Pewnego pięknego dnia, zaświtała mi w głowie myśl – dawno już nie byłem w teatrze! – i jak zapalony podróżnik sunący palcem po mapie, wykonałem taką samą czynność po repertuarach Warszawskich teatrów. Patrzę, szukam, prycham, burczę i wtem jest! Uwaga… Publiczność w Och-Teatr, przybytku który darzę ogromnym sentymentem i który rozpoznaje w ciemno po atrakcyjnie i niecodziennie usytuowanej scenie. W dodatku rzecz mi obca, gdyż jeszcze nie miałem przyjemności jej oglądać. Przystąpiłem do ataku.

Uwaga… Publiczność! to sztuka dość szczególna, ponieważ sprawia wrażenie, jakby jej w ogóle nie było. Otóż obserwujemy aktorów, którzy przygotowują się w garderobie do spektaklu. Wtem nadchodzi niespodziewana wiadomość: dziś wieczorem wszystkie bilety się wyprzedały, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło. W ogóle nie zdarzało się, aby sprzedawały się jakiekolwiek bilety, a tu nagle taki szok, w dodatku ludzi pełno co do ostatniego fotela. Szybkie śledztwo rozwiązuje niepokojącą sprawę: prawicowy aktywista polecił spektakl w gazecie. Rodzi to więc problem: skoro na widowni siedzą rasiści, skrajna prawica i narodowcy to grać dla nich, czy w proteście iść do domu? I minuta po minucie obserwujemy walkę i przemiany wewnętrzne aktorów, którzy stoją przed wielką szansą zagrać wreszcie dla ludzi, ale ludzi niekoniecznie odpowiadającym ich prywatnym ideałom.

bcd188f9-dba8-4398-8866-85cd61ee3dd3_900x

Sztuka jest, co trzeba jasno powiedzieć, dramatem społecznym, który porusza problemy tolerancji na bardzo ogólnym, ale jednak ważnym szczeblu. Czy to w kwestii różnic rasowych, czy związków homoseksualnych czy napływających imigrantów. Jednocześnie fabuła mimo poważnego charakteru prowadzona jest w sposób wartki i komiczny, gdzie smutne realia francuskiego życia przeplatają się z istnym baletem celnych spostrzeżeń i ripost. Na wielu spektaklach już w swoim życiu byłem, ale jeszcze nigdy żaden nie wywołał we mnie takiej wewnętrznej walki, takich fal gorąca i zimna, rozterek. Szczerze przyznam, że sam nie wiem czy postawiony „pod ścianą” zagrałbym przed nieodpowiadającą mi publicznością, a każde kolejne zdanie wypowiadane w trakcie trwania spektaklu i każda odpowiedź nie ułatwiają podjęcia takiej decyzji. Problem tolerancji to bardzo ciekawa i ważna sprawa, a sztuka idealnie wpasowuje się w aktualne wydarzenia na świecie.

Osoba przeprowadzająca casting wykonała bardzo dobrą robotę, ponieważ obsada dobrana jest perfekcyjnie. Czasami jest tak, że to co widzimy nie pasuje do siebie, a czasami tworzy jeden, żywy, spójny organizm. W tym przypadku mamy do czynienia z drugim zjawiskiem. Marta KurzakMaria Seweryn, Szymon Kuśmider, Andrzej Pieczyński, Otar Saralidze w Uwaga… Publiczność! są naturalni, szczerzy i wyjątkowi. Co prawda role męskie przynajmniej na pierwszy rzut oka są bardziej wymagające i żywiej rozpisane, ale nie można nikomu z obecnej tu ekipy zarzucić kompletnie nic i kobiety radzą sobie równie dobrze jak mężczyźni, tylko jest tu ich po prostu mniej tak i osobowo jak i fabularnie. Tylko tak jak mówię jest świetnie, bo to w końcu zaprawieni w bojach zawodowi aktorzy, więc nie ma się czemu dziwić temu, że poziom jest równy przez całe 90 minut i oczywiście niezwykle wysoki. Na uwagę zasługuje sceniczne „obnażenie” się przed widzami, którego jesteśmy świadkami w każdej sekundzie trwania spektaklu. „Aktor to pajac” pada raz za razem. „Nic nie znaczy” słyszymy. Mówią wszak sami o sobie, oceniają się, pokazują od ludzkiej strony. Okazuje się, że mają problemy i zmartwienia, o czym zdarza nam się zapominać. A przecież wiadomo, że w życiu nie jest różowo.

W Uwaga… Publiczność! wszystko jest na swoim miejscu, wszystko jest przemyślane i tak scenariusz, jak i gra aktorska warta jest każdej wydanej przez nas złotówki. Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to czasami przewija się bardzo dużo francuskich pojęć, co prawda głównie nazwisk, ale poczułem się i niedouczony i zagubiony, bo niewiele w tym temacie wiedziałem – no ale to wyłącznie moja sprawa i nie rzutuje na ocenę końcową.

uwaga publiczność 029

uwaga_fotosy_karolina_wolf-16

Dekoracje to wszystko to, co wyobrażamy sobie jako teatralną garderobę. Wieszaki na płaszcze, kanapa, peruki, stół z przyborami do malowania, wielkie lustra oświetlone jasnymi żarówkami. Jest doskonale, jednak moim zdaniem scena jest trochę za długa na miejsce akcji, ponieważ meble stoją dość daleko od siebie, podejrzewam, że garderoby mają połowę tej długości, ale jednak jako miejsce, w którym rozgrywa się cała fabuła – przyciągało uwagę i potęgowało nastrój dotykania rzeczy zakazanej, przestrzeni do której wstęp mają tylko nieliczni – kulis. Jest trochę ascetycznie, ale schludnie i jak się okazuje – wszystko do czegoś służy. To właśnie lubię w tego typu wydarzeniach, nic nie pojawia się przez przypadek.

Technicznie jest wzorowo, większość kwestii jest głośnych i wyraźnych, nawet szepty wspaniale dochodzą do widzów, co jest o tyle ważne, że scena jest na środku, a widownia w kilku rzędach siedzi naprzeciw siebie. Oznacza to tyle, że niektóre dialogi docierają do nas od strony „pleców” aktora, ale w niczym to nie przeszkadza. Muzyka, efekty dźwiękowe – wszystko gra i szumi tak jak powinno. Pełny profesjonalizm, za który należą się brawa.

Och-Teatr dokonał niemożliwego: sprawił, że spacer do domu w gęstych opadach śniegu to czysta przyjemność i nieprzerwana żywa dyskusja o tym co właśnie widzieliśmy. Nie zdarza mi się często zostać poruszonym, dotkniętym. Tym razem moja moralność została wystawiona na ciężką próbę. Próbę, o której myślę nawet teraz i nie mogę przestać.

Ja polecam i przyznaje swój mały znak jakości. Dawno się tak nie ubawiłem, jednocześnie otrzymując cenną, życiową lekcję. Wątpię, aby gdzieś w Warszawie mogło nas spotkać coś tak prawdziwego.

Uwaga… Publiczność zobaczyć można na pewno w lutym i w marcu. Szczegółowe informacje jak i ceny biletów oraz konkretne daty i godziny znajdziecie pod tym linkiem.

A tutaj znajdziecie teaser:

och

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)