Z okazji premiery filmu kinowego Rebel.pl wydał specjalną edycję “Małego Księcia” – tym razem właśnie na motywach wyświetlanej w kinach na całym świecie produkcji. To już druga gra w tym uniwersum, którą dla Was opisuje. Co prawda recenzja miała ukazać się tydzień temu, ale zabójcza fala upałów skutecznie mi to utrudniła. W recenzji pomaga mi Rafał i Bartek za co serdecznie dziękuje. Jak ważną i piękną książką jest dla mnie Mały Książę pozwoliłem już Wam odczuć w poprzedniej recenzji, jak i tej kinowej. No to zaczynamy!

Mały Książe. Droga do gwiazd to naprawdę przepięknie wydana gra planszowa, w której na samym początku układamy drogę z chmur. Tak jak w filmie kinowym chodzi o to, aby z domu “szalonego staruszka” dotrzeć dwupłatowcem na planetę zamieszkiwaną przez Małego Księcia, zbierając przy tym jak największą ilość gwiazd. I tu pojawia się pierwsza ciekawostka, ponieważ plansza po której się poruszamy składana jest z osobnych segmentów i dzięki temu w każdej rozgrywce może mieć inny kształt. Przypomina to puzzle, dzięki którym łączy się z innymi modułami. Plansze z chmurami łączymy za pomocą specjalnych łączących chmurek. I tak z domu dziadka lecimy na końcową planetoidę głównego bohatera. Podczas rozgrywki i podróży wpadamy też na elementy, które pozwalają nam na dodatkowe ruchy, albo nakładają na nas kary.

IMG_20150813_145933564 (Copy)

Część startowa, dom szalonego dziadka.

IMG_20150813_145947350 (Copy)

Zbudowana trasa wygląda w ten sposób, samoloty ścigają się po chmurach, a na łącznikach pojawiają się dodatkowe przygody.

IMG_20150813_150209837 (Copy)

Tak mniej więcej wygląda cała plansza, można ją ustawić w dowolnym kierunku, ale trzeba przyznać, że zajmuje sporo miejsca.

IMG_20150813_150252544 (Copy)

Części planszy od startu do mety (tu widoczna planeta Małego Księcia) można łączyć ze sobą na różne sposoby jak puzzle.

Rebel jak zwykle stanął na wysokości zadania: gra wydana jest świetnie, a wszystkie elementy to dobrej jakości mocny karton. Ilustracje zaś pochodzą wprost z kinowej produkcji, przez co gra nabiera niepowtarzalnego charakteru i jeśli jesteśmy już po seansie bardzo miło się kojarzy z ulubionymi bohaterami. Poszczególne nie brudzą się zbyt łatwo, dzięki dobrej grubości bezproblemowo podnosi się je ze stołu, są wyraźne i duże. Instrukcja ma w sobie lekko bajkowy pazur, pisana jest z pewną aurą tajemniczości i bardzo dobrze to wygląda. Napisana jest oczywiście jasno i przejrzyście, nie zawiera jakichś widocznych czy irytujących błędów. Jest bardzo okej. Poruszamy się za pomocą drewnianych samolocików, bardzo dobrze kontrastujących z planszą i ogólnym stylem rozgrywki.

IMG_20150813_150036705 (Copy)

Papierowe samolociki czyli gwiazdkowe bonusy.

IMG_20150813_150047753 (Copy)

Gwiazdki, to je zbiera się w całej grze i to one głównie decydują o wygranej.

IMG_20150813_150101718 (Copy)

Karty z uroczym lisem, pomagają w ruchu. Można je wymieniać z przeciwnikiem. Lisa pokochacie jeśli wybierzecie się do kina 🙂

IMG_20150813_150309651 (Copy)

Kolorowe samoloty czyli pionki.

Rozgrywka ponadto jest idealna dla młodszych graczy, ponieważ jest bardzo uczciwa i współzawodnictwo nie przybiera tu zbyt drastycznych form. Gra zaprojektowana została w taki sposób, ab żaden z graczy nie był poszkodowany i wszyscy idą raczej łeb w łeb, przez co gra nie irytuje i zyskuje odrobinę na nieprzewidywalności. Rzec można, że osoba której trochę słabie idzie ma większe przywileje (jak np. dodatkowe tury) w porównaniu do osoby prowadzącej. Tak więc zabawa na całego.

Gra zawiera dużo elementów wspomagających: specjalne karty dziadka, karty liza, żetony teleskopów, gwiazd, papierowych samolotów czy płytki opowieści. Wędrując przez magiczną krainę często będziemy ich używać, a te niosą oczywiście cenne punkty, które należy zbierać. Liczy się też kolejność “Zwycięstwa” ponieważ na planecie końcowej najszybsza osoba zgarnie najwyższą liczbę punktów – a każda następna o jeden mniej. Bawi się tym bardzo przyjemnie, można też lekko kombinować i nawet z gorszego miejsca wygrać wyścig do gwiazd – jeśli poświęcimy odpowiednią ilość uwagi. Rzecz jest prosta i szybka, jedynym mankamentem może być jej wielkość – tak pudełko jak i sama plansza wymaga poświęcenia trochę miejsca na stole czy na szafce.

Jeśli chodzi o recenzowaną poprzednio grę z Małym Księciem w roli głównej – to te dwie produkcje nie mają ze sobą prawie nic wspólnego (oprócz tematyki). Można spokojnie, wręcz śmiało, inwestować w obie – oczywiście w zależności na co mamy ochotę. Chociaż szczerze przyznam, że “Zbuduj mi planetę” wciągnęła mnie trochę bardziej niż opisywana dziś “Droga do gwiazd”.

IMG_20150813_150422747 (Copy)

Cała instrukcja w pełnej okazałości. Nie jest długa, ale jest świetnie wydana i dość logiczna.

Mały Książę: Droga do gwiazd dostępny jest na stronie Rebela za około 100zł i jest świetnym uzupełnieniem genialnego seansu filmowego. Pozostaje tylko go kupić, a potem czekać na DVD (oczywiście podczas lektury książki). Nie będziecie zawiedzeni, zwłaszcza jeśli nabędziecie go z myślą o dzieciach.

Zawartość pudełka:

  • 8 części trasy (3 plansze łączące, 3 plansze trasy, dom Dziadka i planeta Małego Księcia)
  • 5 płytek papierowych samolotów
  • 18 płytek opowieści
  • 12 żetonów teleskopów
  • 36 żetonów gwiazd
  • 12 kart Dziadka
  • Dla każdego gracza (8 kart Lisa, 1 samolot, 1 czapka pilota)

Informacje dodatkowe:

  • liczba graczy: 2-6 osób
  • wiek: od 6 lat
  • waga: 0,80kg
  • trudność: brak

logo REBEL

 

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)