Dziś tania środa w Cinema City! Z tej okazji opowiem Wam o jednym filmie, ale za to takim okropnym, na który na pewno nie warto iść. Na resztę produkcji niestety nie miałem czasu. A zły, tani i wcale nie straszny film, który na pewno odpuścicie to Escape Room czyli teoretycznie horror, teoretycznie slasher, teoretycznie duchowy spadkobierca serii Piła… tyle że właśnie nie. Ale o tym przeczytacie poniżej. Ja oczywiście zapraszam do kina (chociaż na coś innego) zapraszam również na mój fanpage, oraz na mój Twitter! A jeśli tli Ci się w głowie jakiś szalony pomysł to również do współpracy!

– Escape Room

O czym: Grupa znajomych z okazji urodzin jednego z nich udaje się do escape roomu – pomieszczenia w którym dla zabawy rozwiązuje się na czas zagadki. Niestety okazuje się, że rozpoczęła się również śmiertelna gra, której stawką jest ich życie!

Dlaczego tak: Aktorzy są nawet ładni, szczególnie babeczki…

Dlaczego nie: Bo się nie rozbierają. Wiem co myślicie, ale slasher bez cycków to nie slasher. Jest co prawda jedna goła baba, ale to jeszcze filmu nie ratuje. No i tak do 50 minuty nie ma nawet kropli krwi, w ogóle śmierci są żałosne, jest ich mało, nie ma na nie pomysłu, nie wynikają z logiki, brakuje w nich sensownej kolejności, motywu… Powiem tak: film dzieli się na dwie połowy – w pierwszej bohaterowie rozwiązują zagadki logiczne, w drugiej bez powodu zaczynają umierać na mało oryginalne sposoby. Całość jest naprawdę nudna, przewidywalna. Co dziwne film nie wygląda jak taniocha, ale nią jest. Film nie straszy: wyskakiwajek nie ma, napięcia nie ma, emocji brak. Nie da się tego inaczej opisać jak totalnej porażki – a szkoda, bo ogólna idea wydaje się być w porządku.

Kiedy: Nigdy, to jawne oszustwo i strata pieniędzy. Już nawet plakat jest wyjątkowo słaby.

 

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuję w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuję Warszawę.

8 komentarzy

  • Amelia napisał(a):

    Chyba kulturalny! Bo z kartą mogę iść do kina tyle razy ile chcę! To naprawdę fajna opcja jak ktoś kocha kino:-)

  • Robi napisał(a):

    Długo się wzbraniałbym, ale od marca będzi unlimited. Nareszcie do cinema pójdę tyle razy ile bedę chciał i to nie tylko w środę. Ol,Ada się i tyle.

  • Kawusia napisał(a):

    Tak na poważnie, to zdecydowałam się na tę kartę kilka miesięcy temu i jestem zszokowana, jak wiele mozna zaoszczędzić pieniędzy – zwłaszcza, jesli nie jest sie juz studentem i nie rpzysluguja Ci inne znizki :/

  • Mk napisał(a):

    Znowu mam listę filmów do obejrzenia i prawodpodobnie po raz kolejny nie zdąże wszystkich. Chyba poważnie powinnam rozważyć ten Unlimited..

  • Fear napisał(a):

    Straszne… Juz miałem iść, ale zrezygnowałam…. Szkoda kasy, chyba ze masz kartę unlimited. Wtedy nawet taki kicz niestraszny (dla kieszeni) :-))

  • marta napisał(a):

    Z CC Unlimited to sobie można chodzić nawet na tragiczne filmy, tu tylko może wkurzać strata czasu, bo nie pieniędzy 🙂

    • Kawusia napisał(a):

      Według moich obliczeń to mega oszczędnośc pieniędzy 😉 no i czasu – przed wyszukiwaniem najtanszych kin i seansów w okolicy haha 😀

Zostaw odpowiedź