Dziś postaram się opowiedzieć Wam o dwóch filmach, które właśnie teraz wchodzą do kina. Jedziemy z kontrowersyjnym Oskarowym kandydatem Zniewolony. 12 Years a Slave oraz American Hustle, który również startuje w wyścigu po najważniejsze nagrody.

– Zniewolony. 12 Years a Slave

O czym: Pewien wolny czarnoskóry mężczyzna zostaje porwany i sprzedany do niewoli.

Czemu tak: Pierwszym plusem jest lista nazwisk przewijających się przez film: Fassbender, Cumberbatch, Pitt oraz w głównej roli Chiwetel Ejiofor którego nie kojarzycie z nazwiska, ale widzieliście go w milionie filmów. Kolejnym jest to, że mamy tutaj do czynienia z ekranizacją książki o tym samym tytule, scenariusz nie był więc pisany na kolanie i wszystkie wydarzenia, których jesteśmy świadkami bardzo przytłaczają. Wiele scen jest brutalnych, smutnych, bardzo obrazowych i świetnie pokazanych. Mamy też jak zwykle cudowne stroje i dekoracje z epoki do których nie można się przyczepić. Film nie jest też nudny, pomimo ponad 2h – ogląda się go bardzo dobrze.

Czemu nie: Jak dla mnie to czystej krwi film Oskarowy, dlatego też mam go za wydmuszkę opakowaną w taką tematykę, aby coś wygrać. Dodatkowo nie podobał mi się montaż, powolny w złym tego słowa znaczeniu. Niektórzy płaczą na tym filmie i przeżywają Bóg wie jakie emocje – ja niestety ich nie zauważyłem, najzwyklejsza na świecie historia, brutalna i obfitująca w plusy – które opisałem wyżej, ale przynajmniej dla mnie zupełnie obojętna i nie zmuszająca do myślenia. Naprawdę nie rozumiem, jak można ją przeżyć w taki sentymentalny sposób i jeśli Wam się nie spodobała – nie bójcie się powiedzieć tego głośno.

Kiedy: Jeśli chcecie mieć jakiekolwiek pojęcie o niewolnictwie w XIXw. lub Oskary są dla Was najważniejszym wydarzeniem roku – już dziś biegnijcie do kina. Wiadomo, że wielki ekran zawsze podnosi ocenę, z tym świetnym, chociaż przecenianym filmem – będzie podobnie.

– American Hustle

O czym: Oszust finansowy wraz ze swoją dziewczyną musi współpracować z agentem federalnym, aby
wrobić innych przestępców.

Czemu tak: Znów zaczynamy nazwiskami: Bale, Cooper, Adams, Renner, Lawrence. To samo z siebie powinno wręcz zmusić Was do zobaczenia tego filmu. Bale jak zwykle zagrał fenomenalnie, no i znacznie przytył do tej roli, a partnerująca mu Amy Adams jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Generalnie do niczyjej gry nie można się przyczepić, ponieważ talenty aktorskie są tutaj niepodważalne. Są biusty, są momenty chemii między aktorami, są świetne stroje z aktualnej epoki. Jest intryga, która może nie powala na kolana ale pozwala się wciągnąć. Jest też trochę bardzo dobrej, wpadającej w ucho muzyki.

Czemu nie: To bardzo zwykłe jest i też cuchnące skowytem: „dajcie mi Oskara”. Historia momentami jest bardziej skomplikowana niż powinna i człowiek nie wie o kim postacie rozmawiają i po co. Film jest też za długi minimum o 30 minut, a można zapewne ściąć go odrobinę więcej. Imprezy są tutaj nudne, konszachty przewidywalne, a przemoc cukierkowa lub mimo powagi scen – wręcz pomijana.

Kiedy: Jeśli interesuje Was droga do Oskarów to w kinie, w domu zaczniecie zmywać naczynia przy „Hustle” lecącym w tle, jeśli Oskary Was nie interesują – włączcie na DVD film Fighter w którym Bale i Adams również grają razem – jest ciekawszy.

Dodatkowe recenzje obu filmów, możecie wysłuchać w najnowszym odcinku podcastu Małe Filmidło (w którym również się udzielam) lub w kanale youtube’owym Jaśka – Po Filmie.

Za możliwość obejrzenia filmów dziękuje Cinema City 🙂

 

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)