Prawdę mówiąc nie spodziewałem się, że kiedykolwiek opiszę tutaj jakiegokolwiek Dragon Balla. Ale stało się, po kilkunastu latach pojawiła się nowa seria i przyznać trzeba, że jest to wydarzenie wielkiego formatu. Sam Dragon Ball to manga wydawana od 1984 roku, a chwilę później zaadaptowana na serial anime. Opowiada o losach kosmicznego wojownika Goku oraz jego rodziny, przyjaciół i wrogów. Do tej pory podział był jasny: Dragon Ball zaczyna sie, gdy główny bohater jest dzieckiem, seria „Z” przedstawia już dorosłego mężczyznę zakładającego rodzinę, a „GT” jego starość, chociaż nie do końca, ponieważ za pomocą magii bohater znów staje się dzieckiem (ale tylko on, jego rodzina nie). Ostatnia seria została wyśmiana przez fanów, którzy nie uznają jej za główną – chociaż wszystkie odcinki (a tych jest ponad 500) tworzą wraz z filmami kinowymi (około 20) zamkniętą całość. Była też nawet próba kinówki z aktorami, ale zakończyła się mega porażką (Dragon Ball: Ewolucja).

Dragon Ball zyskał popularność dzięki telenowelowej formule, pełnej zwrotów akcji, długich dialogów oraz ciekawych walk z coraz silniejszymi przeciwnikami. W pewnym momencie serial ten dosłownie wyludniał place zabaw, gdy wszystkie dzieci biegły na 16:00 zobaczyć kolejny odcinek na kultowym kanale RTL7 (dziś wykupiony i przemianowany na TVN7).

Seria „Super” istnieje od ponad miesiąca i zdaje się kompletnie ignorować „GT” rozpoczynając akcję pół roku po zakończeniu „Z”.

Czy czuć klimat produkcji zakończonej w 1997 roku?

Owszem! Nowy Dragon Ball Super zdaje się kroczyć utartą wcześniej ścieżką dobrego i wciągającego anime. Co prawda zaczyna się dość topornie, wprowadzając stopniowo do fabuły i przypominając wcześniejsze wydarzenia, ale przedstawiony został już wróg, a początkowe (dość luźne jeszcze) walki zdają się mieć tą samą siłę, co te sprzed prawie dwóch dekad. Bo jeśli jeszcze nie wiecie, w tym serialu czuć siłę ciosów, drżymy razem z ekranem, gdy bohater wali twarzą o wielką górę, która pęka w pół. Przez lata inne seriale czy gry nawet nie zbliżyły się do doskonałości tej produkcji.

Animacja może się podobać, ponieważ dostajemy ostre jak brzytwa HD, chociaż miejscami może kojarzyć się z animacjami „we flashu” ponieważ era high definition skutecznie okrada animację ze szczegółowości – widocznie trzeba na to poświęcić za dużo pracy. Ale poza kilkoma scenami naprawdę jest bardzo dobrze i na pewno przymkniecie na to oko i dacie się pochłonąć nowej przygodzie.

Nowy DB to niestety również minusy, największym jest to, że fabuła „Super” póki co dość wiernie idzie tropem ostatniego filmu kinowego „DBZ: Battle of Gods” oraz krótkometrażówki Dragon Ball: Yo! Son Goku and His Friends Return!! – tak więc ja się nudzę, bo doskonale wiem o co chodzi, przynajmniej przez jeszcze kilka odcinków. Boje się jednak, żeby sytuacja nie powtórzyła się, gdyż w kinach na świecie króluje Dragon Ball Z: Resurrection ‚F’ i jeśli w serialu ma się pojawić kiedyś jego rozbudowana wersja, to ja stanowczo mówię tej sytuacji nie – nie chcę oglądać kilka razy tego samego.

bogggodvgod

Dystrybucji angielskojęzycznej serii „Super” póki co nie ma, a o Polskiej pewnie jeszcze długo nie mamy co marzyć. Na szczęście zawsze zostają polskie napisy, które pojawiają się w sieci. Japoński dubbing jest świetny i oprócz postaci Północnego Kaiō (to ten Bóg z mini planetą na której mieszka z małpą i świerszczem) nic mi nie przeszkadzało. Odgłosy walk są jakby żywcem wyjęte z oryginału i na dobrych głośnikach stanowczo budują świetną atmosferę.

Jeśli chcecie cofnąć się do czasów dzieciństwa to w każdą niedzielę pojawia się nowy odcinek, a musicie wiedzieć także, że zwykły Dragonball Z ma swoją reedycję pod nazwą „Kai” w którym wycięte zostały sceny wydłużające serial oraz takie odbierające mu telenowelowy wydźwięk – więc jest idealnym przypomnieniem (jedynie 100 odcinków) przed nową produkcją (o ile w dorosłym życiu nie macie zbyt wiele wolnego czasu). Ja polecam.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

8 komentarzy

  • pether pisze:

    Autor nie wspomniał nic na temat ścieżki dźwiękowej a przyznam, że ta kwestia też jest bardzo ważna, stary dragon ball to nie tylko mega anime ale i mega dobra muzyka która pamiętam do dziś, ciekaw jestem czy w tej nowej produkcji jest ta sama stara dobra muzyka z db czy coś nowego?

  • Ja lubiłem GT, ale był zupełnie inny od poprzedniej serii, nic dziwnego, że jest ignorowany. A czy DB Super ma ten telenowelowy styl jak Z? Czy akcja toczy się bardziej warto, jak w Kai?

  • anon pisze:

    Akurat GT to sequel który jest tworzony przez odrębne studio, a nie autora oryginalnego dragon ball i dragon ball z którym jest Akira Toriyama. To że jest pominięte to dlatego, że nie jest oficjalną kontynuacją anime/mangi, a nie dlatego że została „wyśmiana” przez fanów. Tak to jest jak się pisze artykuły i nie zada chociaż trochę trudu by zapoznać się z tematem 😛

    • Andrzej Dariusz Schabowski pisze:

      no jak jesteś tak bardzo w temacie to powinieneś wiedzieć że sam Akira Toriyama miał swój wkład w produkcję db jest to prawda że tworzyło je inne studio ale Akira dodał swoje 2 grosze 🙂

  • Anon pisze:

    Gówno dla dzieci nie warte uwagi. Do tego pełne gównianej animacji.

    • odejdź pisze:

      „jestem taki dorosły- patrzcie jak ładnie piszę „gówno”! I mama mnie za to nie zbije!” – ech,ty zawszony prostaczku.

      • Jakub Konieczny pisze:

        Są lepsze anime od DB. W sumie nie wiem czemu DB jest taki popularny, to tasiemcowy gniot. Nostalgia to jedyne co mi do głowy przychodzi.

        • H pisze:

          Ma swój urok pomimo całej tasiemcowości i bardzo specyficznego stylu. Czy jest ambitne? Nie. Czy jest efekciarskie? Jak na swoje czasy bardzo. Czy ma przeciągnięte, długie story arce? A i owszem….
          …..ale bez niego nie powstałoby świetne DBZ Abridged, które szczerze polecam.
          Nie będzie się dało normalnego oglądać, jak się z nim zapoznacie. 😉

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)