Dziś dwa filmy, bardzo się od siebie różniące, ale połączone świetnymi ścieżkami dźwiękowymi. Szybcy i Wściekli 7 dla wielbicieli akcji i szybkich samochodów, oraz Dom czyli animacja dla wszystkich dzieciaków i niezbyt wymagających rodziców. Lecimy!

– Szybcy i Wściekli 7

7673836.3O czym: Jason Statham odgrywający tego złego, chce zabić wszystkich dobrych. To idealna okazja, aby rozpieprzyć kilka pięknych lokacji na całym świecie.

Dlaczego tak: Bo to film doskonały, przepiękny, idealny! Wiem, że to trudno zrozumieć, ale jest to najczystsza akcja i rozpierducha jaką możemy dostać bez motywów sci-fi. Fury błyszczące, buczące, na niezniszczalnych resorach. Kobiety prawie nagie i jędrne tam gdzie trzeba. Wybuchy głośne, mocne, zostawiające tony gruzu. Dodatkowo film, chociaż jest powiązany z serią – może być oglądany jako osobny i nie jest wymagana żadna wiedza z poprzednich części. Po śmierci głównego aktora scenarzyści i reszta ekipy zachowali się cudownie, więc Szybcy i Wściekli zawierają jeden z najbardziej wyciskających łzy finałów. Soundtrack to małe mistrzostwo świata, jest szybko, skocznie, wakacyjnie. Ten film trzeba po prostu zobaczyć jako pewnego rodzaju ciekawostkę i wyjątkowy przykład kina komercyjnego z duszą.

Dlaczego nie: Brakuje jakiegoś takiego „boom” które dostaliśmy w dwóch ubiegłych filmach, ten pod tym względem prezentuje się słabiej, ale i tak jest doskonały.

Kiedy: Natychmiast do kina!

O filmie mówię też w moim autorskim podcaście #PrzewijamyTydzień oraz w Małe Filmidło.

– Dom

7684330.3O czym: Grupa kosmitów uciekająca przed innymi kosmitami, postanawia przyjaźnie wysiedlić wszystkich ziemian. Niestety świętując świeży start na nowej planecie, wysyłają zaproszenie na imprezę, które przypadkowo podaje ich współrzędne całej galaktyce.

Dlaczego tak: Przecudowna ścieżka dźwiękowa – serio, jeszcze nigdy nie słyszałem w bajce dla dzieci takich mocnych dropów i techno. Dodatkowo masa POPu w wykonaniu największych wokalistek np. Rihanny. Przejmujący finał, podczas którego łzy same napływają do oczu. Dzieciom może się spodobać.

Dlaczego nie: Bo od lat nie oglądałem równie bezpłciowej animacji, w dodatku od tak wielkiego studia jak Dreamworks. Brzydko tu, postaci ludzkie są krzywo i słabo animowane, mają też jakby nienaturalnie duże głowy. Kosmici natomiast niczym się od siebie nie różnią, a jak już muszą się różnić, to mają obrzydliwe wąsiska. Dubbing jest niezbyt pasujący, nie pasujący do ust. W dodatku scenariusz zakłada bardzo niegramatyczne zdania, które uczą dzieci złych wzorców. Jest to miejscami urocze, ale jestem na nie. W wersji oryginalnej wystąpiły przynajmniej wielkie gwiazdy (Rihanna, Jim Parsons, Steve Martin, Jennifer Lopez), a u nas to bieda raczej i nic ciekawego.

Kiedy: Dla mnie to film na „5” ale im bliżej finału tym lepiej i końcowo dałem 7. Natomiast prawda jest taka, że możecie żałować pójścia do kina.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)