W tym tygodniu bardzo różnorodnie, ale jednak trochę smutno. Zaczynamy od horroru: Anioł Śmierci czyli sequela Kobiety w czerni, który jednak z niewiadomych przyczyn w polskim tłumaczeniu zgubił ten przedrostek, dramat Snajper czyli zdobywca tegorocznego Oscara za najlepszy montaż dźwięku, oraz Loft czyli amerykański remake pewnego holenderskiego thrillera, który również dostępny jest w wersji belgijskiej. Czy naprawdę ten scenariusz jest taki dobry? Odpowiem! W tekście również link do Malego Filmidła, w którym rozmawiam o Snajperze.

– Anioł Śmierci

7661086.3O czym: Zaczyna się II Wojna Światowa, nauczycielka ewakuuje dzieci na wieś. Niestety w domu, w którym się zatrzymują, grasuje agresywny upiór.

Dlaczego tak: Ponieważ Anioł Śmierci to kontynuacja niezłej „Kobiety w czerni” z 2012 roku. Do tego to po prostu całkiem dobrze zrobiony, gotycki horror. Widoki chociaż zwykle oblane gęstą mgłą są zniewalające, budowle wielkie i wspaniałe, piwnice ciemne. Jak na film grozy odpowiednio straszy, głównie jednak poprzez wszędobylskie i wręcz nagminne „wyskakiwajki” z ciemności. Jeśli szukacie rollercoastera, który zdecydowanie nie jeden raz zmusi Was do podskoczenia w kinowej sali – to wybór jest trafiony. Jeśli ktoś lubi klimat II Wojny i ubrania/samochody z tamtego okresu, to znajdzie tutaj tego tutaj całkiem sporo. Anioł jest do szpiku kości brytyjski i miejscami czułem duch Harrego Pottera, tylko 100 lat wcześniej – chociaż oczywiście te oba filmy nie mają wiele wspólnego, oprócz podobnego sposobu kręcenia (głównie myślę o tych mroczniejszych częściach).

Dlaczego nie: Ponieważ wyskakujące zewsząd twarze, mimo że straszą, nie są tym co wszyscy uwielbiają. Oprócz pięknych pomieszczeń, tak naprawdę nie dzieje się tutaj nic wielkiego, gdzieś przenikają postacie, coś się rusza, ale nie jest to najbardziej inteligentne kino grozy na świecie i o ile raczej „niedzielnego” fana grozy zaspokoi, o tyle bardziej wymagający widz może się nudzić. Historia zdaje się być kalką motywów z pierwszej części, być może dlatego stara się od niej odciąć w polskim tłumaczeniu.

Kiedy: Film jest dość dobry, a że horrorów mało to obowiązkowo do kina. Tam jest ciemniej, głośniej i klimatyczniej – więc jest szansa, że Was nastraszy.

– Snajper

7666910.3O czym: Prawdziwa historia jednego z najlepszych snajperów na świecie.

Dlaczego tak: Film dostał Oscara, co prawda jedynie za dźwięk, ale nominowany był w większej liczbie kategorii, a to już coś – natomiast w IMAX doskonale widać, że Oscar był jak najbardziej słuszny. Ponieważ historia jest prawdziwa, to wiadomo, że wzrusza, nie jest wydumana i można się z nią w pewien sposób utożsamić. Zdjęcia są wspaniałe, a Bradley Cooper przekonujący i przejmujący. Niektórzy sądzą, że to rola jego życia. Jeśli lubicie filmy wojenne, dodatkowo obrazujące wewnętrzne rozterki bohatera, jego przemianę i amerykański patriotyzm w jednym – to produkcja całkowicie dla Was!

Dlaczego nie: Moim zdaniem to historia piękna tylko w USA, gdzie każdy człowiek dosłownie owija się w Amerykańską flagę i uwielbia ginąć za ojczyznę, bo śmierć jest przecież tak chwalebna. Snajper na siłę stara budzić emocje, których europejczyk po prostu nie zrozumie, przez co akurat dla mnie historia jest dość płaska. Niektóre motywy zdają się na siłę wyciskać łzy, aby zarobić Oscara, czego ja nie mogę przeżyć, bo moim zdaniem nie mają duszy i aż cuchną chęcią manipulacji widzem.

Kiedy: Nie jestem fanem tego filmu i grzechem byłoby, gdybym go polecił. Mnie nie ruszył i nie rozumiem ludzi, którzy się nim zachwycają. Natomiast jeśli w jakiś sposób temat jest Wam bliski, albo lubicie Coopera to jest to normalny i porządnie nakręcony film – tego na pewno mu nie odbiorę.

Małe filmidło z moim występem o filmie Snajper – tutaj.

– Loft

7673108.3O czym: Grupa przyjaciół ma wspólny apartament, w którym na zmianę bałamucą panienki. Pewnego dnia, jedną z nich znajdują martwą, nie wiedząc skąd się tam wzięła, a tym bardziej czemu nie żyje i kim jest.

Dlaczego tak: Loft jest amerykańskim remakiem aż 2 innych wersji, ale tutaj mamy wielką obsadę: Karl Urban, James Marsden, Wentworth Miller, Eric Stonestreet, Matthias Schoenaerts – co zabawne, na bank znacie tylko jedno nazwisko z tej listy, ale twarze już wszystkich (chociaż plakat źle ich oddaje). Zabawnie patrzy się zwłaszcza na Erica, bo jest puszystym gejem z serialu Modern Family, a tutaj rwie laski i jest całkiem męski. Fabuła jest znośna, a zakończenie naprawdę wielowątkowe i zaskakujące. Bardzo ładne zdjęcia i niezła muzyka, dobra gra aktorska. Loft to jednym słowem bardzo porządny film, który nigdy nie zyska jakiejś wielkiej sławy, ale warto zobaczyć którąś jego wersję – ta jest najprzystępniejsza wizualnie, z najprzystojniejszymi aktorami i delikatnym, ale hollywoodzkim wykonaniem. A zwiastun kłamie, film nie jest taki głupi i różowy jak starają się nam wmówić zapowiedzi rodem z telewizji kablowej.

Dlaczego nie: Nie oglądałem innych wersji, ale wiem, że jest sporo głosów, iż amerykańska wersja jest gorsza od poprzednich, jeśli lubicie poważniejsze filmy, to zerknijcie właśnie na nie, odpuszczając ten. Fabuła wydaje się być trochę naciągana i wydumana ponad granice wszelkiej logiki, ale mi jakoś szczególnie nie przeszkadzała. Wkurzać może zakończenie, a raczej to wszystko co dzieje się na końcu, bo dzieje się naprawdę bardzo dużo, możliwe, że za dużo.

Kiedy: Można w kinie, to nie jest tak zły film, jak może się wydawać! Nawet pomimo tego, że na plakacie bohaterowie są koszmarnie źle wklejeni. Ja jestem zadowolony.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg1-300x164

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Jeden komentarz

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)