bilety na Udając Ofiarę zakupicie w kasie Och-Teatru oraz na ich stronie www w cenie od 50 do 100zł. Najbliższe spektakle grane będą już 21 marca o 19:30, 22 marca o 19:30, 8 maja o 19:30, 9 maja o 19:30, 10 maja o 19:30, 11 maja o 19:30 i 12 maja o 19:30. Ja ze swojej strony oczywiście polecam i zapraszam!

—– Wywiad z Adamem Serowańcem

12819347_10205738987254425_6523737083756343050_oCo skłoniło Cię do zagraniu w tak niezwykłej i trudnej, wielowymiarowej sztuce, którą jest Udając Ofiarę?

Do spektaklu zaprosiła mnie Pani Krystyna i to Ona powierzyła mi tak skomplikowane, trudne i wielowymiarowe zadanie. Grzechem byłoby odmówić zmierzenia się z takim repertuarem, tym bardziej z tak znakomitym reżyserem. Repertuarem, którego do tej pory nie znałem – współczesna literatura rosyjska jest dla mnie obca. Muszę się przyznać, że początkowo nie doceniłem tego utworu – a może trafniej – nie rozumiałem go. Ale jak tylko zaczęły się próby i Pani reżyser składała propozycje rozwiązań scen – odnalazłem sens, cel tego przedsięwzięcia. Jestem zauroczony tym tekstem, który przez swoją inteligencje, śmieszność, absurdalność, gorzkość – sprawia, że na chwilę się wyłączam i zaczynam myśleć, dumać nad życiem, śmiercią, nad relacjami między ludźmi – cały czas zadając egzystencjalne pytania.

Początek sztuki, o czym piszę w recenzji to narastający chaos, być może przez kilka pierwszych minut trudny do zrozumienia dla widza – jak np. relacje z matką. A dla aktora?

Tak początek, który nie jest do końca jasny sprawia, że widz może być zakłopotany w odczytaniu z czym dokładnie się mierzymy, z jaką materią obcujemy czy to tragedia.. czy dramat, a może powinniśmy się śmiać…? Dwa światy: czyli dom rodzinny Wali – głównego bohatera przeplata się z rekonstrukcjami zbrodni. Wala mimo, że jest absolwentem uniwersytetu wybiera sobie to nietypowe zajęcie i udaje ofiary podczas wizji lokalnych. Przez spotykanie się tych dwóch światów – widz z czasem łączy tę historię – i z porozsypywanych puzzli tworzy się obraz prawdziwej Rosji. Co chwilę wyjmujemy z większej mniejszą matrioszkę i wiele rzeczy staję się bardziej zrozumiałych i jasnych dla widza – tu mam na myśli charaktery postaci oraz relacje zachodzące między Nimi. A dla aktora ? Wiem, co gram. I dla mnie to jest zrozumiałe – tylko jako aktor, który pracował nad tym tekstem jestem mądrzejszy o tę wiedzę i założenia, które przekazał mi Reżyser. A , że widz ma zagwozdkę – brawo! Dajmy ludziom pomyśleć – ja w nich
wierzę i wierzę też w to, że te puzzle sami sobie poukładają – jak chcą! Nigdy nie byłem zwolennikiem sprawdzania odpowiedzi z kluczem z wcześniej założonymi rozwiązaniami zadań, dopasowywania się we wcześniej ustalone ramy… każdy z nas może myśleć jak chce… ma prawo do swojej opinii… interpretacji i oceny!

Wiem, że Udając Ofiarę gracie już jakiś czas, wiem też, że grywasz głównie w dramatach (tu mnie popraw jeśli się mylę) i chciałem zapytać o publiczność – na UD ludzie dookoła mnie cały czas się śmiali. Rozumiem, że to tragikomedia, ale czy reakcja publiczności przeszkadza Wam w grze, w skupieniu się – gdy chcecie przekazać coś ważnego? Ja teatr odbieram bardzo uczuciowo i osobiście pomijając świetne wątki komediowe, raczej wprawiliście mnie w zadumę.

Tu poprawka zazwyczaj gram w komediach i farsach. W samym Och-Teatrze gram w 5 tytułach – niedawno zeszła z afiszy „Miłość Blondynki”. Reakcje widzów są niepodważalne. Oni płacą to się śmieją albo płaczą. Oczywiście zawsze możemy mieć wątpliwości dlaczego są takie reakcje, ale moim zdaniem w tym spektaklu reakcje są wymarzone. Takie jakich oczekuje. Śmiech przeradza się w rodzaj skupienia nad losem każdej z postaci. Sprawia, że człowiek jest wplątany w pułapkę poprzez niejednoznaczność tego utworu. Bo z jednej strony Wala, który boi się śmierci, oswaja się z Nią, boi się życia, szuka jego sensu – przy tym wszystkim mając poczucie niesprawiedliwości tego świata – ukazuje kondycje współczesnego, młodego degustatora życia , które jest smutnym zjawiskiem, ale z drugiej strony śmieszność niektórych postaci jest tylko powierzchowna – bo każda z Nich jest gdzieś tam wewnętrznie rozdarta, samotna…

Śmieszności dodają na pewno rekonstrukcje, które są absurdalne, a czasami przerażające i myślę, że to one równoważą cały ten utwór. Rekonstrukcje zbrodni nie prowadzą do odnalezienia prawdziwego sprawcy – udowadniają z góry założoną, najprostszą tezę… czyli mam do czynienia z systemem, który panuje.. a za tym idzie brak odpowiedzialności… lenistwo… Dwoistość ta powoduje i śmiech i jak Ty napisałeś zadumę! Więc doskonale odczytałeś ten zabieg!

Co w tym spektaklu jest najtrudniejsze – dla całej Waszej ekipy? Układ Och-Teatru, tempo, język, a może po prostu coś osobistego?

Nie przypominam sobie, aż takich trudności w tym tekście, w języku podczas prób… może to za sprawą – moich starszych kolegów aktorów, z którymi pracowało się wyśmienicie i wszystkie problemy rozwiązywaliśmy na poczekaniu. O swoich wątpliwościach już pisałem… czasami gdzieś błądziłem, ale to był etap prób i miałem do tego prawo, a Pani Krystyna widząc czasami moją nieporadność znajdowała na moje wszelkie znaki zapytania trafne rozwiązania!

Gdybyś miał w kilku słowach polecić Udając Ofiarę to komu oraz dlaczego najbardziej?

Każdemu polecam. Oczywiście tym, którzy na wulgazryzmy wpychają palce do uszu, aby tylko ich nie wychwycić to nie. Tym wszystkim oburzonym polecam usiąść przed telewizorem – tam na pewno znajdą coś stosownego dla siebie. Ten tekst jest tak jak wspomniałem rozprawą nad życiem i nad pajęczyną relacji z ludźmi. Myślę, że dlatego warto zobaczyć, bo na podstawie tego tekstu powstaje w głowie tysiące pytań. Pytań z odpowiedziami… a może i bez
odpowiedzi… trudnych.. zawiłych… skomplikowanych.. błahych.. banalnych… na pewno skłaniającychdo myślenia. I to ważne.

A komu byś jednak odradził?

Tak jak mówiłem odradził osobom nadwrażliwym na przekleństwa! Tym, którzy za przekleństwo mogliby powiesić nie tylko nas aktorów, ale też i braci Presnikow- autorów sztuki! Bo to Oni są winni tego dzieła !

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)