Nic nie denerwuje mnie bardziej niż ludzka nienawiść, a już na pewno taka bezsensowna, tylko po to, aby była. Chociaż nie, jest coś jeszcze. To nienawiść i brak własnego zdania. Ostatnimi czasy zauważyłem, że dookoła mnie pełno osób to ludzie flagi, którzy z chęcią plują z wiatrem i zmieniają własne zdanie, bo jakiś celebryta albo bloger tupnęli nóżką. Dzisiejszy tekst, który przeczytałem na blogu Oli (zycienapoddaszu.pl), natchnął mnie nie tylko, aby napisać swoje zdanie, ale również, aby zaproponować jej stałą współpracę, cykl, w którym dwie głowy, mam nadzieję dość otwarte, skomentują to co skomentować po prostu trzeba. Felietonów jeszcze tu nie było. Co sądzisz?

Bardzo mnie cieszy, że jeszcze potrafię kogoś natchnąć i ktoś się ze mną zgadza w tym świecie obłudy i hejtu. Kiedy do mnie napisałeś, poczułam się tak, jakbyś zaproponował mi co najmniej seks. No, ale co się dziwić – jestem ładna, mądra i mam fajnego bloga, o którym wspomniałeś.

No właśnie z tym seksem to trafiłaś, bo nie prosiłem Cię dziś o pomoc przypadkowo. Chciałbym poruszyć dwie sprawy takie główne, związane z seksem właśnie. Pięćdziesiąt Twarzy Greya i artykuł w tygodniku Wprost, który całkiem niedawno miał kioskową premierę. W sumie ich odbiór przez ludzi, to jak reagują, te wszystkie powiązane sytuacje, są co najmniej zaskakujące. Zgadniesz o co mi chodzi?

Mam dar czytania ludziom w myślach i oprócz tego, że właśnie przeczytałam, że na mnie lecisz, dostrzegłam również wątek do którego zmierzasz. Pewnie chodzi Ci o to, jak ludzie w swoich ocenach popadają ze skrajności w skrajność. Tak?

Dokładnie tak! Dodałbym tylko przyczynę, którą są inni ludzie. Zacznijmy od Greya – ja napisałem reckę i nagrałem vloga, Ty napisałaś reckę. I do jakiego zdania doszliśmy? Że film jest średni, ale jest normalnym filmem. Zawiódł na całej kontrowersyjnej linii, ale ma ładne momenty i świetną muzykę. Natomiast Olu, co mówią ludzie, co zaobserwowałaś czytając im w myślach?

Coś w stylu: “Film faktycznie fajny/ujdzie w tłoku, ale skoro “X i Y” mówi, że to dno to ja też! Może będzie mnie bardziej lubił!”. Mniej więcej coś takiego. Ludzie nie mają własnego zdania, o czym wspomniałeś na początku, a jeśli mają to jest ono zazwyczaj płytkie (typu: ale gówno, itp). Nie żebym podważała czyjś gust czy opinię, no ale bitch please. Nawiązując do samego Greya, ludzie wstydzą się przyznać, że im się podobało (jeśli im się podobało), ponieważ liczą się z tym, że zostaną obrzuceni błotem. Bo tak to teraz wszystko działa. Jeśli masz inne zdanie, to jesteś czarną owcą, która jest skazana na hejt. O! I nieważne, że masz dobrą argumentację, nieważne, że kulturalnie wypowiadasz się odnośnie jakiegoś tematu – jesteś trollem, hejterem i już. I spadaj. Ludzie nie potrafią odróżnić odmiennego zdania od hejtu.

To właśnie to, o czym chciałem powiedzieć. Gdy wróciłem z Greya napisałem wprost: 4/10, bo to jednak wysokobudżetowa kinówka, bo dobre kamery, muzyka i w ogóle po prostu normalny, średni film. Dowiedziałem się wtedy, że się nie znam, na bank nie oglądałem wielu filmów i z pewnością dopiero co opuściłem jaskinię. A właśnie wspomnianych filmów, to ja oglądam ponad 400 rocznie i znam się może nie lepiej, ale szerzej. Wiem po prostu, że istnieją produkcje gorsze niż Grey. Wystarczy dla dowodu włączyć TV4 o 20:00 i zobaczyć dowolny film o wielkich wężach czy asteroidach. I właśnie dochodząc do sedna, np. Twitterem rządzą swoiste kółeczka masturbacyjne, które mają mnie za idiotę bo “Wprawdzie nie oglądałem, ale X oglądał i on mówi że dno, to oczywiście, że dno frajerze”, ewentualnie “Nie oglądałem, nigdy nie obejrzę, jesteś idiotą, bo to przecież romans dla debili”. Staram się w moim cyklu “Aktualnie w kinie” podawać jedynie argumenty “za” i “przeciw”, aby każdy mógł zadecydować, ale te grupki wzajemnego lizania dup skutecznie obrzydzają nawet taką aktywność, bo wydają się prawdziwsze, pewne swoich słów, przebojowsze – tylko nie zawsze mają racje. Dodatkowo warto zaznaczyć, co się dzieje, jeśli już raczysz odpowiedzieć “Masz rację, ten film nie jest taki zły”. Ale to może już Ty powiedz.

Przedstawiłam na blogu sytuację, w której mniej więcej coś takiego miało miejsce. Na blogu znanej osobistości w blogosferze, kobieta nie zgodziła się z opinią – miała odmienne zdanie. I co? I rzuciły się na nią lwice, obrażając i nazywając pierdolniętą. Według mnie, to wchodzi pod takie “kółeczka masturbacyjne” jak to nazywasz. Teraz już nie liczy się wartość wpisów, tylko zaczyna się ustawianie pod siebie swoich popleczników. Zauważyłeś, że w większości panowie mają kółeczko stworzone z pań i na odwrót? Nieważne co napiszą, ktoś zawsze ich poprze. Byłoby to zdrowe, gdyby te poparcia były WŁASNYMI przemyśleniami i oceną, a nie dlatego, ponieważ tak jest fajniej. Różnica zdań to nie hejt. Te dwa pojęcia są mylone i ludzie boją się komentować inaczej, ale z drugiej strony, nadmierne wchodzenie w dupę to też nie jest fajna opcja.

Snap_2015.02.18 19.43.20_005

Przykład, że własne zdanie w internecie jest niepopularne i szykanowane. Źródło: Facebook

To co mówisz o strachu to cudowna rzecz, niech dowodem będą recenzje Greya. Jest tak: Blogerzy albo osoby mające zasięgi, po prostu mówią, że gówno, a wszyscy od razu idą do kina (lub nie) tylko po to, aby wyliczyć wszystkie wady, potem sprawdzić na Filmwebie oceny koleżków i ocenić tak jak oni, nie odstając ani trochę, za to zabłysnąć celnym komentarzem, najlepiej wbijającym szpilę. Ja tak nie zrobiłem i pomijając fakt, że zostałem tu i ówdzie zaatakowany, to dostałem również kilka wiadomości, nawet jeden komentarz pod oceną, że jestem chyba jedyną osobą, która nie jest stronnicza i ma otwartą głowę. Że nie stawiam 1/10 bo wszyscy stawiają i nie używam w recenzji górnolotnych, ale świetne sprzedających się słów negatywnych. Autorytety, które obserwujemy, a które są nimi właściwie bez większego powodu, zbierają dookoła siebie te grupki potakiwaczy i budują sytuację, gdzie prawda zaciera się i staje modą na słowo… Zabawną sytuacją jest nie tylko hejt na Greya, ale i… Poczucie piękna! Pamiętam sytuacje w których po Interstellar i Grawitacji, czy nawet tak “sztucznie Oscarowym” filmie jak Zniewolony, dostawałem wywody, wyzwiska i ludzie toczyli pianę, jak mogę dać “jedynie” ocenę 7/10, że jaki debilem jestem, mam pewnie dwóch ojców i sypiam z psem. To jest jedna z prawdziwych sytuacji i jest napompowana tym, że ludzie są głupi i liczy się dla nich tylko stado. Zauważ, że takie masturbacje i potakiwanie pojawiają się tylko, jak sama powiedziałaś, w skrajnych przypadkach. Albo film jest słaby i śmiejmy się bo X i Y się śmieją, albo jebmy każdego, kto nie docenia tego jak Sandra Bullock cierpi w kosmosie – mimo, że sami nie bardzo zrozumieliśmy o co w filmie chodzi. Zauważyłem też, że masa osób wprost czeka z własną opinią/oceną o czymś. Czeka, dopóki nie wytworzy się publiczna opinia, której warto się trzymać.

50 twarzy Greya zwiastun

Scena z filmu „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Źródło: zwiastun

Tak, dokładnie. Albo nazywanie fanek Greya “niedorżniętymi gospodyniami domowymi”. Ej, a jaki jest związek między dziełem a jego odbiorcami? Grey to nie jedyny hejt na szeroką skalę w tym roku, a przynajmniej w niewielkim okresie czasu. A Owsiak? Też miał hejterów. Brał nawet udział w aferze medialnej, bo okrzyknięto go złodziejem i bogowie jeszcze wiedzą kim. A hejty z okazji Walentynek? A hejty Durczoka? Ludzie hejtują, bo z łatwością kupują treści podawane przez innych hejterów, a gdy pojawi się ktoś ‘lepszy’, ‘głośniejszy’, to zaraz zmieniają stronę. Bycie przodownikiem hejterów to trochę ryzykowne stanowisko, ponieważ zaraz się obejrzysz, a ktoś kto będzie miał lepszą siłę przebicia, zaskarbi sobie ich “opinię”. Na to wszystko, aż się patrzeć nie chce. Jasne, tylko krowa nie zmienia zdania i z hejtu da się wyleczyć, ale co innego popieranie kogoś dla swoich racji, a co innego bo taka jest moda.

I tu dochodzimy do tygodnika Wprost, bo sprawa dla mnie jest niesamowita i poprzez porno idealnie połączona z Greyem. Gdy pojawiła się okładka, to wszyscy piali: “No tak, Durczok molestuje, nic dziwnego, wiedziałem o tym od dawna, molestował kuzynkę mojej ciotecznej siostry, zwierze, zboczeniec i pewnie lubi stopy”. Pełno, w kółko, cały wieczór opinii ludzi, którzy wiedzą, bo przecież byli, sprowadzali mu do łóżka świeże dziewice, trzymali kamerę na jego prywatne DVD i dawali na sobie gasić pety. Oczywiście pojawiła się masa osób, która gdzieś tam delikatnie sugerowała “Poczekajmy do jutra, nie znamy faktów, może to nie chodzi o to”. Ja nie miałem zdania, ale patrzyłem na ten nic nie obchodzący mnie lincz z politowaniem. I nagle uwaga, wychodzi gazeta, tekst niejednoznaczny, ale raczej nie sugerujący że Durczok kogoś molestował. Ja jako osoba dużo pisząca zauważyłem mnóstwo bzdur i do tego momentu nie mogę się nadziwić, że takie gówno napisały 4 osoby. Tak więc abstrahując od tego, że Wprost jest gazetą pisaną na kolanie, skupmy się na środowisku dziennikarskim: kilka dużych osób wycofało się z pisania dla nich, kilka mniejszych zaczęła mówić: do dupy ten tekst, nie kupię więcej Wprost. I nagle, jak za dotknięciem magicznej wróżki, naczelny jest kryminalistą, bucem, draniem i odcinamy się od niego, jak on mógł jechać po naszym koledze? A ktoś kto jednak tam był (Durczok), oglądał bądź nie, zoofilskie porno, wciągał czy nie wciągał – jest ofiarą. Okej, może Wprost to debile, może Kamil jest niewinny, ale szef największego serwisu informacyjnego nie powinien w ogóle pojawiać się w brudnych i nieopłaconych (czynszowo) melinach. Ale się pojawił i co mówią ludzie? “To jego prywatna sprawa gdzie i z kim się spotyka, prywatna sprawa po co” i nawet mógłbym się z tym zgodzić, bo mnie gówno obchodzi i on i to co robi – ale ludzie z dnia poprzedniego nagle owinęli się polską flagą i krzyczą “brukowiec, szambo, niewinny biedak, nigdy w niego nie zwątpiłem”. Mówią, bo przeczytali, że tak mówić bezpieczniej. Co za różnica na kogo sramy, byleby się nie wyłamywać. A powiedzieć cokolwiek, to zawsze lepiej, niż nie mówić nic.

news_47941_1424068398_big2

Okładka tygodnika „Wprost”, w środku śledztwo na temat znanego dziennikarza.

Nie mam nic do dodania, bo wyczerpałeś tą kwestię, no i zgadzam się z Twoją opinią… O, kurczę, chyba właśnie stworzyłam nasze kółeczko masturbacyjne. W każdym razie, ja nie wiem o co ten cały szum. Nie znam faceta, nie interesuje mnie, więc nie wypowiadam się więcej na jego temat i tyle. Mogę za to skomentować równie głośne wydarzenie, które rozpętało się na tablicy pani Gessler. Nie lubię jej, przyznaję bez bicia, ale jakoś ani razu nie napisałam pod jej adresem słów, które nie miałyby dobrego smaku i nie mieściły się poza granicami kultury. Generalnie, nigdy nie napisałam o niej nic – mam tu swoją premierę. Nadszedł jednak ten wielkopomny moment. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę, ale popieram ją w tym, co zaznaczyła w swoim poście. Ludzie (czyli Polacy) nie potrafią się z niczego cieszyć. Ktoś osiągnął sukces, ktoś jest szczęśliwy to trzeba zaraz go przytemperować, żeby za bardzo nie podleciał do nieba. Znam to ze swojego doświadczenia. Miałam “przyjaciół”, kiedy miałam problemy i kiedy oni mieli problemy. Trochę wybiłam się z dołka, zaczynam być szczęśliwa, odnosić jakieś mniejsze sukcesy i co? Z każdej strony pretensje i “dupna blogerka się znalazła”. O tym mówi właśnie Gessler. Społeczeństwo jest cholernie zawistne i zamiast czerpać jakieś inspiracje, zamiast wziąć się za siebie, wolą przepierdzieć fotele przed laptopem i pisać jak to sukces się dziś kupuje. Bo skoro im się nie udaje, to jakim cudem komuś innemu się udało? To jest chore.

Snap_2015.02.18 19.08.43_003

Magda Gessler o hejterach. Źródło: Facebook.

Ciesze się, że o tym mówisz, bo to prawda. Wiesz, nie jestem czysty, obraziłem masę ludzi w swoim życiu, a jeszcze więcej obrażę, ale nie dlatego, że komuś się coś udało. Kuchenne Rewolucje oglądam, felietony w Newsweeku czytam i ją jako zawodowca bardzo szanuje. Jako człowieka nie miałem okazji spotkać, ale kolegując się z jej córką mogę powiedzieć, że jest miła, dobrze wychowana i ciężko pracuje na renomę swojego nazwiska. Ja to raczej po ludzku załamuje ręce, gdy gwiazdy zaczynają skakać na punkty do wody, bo to jest upadek moim zdaniem, ale niszczenie czyjejś ciężkiej pracy, z samej zawiści to dno. Ja rozumiem, że Polak jest biedny, stłamszony i ruchany w dupę na każdym kroku i to jedynie dlatego, że politycy i wszyscy powyżej średniej kradną… Ale bądźmy szczerzy. Po pierwsze to nikt nam nie zabronił zostać aktorem, albo kandydować do sejmu. Po drugie… Spójrzmy prawdzie w oczy. Narzekać łatwo, ale na ich miejscu każdy wsadziłby ryj do koryta. Dlatego ja nie zgadzam się na fale hejtu, nie zgadzam się na podcinanie skrzydeł i niech sobie ludzie mają 10 domów i 4 samochody, niech wciągają koks gdzie chcą, niech oceniają filmy według własnej, jedynej, słusznej skali. Wiecie czego zazdrościmy tym, na których jedziemy? Nie kasy, nie sławy. Zazdrościmy im własnego zdania. Więc może zacznijmy nad sobą pracować i rozsądniej podchodzić do życia. Miasto szare, ale starają się je utrzymać w porządku. Film jest słaby, ale co za muzyka, co za wnętrza! Ktoś jest bogaty, może po prostu ma więcej talentu, albo pomysłów niż my. Nie warto się bać własnych słów i przekonań, nie warto ślepo wierzyć w recenzje, opinie. Nawet polecam zakwestionować to, czy my mamy racje. Może właśnie Cię wkręcamy, albo postradaliśmy rozumy. Wiadomo, Iluminati.

Albo zapoczątkujemy nowy nurt! Teraz wszyscy pójdą naszym śladem i w sieci aż zawrzy od własnych zdań i argumentacji! Napisałabym, że Cię nienawidzę, ale że lubię wyłamywać się z tłumu i sprzeciwiam się bezsensownemu hejtowi, to napiszę, że Cię kocham. (Do mojego faceta: Ciebie bardziej!)

Spoko, ja jego kocham też bardziej niż Ciebie 🙂 To bądźmy sobą i niech nie porwie nas owczy pęd. Mamy tylko jedno życie i za mało czasu, aby być cieniem byle kogo.

Bodbelle/Niekulturalny

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

2 komentarze

  • Jeden z moich ulubionych mówców powiedział, że nie chciałby by ludzie przyjmowali jego słowa na wiarę a próbowali im logicznie zaprzeczyć, znaleźć jakiś kontrapunkt, który spowoduje, że obalą lub przyjmą jego tezę. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach większość bierze opinie z internetu i czyni ją swoją nie patrząc na to czy ma to jakiś sens czy nie. Wasz apel, mimo iż ciekawy, to pewnie nie zmieni świata.

    Na pocieszenie dodam choć, że ucieszył mnie niesamowicie 😀

    • Bodbelle. pisze:

      Chyba wolałabym, żebyś nas zhejtował ;D Wiesz, jeśli nie można zmienić świata, trzeba zacząć od siebie i dawać innym przykład. Tak się rodziły rewolucje i moda ma takie korzenie przecież.
      Ale dziękujemy za miłe słowa 🙂

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)