Pomyślałem sobie: czemu rozmawiać z ludźmi sławnymi? Co w nich jest na tyle ciekawego, czego nie słyszeliśmy już tysiące razy w milionie wywiadów? I wpadłem na lepszy pomysł: zrobić wywiad z kimś kto trzyma mikrofon. Kimś kto zadaje pytania. Kimś, kto zupełnie za darmo, z pasji, często wręcz z miłości – tworzy Kulturę. W cyklu „Tworzę Kulturę” przeprowadzę wywiady ze zwykłymi ludźmi, którzy tworzą lepszy świat dla Ciebie i mnie.

Dziś rozmawiam z Grzegorzem oraz Igą Rajs. Artystami którymi zauroczyłem się się podczas ich ulicznego występu. Gdy przypadkowo zgadaliśmy się na moim Instagramie – od razu wpadłem na pomysł wywiadu, który właśnie macie możliwość przeczytać. Więcej informacji znajdziecie na ich stronie www – wheelove.pl

1. Dziś postanowiłem porozmawiać z Grzegorzem oraz Igą Rajs, artystami zakochanymi w cyrkowych występach, burlesce i żonglowaniu ogniem. Kim jesteście prywatnie?

Prywatnie jesteśmy małżeństwem, poznaliśmy się w szkole cyrkowej, niestety może to zabrzmieć nudno, ale trenujemy w wolnych chwilach więc i prywatnie jesteśmy cyrkowcami.

2. Miałem okazję widzieć Was występ, można Was znaleźć wieczorami na ulicach Warszawy, gdzie dajecie występy. Jak to wygląda, jak ludzie reagują?

W okresie wakacyjnym często można nas spotkać na warszawskiej starówce, nie tylko z pokazem ogni ale też z rekwizytem cyr wheel. Reakcje ludzi są bardzo różne, ale najczęściej są zafascynowani ogniem i tym, co z nim robimy, no i dobrze się bawią. Wiele osób po występie podchodzi do nas, pytają się jak to robimy lub po prostu nam gratulują, co dodatkowo dodaje nam energii przed kolejnym występem.

koło

3. Skąd czerpiecie inspiracje, jak wygląda proces przygotowywania takiego show? Miałem wrażenie, że podczas Waszego widowiska jest Was czasami więcej niż dwoje, można dołączyć do ekipy jeśli się coś umie?

Inspiracje można znaleźć wszędzie.. Od występów zagranicznych performerów, po muzykę do której występ sam się układa w głowie. Przygotowanie show zależy od charakteru pokazu, do niektórych projektów przygotowujemy się niemalże z dnia na dzień, do innych trwa to dużo dłużej przez bardziej skomplikowaną choreografię czy trudniejsze tricki do opanowania.

Pokazy tańca z ogniem na starym mieście wykonujemy zazwyczaj w 3 lub 4 osoby- występujemy razem z zaprzyjaźnionym małżeństwem, Krysią i Piotrkiem. Znamy się dobrze i wiemy czego możemy się po sobie spodziewać. W miejscu pełnym postronnych osób branie przypadkowych ludzi z ulicy i dawanie im ognia do ręki może być ryzykownym pomysłem. Wielokrotnie podchodzili do nas ludzie mówiąc że sami też się bawią, że wiedzą co robić. Kiedyś pozwalaliśmy im występować razem  z nami – czasami to była nauczka, żeby tego więcej nie robić. Inne pokazy (hula hoop, cyr itd) wykonujemy raczej w duecie lub solowo.

4. Skąd wzięła się ta pasja? Wiem, że istnieją specjalne szkoły cyrkowe (o której już kilkakrotnie wspominaliście), to tam się poznaliście? I co dalej?

Dokładnie – poznaliśmy się w szkole cyrkowej 🙂 Państwowa szkoła jest tylko jedna w Polsce. Ja (Grzegorz) zaczynałem od kręcenia ogniem i żonglerki jeszcze na długo przed szkołą. Jako dziecko ćwiczyłem akrobatykę, ale nie tak jak to sobie inni wyobrażają, że np. na zajęciach z trenerem. Ja swoje pierwsze salta w tył uskuteczniałem w piaskownicach na podwórkach. kiedyś w przerwie między naszymi skokami brat przyniósł pierwsze poi (ciężarek na lince używany podczas tańca. dop. red.) umiał na nim wtedy wykonać dwa tricki, których mnie uczył. Zajęło mi to dużo czasu, ale w miarę jak zaczęło wychodzić – poczułem satysfakcję. Potem zacząłem szukać więcej informacji przez internet (youtube wtedy raczkował, więc ciężko było coś znaleźć). Przypadkiem natrafiłem na grupę ludzi która spotykała się żeby ćwiczyć poi i żonglerkę – pierwszych ludzi z „klimatów” 🙂 dziś nikt z tamtych ludzi już tego nie robi.

U mnie natomiast (Iga) zaczęło się w dzieciństwie – od zawsze fascynowałam się cyrkiem, niestety dość późno zaczęłam kształtować umiejętności w tym kierunku, właśnie w szkole cyrkowej.

5. Wasza strona na fejsbuku jak i strona internetowa sugerują, że można Was wynająć na imprezy. Jest tam jednak pełno tajemniczych nazw jak „cyr wheel”,”aerial hoop” i nie tylko. Dacie radę wytłumaczyć po kolei i na chłopski rozum co jest czym?

Lubimy koła stąd nasz wybór 🙂 i jedno i drugie to koło, ( tu zazwyczaj pomagają zdjęcia 😀 ), najprościej powiedzieć że aerial hoop to koło około metra średnicy zawieszone na linach, które z kolei są przyczepione do sufitu, na wiszącym kole wykonuje się rozmaite figury z dziedziny akrobatyki powietrznej ( aerial ).

Z kolei Cyr Wheel/simple wheel to jedna dużych rozmiarów ciężka stalowa obręcz którą wprowadza się w ruch obrotowy po ziemi niczym monetę pstrykniętą palcem. Brzmiałoby to prosto, gdyby nie fakt, że w środku tej obręczy musi utrzymać się artysta, wykonując figury gimnastyczne, chodzenie na rękach, gwiazdy, ale też mnóstwo tricków typowych tylko dla tego rekwizytu podczas kręcenia się w kole – wisząc na samych rękach, korzystając z siły odśrodkowej …

burleska - Kopia

6. Czujecie, że „Tworzycie Kulturę”? Ludzie coraz mniej cenią klasyczny cyrk, np. ze względu na dobro zwierząt. Jak widzicie przyszłość tego czym się zajmujecie w skali globalnej? Czy zapatrzeni w smartfony ludzie naprawdę nadal to czują?

Żywe widowisko zawsze przebija nagranie, bo dzieje się tu i teraz – przed widzem. Wie to każdy, kto choć raz był na żywo na koncercie, na przedstawieniu w teatrze, ale wbrew pozorom nie olbrzymim np. Teatrze Narodowym, tylko własnie w malutkim w którym jest się w odległości kilku metrów od aktorów i wyraźnie czuje się ich emocje i rozterki, nawet gdy nie używają słów. Nawet najlepszej jakości nagranie z występu będzie miało problem to przedstawić.

Cyrk jest czymś więcej niż zwierzętami, wbrew pozorom to nie one pierwotnie budziły rozmaite emocje na odbiorcach (dla nich były oddzielnie organizowane np. parady), cyrk jest manifestacją sprawności i możliwości człowieka, okazaniem perfekcji przez nieperfekcyjne ze swej natury ciała. Można by powiedzieć że cyrkowcy byli dużo wcześniej niż powstały cyrki – ludzie od zawsze byli zafascynowani sprawnością.

Ze zwierzętami czy nie – cyrk nie zginie, niezależnie od tego czy będzie nazywany słowem „cyrk” czy też inaczej.

Historia pokazuje różne zmiany, niegdyś cyrk był popularniejszy od aktorstwa i to aktorzy dbali o swoją reputację występując na arenach cyrków.

hula hoop led

7. Jakieś ciekawe sytuacje, anegdoty? Nieudane próby ziania ogniem?

Przypalanie to w wypadku tańca z ogniem dość typowy temat, zdarza się. Zianie ogniem jest wbrew pozorom prostsze niż się wydaje, jednak wbrew temu co myśli większość osób nie ogień jest tam najniebezpieczniejszy, a paliwo które może dostać się przez nieuwagę do organizmu.

Akurat to nie moje zdarzenie, ale pamiętam u mojego znajomego przy naszych pierwszych próbach jak plując ogniem podpalił sobie brodę (miał długą) i zadowolony stał mówiąc „ale mi się udało”, nie zauważył, że wciąż się pali pod nosem. 🙂

cyr3

8. Jak wiadomo nie samym szczęściem człowiek żyje, mówi się, że np. clown to okrutnie smutny zawód. Dużo w tym prawdy? Urazów? Nieprzyjemnych sytuacji podczas występów – np. przez nierozważnych widzów?

Te sytuacje zdarzają się pewnie z podobną częstotliwością co dla kelnera niemiły klient, a dla urzędnika rozwrzeszczany petent 🙂 Żaden zawód nie jest dobry, jeśli nie robi się tego, co się lubi 🙂

9. Gdybyście mogli spełnić jakieś wielkie związane z działalnością marzenie, to czym ono by było? Własny cyrk podobny do Cirque du Soleil czy coś zupełnie innego?

Ładnie ująłeś WIELKIE marzenie. Tak, z pewnością było by to założenie cyrku składającego się z samych ludzi, ale też centrum cyrkowego w którym można byłoby kształcić swoje umiejętności pod wieloma innymi kątami.

fot8

 

10. Powiedzcie gdzie i kiedy można Was spotkać, albo od czego to zależy 🙂 Nie bójcie się linków do Waszych portali!

To zależy od wielu rzeczy, w sezonie wakacyjnym w naszych wolnych chwilach można nas spotkać na Warszawskiej starówce, co głównie zależy od pogody. Przez cały rok jeździmy po Polsce dając występy w różnych miastach. Staramy się zapowiadać to na naszym facebooku (czasem spełnia rolę kalendarza), zapraszamy o tutaj na http://facebook.com/wheeloveit oraz na naszą stronę internetową wheelove.pl

Ja ze swojej strony bardzo dziękuję Idze i Grześkowi za wywiad, a Was zapraszam do zadawania im dodatkowych pytań lub zamawiania ich występów np. poprzez fejsbuka. Polecam też spacer Starym Miastem, może na nich wpadniecie! Nie bójcie się też wrzucić im kilku monet do „kapelusza” 🙂 

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)