Pamięć ludzka jest dobra, ale krótka. Najlepszym przykładem na słuszność tego przysłowia niech będzie fakt, że jestem absolutnie pewny. że na swojego bloga dodałem już artykuł o Google Keep. Okazuje się jednak, że takiego posta nie ma. Samej aplikacji używam od lat, właściwie to ona przypomniała mi o tym, aby o niej napisać. Pomysł aby o niej wspomnieć pojawił się u mnie kilka dni temu, gdy zupełnie przypadkowo opowiedziałem w nowej pracy w jaki sposób ustawiam sobie różne notatki. A co w tym ciekawego? Otóż to, że są to notatki GPS. Zainteresowani?

Google Keep to malutka aplikacja (i strona www) pozwalająca tworzyć tak zwane „żółte karteczki”, które mają przypominać nam o zadaniach do wykonania. Na pewno nie zdziwi Was fakt, że możemy tworzyć listy (i odznaczać w nich „ptaszkiem” to co wykonaliśmy to co już wykonaliśmy, tworzyć notatki pisemne, dodawać zdjęcia, linki, pismo ręczne czy samemu rysować obrazki. Słowem wszystko to co powinien zapewnić nam sensowny program do tworzenia notatek. Możemy również ustawić sobie przypomnienie, które wyskoczy nam w telefonie, albo na pulpicie komputera (jeśli się na to zgodzimy). No i aplikacja dostępna jest na iOS oraz Androida – a wszystko się między sobą pięknie synchronizuje. Ale to nadal nic ciekawego prawda?

Przypomnienia GPS

I właśnie tutaj Google Keep błyszczy najmocniej ze wszystkich tego typu aplikacji. Kepp potrafi ustawić przypomnienie bazujące na Waszej lokalizacji. Robi się coraz ciekawiej? A żebyście wiedzieli. Załóżmy, że macie kupić kwiatek doniczkowy – nie ma to sprecyzowanego terminu, nie macie pojęcia kiedy to zrobicie, ale co rano denerwuje Was puste miejsce na stole. Wiecie natomiast, że kupicie go w centrum handlowym na drugim końcu miasta. Zamiast tworzyć notatkę i datować ją „na bóg wie kiedy” ustawiacie „miejsce: Galeria X”. I teraz dzieje się magia – dostaniecie powiadomienie w momencie, gdy będziecie przynajmniej 80 metrów od miejsca docelowego. Proste? Banalnie. Dzięki temu tworzycie dowolną notatkę o treści np. „ustawić babci nową tapetę” i targetujecie przypominajkę na jej mieszkanie. I kompletnie nie ma znaczenia kiedy się u niej pojawicie, wiadomość nadejdzie wraz z Wami.

Dziś już kompletnie nie wyobrażam sobie życia bez tej opcji – często ustawiam „taski” na dom, albo na mieszkanie mojej dziewczyny – czy to przypominam sobie o zmianie hasła do WiFi, czy o zaktualizowaniu Windowsa – wchodzę i mam „dzyń” wprost ze swojej kieszeni. A po przyznaniu uprawnień do powiadomień opasce Mi Band 2 Pro – nawet wibruje mi wtedy ręka. Coś pięknego i cudownie przydatnego. Zaufajcie mi! Jest Wam to potrzebne.Google Keep jest w oczywiście bezpłatny, lekki i dostępny tak przez stronę internetową jak i Google Play oraz App Store. Sam program zapewnia oczywiście pełną synchronizację pomiędzy różnymi urządzeniami – Wasze notatki wszędzie tam, gdzie jesteście zalogowani na konto Google. Polecam jednak dokładnie sprawdzić czy przyznaliście apce uprawnienia do namierzania Waszej lokalizacji – ja początkowo zapomniałem, a potem dziwiłem się, że ta niczego nie pokazuje!

Ale człowiek uczy się na błędach! Polecam!

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)