Witajcie w wakacje! Pamiętacie chwile, gdy jeszcze byliśmy dziećmi, albo nastolatkami i mieliśmy letnią przerwę? Dziś niestety większość z nas pracuje i możemy o tym tylko pomarzyć. Na szczęście czas wolny staramy się spędzać w kinie, aby nie zatracić w sobie wewnętrznego dziecka. W tym tygodniu dzięki bogu jest na co iść, ponieważ lipcowe premiery są zdecydowanie różnorodne. Post powstał z okazji taniej środy w Cinema City! A o czym przeczytacie? Na pierwszy ogień idzie „Tarzan: Legenda” czyli opowieść o królu dżungli, chwilę później „Agent i pół” czyli dwóch szkolnych kolegów kontra przestępcy oraz „BFG: Bardzo Fajny Gigant” czyli najnowszy Steven Spielberg, który obiecał, że będzie to jego powrót z przytupem. Zapraszam!

– Tarzan: Legenda

7741498.3O czym: Tarzan zmuszony jest powrócić do dżungli i powstrzymać bezwzględnego oraz chciwego kapitana, który nie cofnie się przed niczym, aby przejąć kopanie diamentów.

Dlaczego tak: Bo tego filmu nie da się nakręcić lepiej. Bo Alexander Skarsgård chodzi pół nagi, bo Samuel L. Jackson występuje w jednej z głównych ról. Bo Margot Robbie jest słodka, a Christoph Waltz niezwykle „godny” w byciu tym złym.  Ogólnie zdjęcia są bardzo fajne, „tubylcy” zrobieni naprawdę porządnie, a efekty specjalne dają radę. Muzyka chociaż nie jest wybitna, świetnie dopełnia całość.

Dlaczego nie: Bo to Tarzan? Dla mnie tematyczna nuda i osobiście wolę Księgę Dżungli. Historia mogłaby być odrobinę bardziej rozbudowana i więcej tłumaczyć. Zwierzęta są pięknie animowane, ale oprócz małp potraktowane jakby ich nie było. Plusem było, że Skarsgård biega bez koszulki, ale minusem jest to, że… to on. Z twarzy wygląda odrobinę jak Tom Hiddleston i przez to niestety jest dość ciapowaty, już byle jaki i pierwszy z brzegu Josh Holloway (Sawyer z Lostów) byłby lepszy. Ale wybrali jak wybrali.

Kiedy: Prawdopodobnie „Tarzanów” z aktorami było już kilkanaście, ale to jedyna słuszna, bardzo bogata graficznie i sensowna wersja – jeśli chcecie zobaczyć tego bohatera na dużym ekranie, to tegoroczny Tarzan został nakręcony najlepiej jak mógł.

– Agent i pół

7726393.3O czym: Pewien księgowy przyjmuje do znajomych kolegę z dawnych lat. Okazuje się jednak, że ma to wybitnie niespodziewane konsekwencje.

Dlaczego tak: Bo The Rock niesie ten film na swoich wyrzeźbionych ramionach! Serio, to on tutaj prowadzi całą akcję tak fizyczną jak i psychiczną. Bo fabuła jest pogmatwana i momentami naprawdę trzyma w napięciu, zdecydowanie jestem mega zdziwiony tym jak pokręcony może być film sensacyjny. Muzyka jest fajna i warto zobaczyć jak wyglądał młody i gruby The Rock (no dobra, nie wyglądał, ale i tak warto).

Dlaczego nie: Bo „mały gadatliwy murzyn” jest tutaj głównie w roli uspokajacza i niestety nie sprawdza się za dobrze, nie daje nam tego do czego przyzwyczaiły nas produkcje tego typu. Chociaż to film sensacyjny i sceny walk oraz wybuchów są – czegoś tutaj wybitnie zabrakło. Zresztą jako komedia też nie jest pierwszą ligą, pod tym względem wygrywa chociażby Gorący Towar, a nawet Agentka.

Kiedy: Oglądając trailer liczyłem na trochę więcej – natomiast niestety jest dość normalnie. Jeśli kręcą Was takie filmy to warto, nie zakochacie się, ale na pewno nie zawiedziecie. Niestety w latach 90 takie strzelanki miały więcej duszy.

– BFG: Bardzo Fajny Gigant

7726658.3O czym: Młoda sierotka zostaje uprowadzona przez olbrzymiego giganta o łagodnym sercu.

Dlaczego tak: Dobra muzyka, niezłe efekty specjalne, ciekawie oddana perspektywa wysokości. Paweł Wawrzecki robi dobry dubbing.

Dlaczego nie: Historia jest taka sama jak wszędzie, w dodatku zdecydowanie pełna luk, dziur i niedopowiedzeń, a do tego nudna. Ani to nie buduje współczucia, ani nieszczególnie uczy przyjaźni, ani współpracy – właściwie niczego nie uczy i nic nie wnosi – jako produkcja dla dzieci i nowy „E.T.” zdecydowanie zawodzi. Gigant przypomina raczej jakiegoś pedofila niż postać z bajek, a na pewno nie jest przyjazny. Nie da się polubić bohaterów, antybohaterów, ani przedstawionego tu świata, bo wizja artystyczna jest po prostu okropna. A „główna finałowa akcja” ma jakieś 30 sekund – i naprawdę nie przesadzam, zanim zorientowałem się kto z kim to już się skończyło. Ach, pomimo tego zarzutu film jest za długi.

Kiedy: Ja właściwie nie chciałem tego oglądać i sam z siebie bym nie poszedł, po seansie trzymam się tego zdania. Dla mnie nie warto. A dla dzieci? Ja bym się obraził na rodziców, gdyby mnie na to zabrali. Już lepiej zabierzcie pociechy na spacer, albo na Angry Birds – nadal grają.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg1-300x1641

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)