zoe-valdes-kobieta-ktora-placze-wydawnictwo-muza-2015-01-22Dobrej książki nigdy nie odmówię! Tym bardziej, gdy dostanę taką do recenzji. Tak więc specjalnie dla portalu Łyk Kultury – czytam i opisuje! Dziś na tapecie: Kobieta, która płacze. – Zoe Valdes.

Wyjaśnić trzeba, iż Zoe Valdes jest kubańską pisarką, krytykiem filmowym i przez jakiś czas pracowała w UNESCO. W naszym kraju nie jest jakoś szczególnie znana, ponieważ ukazały się tutaj dopiero trzy jej powieści. „Kobieta, która płacze” to jej najnowsze dzieło opowiadające o jednej z kochanek Pabla Picassa, Dorze Maar. Jednej, bo było ich dużo, co dziwne i przerażające jest o tyle, że sam Picasso uważany jest za konkretnego drania.

Fabuły nie ma co tłumaczyć, bo zawiera wątki autobiograficzne Valdes, opowiadając o kubańskiej pisarce zbierającej materiały do książki. Nie jest to jednak pamiętnik, a powieść. Warstwa fabularna jest ciekawa i niekiedy zaskakująca, autorka mimo pozornego prowadzenia czytelnika za rękę, zostawia spore uczucie niedosytu i tajemnicy. Kwiecisty język i nieszablonowe porównania zdają się dosłownie wyskakiwać z każdej kolejnej strony, czyniąc lekturę bardzo ciekawym przeżyciem. Opisy Francji sprawiają, że mamy wrażenie iż byliśmy tam z bohaterami książki, a bardzo, ale to naprawdę bardzo mocne dbanie o szczegóły i wszelkiego rodzaju kontekst dialogów – w niesamowity sposób zmuszają czytelnika do przewrócenia strony za stroną. Muszę natomiast zwrócić uwagę, że sam publikację poddałbym większej korekcie, ponieważ zdarzają się powtórzenia, które miejscami denerwują, zwłaszcza osoby czulsze na tym punkcie. Brakuje też jakiegoś rozróżnienia pomiędzy prawdą, a literacką fikcją. Trudno zorientować się co jest rzeczywistymi przeżyciami Dory Maar, Picassa czy ludzi dookoła nich, a co czystym wymysłem. Jeśli łapiemy się wydarzeń historycznych, to jednak powinniśmy stawiać jakieś granice.

Jak już powiedziałem, powieść trzyma w napięciu, ponieważ jest doskonale skonstruowana i przypomina miejscami to wewnętrzne, szeroko bijące piękno z filmów Woodego Allena. Piękno tak szerokie, opisowe i niebezpiecznie wciągające, że każda strona uświadamia nam, że tak naprawdę spacerujemy po Paryskich zaułkach.

Niestety zwrócić uwagę trzeba na fakt, że „Kobieta, która płacze” właśnie z tego powodu, jest właściwie do pozycją przeznaczoną wyłącznie dla kobiet. O ile czyta się to sprawnie, o tyle męski mózg zbyt szybko rozkojarza się i nie jest w stanie zamieniać na obrazy takiej ilości nazw, kolorów, krojów sukienek. Jeśli więc jesteś kobietą lub chcesz jednej z nich zrobić prezent – zdecydowanie polecam. Mężczyźni mimo wszystko, powinni trzymać się od tego z daleka.

Kobiecość wspomnianej książki to nie tylko masa „pięknych” opisów, ale też wielkich tragedii, wzlotów i upadków, które tylko kobiety zrozumieć mogą. Samotność wzgardzonej kochanki, światła i blichtr, upadek społeczny, randki w najpiękniejszych zakątkach świata – to wszystko i jeszcze więcej znajdziemy w opisywanym dziele, moim zdaniem właśnie przeznaczonym głównie dla Pań. Gdyby to było bardziej „pamiętnikarskie” nie miałbym takiego zdania, no ale jednak jest to romansidło, smutne, ale jednak ono.

Kobieta, która płacze to naprawdę świetna książka, nie pozbawiona wad – wśród których znajdziemy właśnie powtórzenia czy widoczne faworyzowanie jednej z płci – ale to nie kłopot, bo jest również niezwykłym spotkaniem z najromantyczniejszym krajem świata, historią jednego z najważniejszych malarzy w historii i jego kobiet. A na pewno jednej. Czy tej najważniejszej? Tego już przekonacie się sięgając po ten tytuł.

Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2015 / Recenzja dla Łyk Kultury

100x100

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)