Witajcie w seeeeetnym odcinku „Aktualnie w kinie”! Tak lekką ręką licząc – piszę już dla Was ponad dwa lata (owszem, powinienem powiedzieć to w 104 odcinku, ale do kalendarza wliczam święta + brak premier) i obejrzałem od tego czasu ponad 300 filmów w kinie – a prawdę mówiąc, to pewnie około czterystu, zakładając że w niektórych odcinkach opisywałem i po 5 produkcji, a zwykle nie mniej niż 2. Co dziś? Różnorodność! A mianowicie Łowca i Królowa Lodu czyli kontynuacja Królewny Śnieżki i Łowcy – niestety już bez tej pierwszej, ponieważ wskoczyła reżyserowi do łóżka, rozbiła jego małżeństwo i ją wywalili. Dalej Pięćdziesiąt twarzy Blacka czyli parodia Greya, w której niezrównany Marlon Wayans dwoi się i troi, aby udowodnić, iż po sprzedaniu praw do Strasznych Filmów jeszcze do czegoś się nadaje, a na sam koniec Hardcore Henry czyli niezwykła produkcja nakręcona „z oczu” – tak, nie z kamery trzymanej w ręce, ale z oczu – dość dziwnie przypominająca rewelacyjną grę konsolowo-komputerową Mirror’s Edge.

– Łowca i Królowa Lodu

7729202.3O czym: Kilka lat po pokonaniu złej królowej, okazuje się, że jej siostra porywa okoliczne dzieci, aby wyszkolić z nich armię i przejąć władzę nad całym światem.

Dlaczego tak: Chris Hemsworth, Emily Blunt, Jessica Chastain oraz Charlize Theron – wszyscy zagrali bardzo dobrze, może wydają się trochę znudzeni, ale są najjaśniejszą stroną tego filmu. No i chociaż może to głupi plus – jest to sequel, na który sporo osób rzeczywiście czekało. No i niektórzy lubią kino „rycerskie” a tego nigdy dość. Stroje są również dość ładne. Słyszałem głosy, że plusem jest fakt, że nie ma „Śnieżki”, ale dla mnie to widoczny niżej minus.

Dlaczego nie: Bo nie ma Kristen Stewart – a to dla niej oglądałem jedynkę. Bo efekty specjalne są mizerne, ale naprawdę złe, ale serio – produkcje o wielkich rekinach rzucane od razu na DVD lub nagrywane dla telewizji niekiedy miewają zdecydowanie lepsze. Bo fabuła to jakaś bzdura, w dodatku niekiedy zahaczająca o wstęp do pornosa i to też takiego gorszego – wiecie, dosłownie takiego  z gatunku „płaszcza i ukrytej pod nim szpady” – gdzie to nic nie gra, nic nie pasuje, a aktorzy wiedzą, że zaraz muszą się rozebrać, tylko nie do końca mają pojęcie kiedy. No i zostały tylko dwa Krasnoludki, ale pojawiają się też dwie Karlice – no mówię, że pornos.

Kiedy: Łowcę można sobie śmiało odpuścić, głównie po to, aby nie psuć sobie wspomnień po jedynce. Oglądać wyłącznie dla ulubionych aktorów.

– Pięćdziesiąt twarzy Blacka

image003O czym: Parodia Pięćdziesięciu twarzy Greya nakręcona przez autora Strasznego Filmu 1 i 2.

Dlaczego tak: Marlon Wayans! Co ten człowiek w tym filmie wyprawia to zasługuje na mega wielką pochwałę – to on niesie ten film na swoich spracowanych plecach, gra całym sobą i buduje atmosferę każdą sceną. Chociaż to tylko parodia, a on jakimś wybornym aktorem nie jest i nigdy nie będzie – pokazał co mógł. Dowcipy są maksymalnie wulgarne i obsceniczne, co akurat zaznaczam na plus, bo przecież o to chodzi w parodii filmu sado-maso, niektóre żarty naprawdę mnie śmieszyły i ja na filmie bawiłem się naprawdę dobrze, zwłaszcza, że jest to parodia kompletna i robi to, czego nie potrafił z godnością zrobić Grey – kończy się bez szans na dwójkę. Bo ścieżka dźwiękowa jest super.

Dlaczego nie: Bo tak właściwie w głównej fabule sparodiowany został tylko Magic Mike, a reszta to w 100% czysty Grey scena po scenie – to może wkurzać. Bo Kali Hawk zagrała w mega wkurzający sposób – w dodatku stylizowana jest na „białą” przez co wypada sztucznie. Bo niektóre dowcipy mogą urazić co słabsze osobniki, żarty bazują na rasizmie i seksizmie – z dziennikarskiego obowiązku powiem, że trochę ludzi wyszło z seansu.

Kiedy: Jak dla mnie to parodii nigdy dość – ponieważ jest ich mało, to polecam – aczkolwiek trzeba dość dobrze pamiętać oryginał z którego „Black” się naśmiewa i wiedzieć, że film ma być tępy i taki jest.

– Hardcore Henry

7729781.3O czym: Cyborg Henry musi uratować swoją żonę, a zarazem twórcę, pojmaną przez psychopatycznego tyrana o telekinetycznych mocach i jego armię najemników.  ~Filmweb, pozwoliłem sobie wkleić oryginalny opis xD

Dlaczego tak: Bo to pierwszy film jaki widziałem, w którym akcja ukazana jest „z oczu” – przez co widzimy tylko ręce i czasami nogi głównego aktora, jak w grze komputerowej. Bo jest ogromna dawka przemocy, trochę stylizowana na Kingsman, aczkolwiek mniej urocza. Bo ogólnie to znośna produkcja, trochę nowatorska i namówili na drobną rolę Tima Rotha. Bo sporo cycków też jest. I parkour – a wszyscy lubią trochę kaskaderki. No i wątek z profesorem na wózku jest niezły.

Dlaczego nie: Myślałem, że wybuchnie mi głowa – i nie chodzi tu o naprawdę żenującą fabułę. czerstwe dialogi czy ilość niekończących się walk – chodzi o widok z oczu. Kamerą rzuca na prawo i lewo, w górę i w dół, przez co produkcja jest całkowicie nie do oglądania. Ja po 15 minutach czułem się jak przy chorobie lokomocyjnej, która trzymała mnie jeszcze na długo po wyjściu z kina. Nawet kilka godzin później mam migrenę, która spowodowana jest dokładnie tym seansem. Nie będę udawać i ściemniać, że oprócz oryginalnego pomysłu, przemocy i kilku znośnych patentów – wystawiłem ocenę 4/10.

Kiedy: Raz w życiu można coś takiego zobaczyć, bo nie ma i miejmy nadzieję nie będzie niczego podobnego. Aczkolwiek pewnie ludzie na Youtube robili takie filmiki już wieki temu, mając jakieś GoPro na głowach… wybór zostawiam Tobie czytelniku.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg1-300x1641

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)