Kolejny tydzień, kolejne premiery. Dziś naprawdę sporo filmów, a ja specjalnie dla Was widziałem tyle ile tylko mogłem. Tak więc lecimy z filmami: „Dzika droga” czyli historia samotnej dziewczyny, która szuka samej siebie, „Warsaw by Night” czyli historia czterech tajemniczych kobiet, „Serena” czyli Bradley Cooper i Jennifer Lawrence w dramacie o drwalach, „Jupiter: Intronizacja” czyli kosmiczna przygoda pewnej zwykłej dziewczyny, „Dzień z życia blondynki” czyli pewna reporterka robi wszystko, aby dotrzeć do stacji telewizyjnej i „Polskie gówno” czyli musicalowa satyra na życie. Tania środa w Cinema City to świetna okazja do zapoznania się z przynajmniej dwoma produkcjami. Gościnnie w moim vlogu pod jednym z opisów Jasiek z Małego Filmidła 🙂 Przypominam, że forma „dlaczego tak/nie” ma pomóc zrozumieć jakie są mocne i słabe strony filmów, abyście mogli wybrać najlepsze i celnie wydać swoje pieniądze. Czasami pod obiema opcjami pojawia się ten sam argument, np. nazwisko aktora, bo co dla jednych plusem, dla innych minusem. Dajcie mi znać co myślicie o tej formie punktowania. Jeśli chcecie wiedzieć wszystko o filmach z pierwszej ręki, obserwujcie mnie na Twitterze 🙂

– Dzika droga

7655752.3O czym: Pewna kobieta szukając siebie, wyrusza w wędrówkę długą na sto mil.

Dlaczego tak: Film może być oczyszczaczem mózgu, ukazaniem jak wyglądałaby wędrówka kogoś, kto chciały uciec od społeczeństwa, plusy i minusy wyprawy dostajemy wyłożone jak na dłoni. Widoki którymi raczy nas produkcja są piękne a gra aktorska dobra. Całość jest oczywiście ekranizacją biografii istniejącej naprawdę kobiety i jej podróży, tak więc po seansie nie musimy żegnać się z bohaterką, bo jest o czym czytać. Feministki odnajdą się tutaj świetnie, udowadniając wszystkim, że kobieta da sobie sama radę, mężczyźni też nie powinni się nudzić, bo to całkiem dobry film.

Dlaczego nie: Moim zdaniem Reese Witherspoon jest beznadziejna, nie nadaje się do tej roli, jej twarz nie wyraża nic i nie zachęca do oglądania, ja osobiście nie mogłem na nią patrzeć. Historia nie jest aż tak porywająca jaką chciałaby być, właściwie dzieje się tu mało, w dodatku wszystko przerywane jest wstawkami z przeszłości, niekiedy owszem trafnymi, ale momentami kompletnie niepotrzebnymi i mającymi na siłę wywoływać w nas jakiekolwiek emocje. W moim przypadku wywoływały pełne odrzucenie i zażenowanie. „Dzika droga” nie oferuje nam widocznego morału, ani niczego nie uczy, po prostu sobie istnieje. To nadal znośny film, ale przeplatany idiotyzmami.

Kiedy: Jeśli interesuje Cię taka tematyka, to natychmiast i do kina, jeśli nie interesuje, to w sumie nigdy.

– Warsaw by Night

7670123.3O czym: Losy czterech różnych kobiet, podczas jednej Warszawskiej nocy.

Dlaczego tak: Śliczna, wręcz Cudowna Warszawa – w tym filmie umieją pokazać jej piękno. Zatrzęsienie dobrych nazwisk: Kuna, Gąsiorowska, Kulig, Celińska, Dziędziel, a to dopiero początek listy. Historie są od siebie odmienne, ale mimo to przeplatają się ze sobą.  Wspomniana Stanisława Celińska wreszcie nie gra wsiowej i kwadratowej baby, w Warsaw by Night mimo wieku jest urocza, a jej historia chyba najciekawsza.

Dlaczego nie: Historie łączy tylko mycie rąk w kiblu, tak naprawdę nie jest to pełen przeplot, w dodatku są nieciekawe, nierówno zagrane, bez fabuły, na szczątkowym scenariuszu. Historia niebieskowłosej nie wzrusza, bo przez większość czasu nie wiadomo o co chodzi, Dziędziel gra jak kukła, a ktoś napisał nowele z Gąsiorowską na mocnym haju. Scenariuszowo naprawdę jest źle, nie ma jak przywiązać się do bohaterek, bo ani nie są jakieś niezwykłe, ani nie robią nic ciekawego.

Kiedy: Dla widoków Warszawy w każdej chwili. Jeśli zachęcił Cię trailer, to  musisz jednak wiedzieć, że jest mocno zakłamany, a film jest misz-maszem o niczym.

– Serena

7670564.3O czym: George i Serena prowadzą firmę składującą drewno. Wkrótce okazuje się, że kobieta nie może urodzić dziecka.

Dlaczego tak: Przepiękna scenografia i kostiumy, o których nie można powiedzieć złego słowa, epoka oddana jest idealnie. Świetne zdjęcia i prowadzenie kamery, a także widoki. Historia stara się być ciekawą i niekiedy jej to wychodzi. Bradley Cooper i Jennifer Lawrence udowadniają, że są w stanie nie tylko zagrać wszystko i zagrać dobrze, ale też zagrać razem kolejny i kolejny raz, tworząc zupełnie nowe postaci, nie dublując cech tych poprzednich. Bankowo szykują się jakieś nagrody!

Dlaczego nie: Dla mnie osobiście film jest za długi, a po drugie mimo uwielbienia do tamtej epoki, odrobinę nudzi. Motywacje bohaterów są płytkie i dość niejasne, więc niespecjalnie rzuca na kolana wizja reżysera, nawet jako całość. „Serena” śmierdzi nakręceniem pod Oscary, sama tematyka nie jest zbyt popularna, ani ciekawa, ale użyli ładnych dekoracji i „pewnych” aktorów licząc na nominacje – tak to właśnie wygląda. Podczas seansu zastanawiałem się, czemu Cooper nie zrobi sobie jaj i nie zagra w przyszłym roku we wszystkich Oscarówkach, bo już teraz nabrał niezłego tempa.

Kiedy: Już teraz jeśli chcesz być na bieżąco w wyścigu po Oscary. Jeśli nie interesują Cię najważniejsze filmowe nagrody, to można odpuścić.

– Jupiter: Intronizacja

7659707.3O czym: Pewna sprzątaczka dowiaduje się, że jest królową kosmosu, która musi powrócić na tron. Tak, powrócić, bo jest reinkarnacją wspomnianej kobiety, problem w tym, że jej dzieci rozdzieliły już tron między siebie.

Dlaczego tak: Gwiazdorska obsada: Mila Kunis, Channing Tatum, Sean Bean. Eddie Redmayne to w tym momencie wielkie Hollywoodzkie nazwiska i jak się zapewne domyślacie poziom aktorski jest wysoki. Szczególnie główna bohaterka jest urocza, dobrze zagrana, a sama Kunis nie jest standardowym kanonem piękna, przez co patrzy się na nią lekko i przyjemnie. Efekty specjalne robią wrażenie, szczególnie sceny walk i wszechobecnych zniszczeń. Film sili się na poczucie humoru, które niektórych ludzi może śmieszyć, jednak szczerze wyznam, że jest to raczej mierny poziom. Jest to też pierwszy film rodzeństwa Wachowskich od lat, bardzo pachnący Matrixem, dużo steampunku, teorii o wykorzystywaniu ludzi, innych „ważniejszych” światów.

Dlaczego nie: Film jest za długi i nie bardzo wiadomo o co w nim chodzi – jest to spowodowane tym, że mimo iż jest zamkniętą całością, starał się kreować i świat i dużo odmiennych postaci, ale wszyscy dostają za mało czasu na ekranie. Przekładanie premiery Jupitera też nie wyszło mu na dobre, starali się dopracować efekty specjalne, ale zostali wyprzedzeni przez inne filmy awanturniczo-kosmiczne jak np. Strażników Galaktyki, przez co przygotowywany z trudem efekt „wow” gdzieś zniknął i stracił datę ważności jeszcze przed premierą. Ogólnie dzieło Wachowskich jest bezdennie głupie scenariuszowo, dialogi są okropne, patenty pokroju cyber rolek/łyżew śmieszą i dają raczej smaka na „Powrót do przeszłości” a nie na poważne przyjęcie tego co właśnie oglądamy. No i Tatum jest jak bryła drewna.

Kiedy: Jeśli nie oglądaliście ostatnio kosmicznej awantury, to jest to dobra okazja, zwłaszcza, że Warszawska/Krakowska sala 4DX w Cinema City daje naprawdę świetne efekty ruchomych krzeseł, błysków, wody i zapachów.

– Dzień z życia blondynki

7671409.3O czym: Meghan ma szansę zostać prezenterką wiadomości, pojawia się tylko jeden problem:na kilka godzin przed próbnym występem budzi się w nieznanej sobie części miasta, bez samochodu i dokumentów.

Dlaczego tak: Elizabeth Banks robi wszystko co może, aby przez 90 minut zabawiać widza i wychodzi jej to świetnie. Niektóre postaci drugoplanowe (chłopaki w Gettcie) również niesamowicie podnoszą wartość tej produkcji. Tak więc jest to kino lekkie, radosne i szybkie, idealne na popołudnie, podczas którego chcesz odpocząć z przyjaciółmi. Praca kamery zapewnia nam ładne widoki, a nawet ciekawy scenariusz mnóstwo zabawnych problemów.

Dlaczego nie: Bo mimo uroku, wspomniany scenariusz to chyba jedna strona A4, ponieważ problem, który trapi dziennikarkę można rozwiązać dokładnie w 5 minut. Mimo iż widzimy ją na większosci plakatów rozklejanych na mieście, to i tak dostaje gazem w twarz, policja ma ją za prostytutkę, a dilerzy narkotyków chcą zabić. A wystarczy powiedzieć do byle jakiego taksówkarza „jestem dziennikarką, proszę pod redakcję”. Gdyby nie ten problem, który czyni każdą sytuację w którą wpada główna bohaterka po prostu debilnym, byłoby naprawdę super. Tak mamy po prostu średni film.

Kiedy: To idealna produkcja na tanie środy, nie trzeba przy niej dużo myśleć i będzie zabawnie 🙂

– Polskie gówno

7667171.3O czym: Pewien komornik daje szansę na wydanie płyty pewnemu zespołowi. Wyruszają w trasę.

Dlaczego tak: Naprawdę nie wiem, jedynym zwycięzcą jest Halama, który sobie poruchał.

Dlaczego nie: Bo tytuł to najlepsza recenzja. Bo nie kupuje tej historii. Bo 90% piosenek jest nędznych, nie śmiesznych, nie rymujących się. Bo film przypomina produkcje Mariusza Pujszo albo Piotra Matwiejczyka, takie co wiecie, kupiło Canal+ i lecą co sobotę o 4 rano. Brak tu humoru, estetyki. Za to dużo tu prostactwa i wulgarności, uprzedmiotowienia kobiet do wiejskich lachociągów. Nie mam też pojęcia kim jest Tymon Tymański i co więcej wcale mnie to nie obchodzi – bo film mnie tym, ani jego muzyką ani trochę nie zainteresował. Podczas seansu ludzie rozmawiali z zażenowania, wychodzili z sali. Ja zostałem do końca, ale to nie jest prawdziwy film, to jakieś pijackie delirium. Żal dobrych aktorów, którzy wystąpili w tej „satyrze” chyba nie Polski, a Polskiej kinematografii.

Kiedy: Nawet nie żartujcie.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg1-300x164

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

2 komentarze

  • Michał pisze:

    W jakiej kategorii Serena nominowana jest do Oscara? 😮

    • Może końcowo zabrzmiało jakby Serena była nominowana, aczkolwiek chodziło mi o typ filmu, który został nakręcony licząc na nominację i jeszcze przed nominacjami ten film brał udział we wspomnianym „wyścigu”, niestety, a może na szczęście – odpadł.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)