Dzień dobry! Witajcie w kolejnym odcinku „Aktualnie w kinie!” Tym razem wybieramy się w niezwykłą filmową podróż z Multikinem – koniecznie sprawdźcie ich promocję „Megaśrody” oraz to co przygotowali dla Was na resztę tygodnia – na pewno znajdziecie dla siebie jakąś atrakcyjną zniżkę. Ja sam chętnie korzystam z opcji „Multiponiedziałki„. Dziś post dość szczególny, bo jeden film jest niezwykle duży i ważny dla wszystkich Polaków, a co odważniejsi mruczą nawet nieśmiało o tegorocznych Oscarach. Osobiście mocno w to wątpię, ale… kto wie! Tak więc już teraz recenzuję dla Was dwie produkcje diametralnie od siebie różne. Na pierwszy ogień weźmiemy wspomnianą już „Zimną Wojnę” opowiadającą o pewnej trudnej, być może niemożliwej miłości dwojga ludzi, w dodatku w trudnym okresie przemian politycznych lat 50. Drugim filmem będzie oczywiście Jurassic World: Upadłe Królestwo czyli dinozaury, dinozaury i jeszcze raz dinozaury! Tutaj bez niespodzianek i trudnych wyborów moralnych 🙂 W poście, który właśnie czytacie nie pojawiają się plakaty filmowe, z których powoli będę rezygnował. Nie wiem czy komukolwiek do czegoś były potrzebne, a bardzo źle wyglądały na urządzeniach mobilnych. Zamiast nich wrzucam trailery! Mam nadzieję, że taka opcja będzie sensowniejsza i lepiej współgrająca z klimatem mojego bloga. Koniecznie dajcie znać jak się z tym czujecie. A już teraz zapraszam Was na mój Facebook [klik], Instagram [klik] oraz Twittera [klik]! No i oczywiście do kina!

– Zimna Wojna

O czym: O miłości, muzyce, zaufaniu i zmianach politycznych w Polsce zaraz po II Wojnie Światowej.

Dlaczego tak: Tomasz Kot! W moim odczuciu niósł na swoich plecach cały ciężar tego niezwykłego filmu! Kot zagrał naprawdę fenomenalnie, naturalnie, po prostu mocno chwytając widza za serce. Bo Joanna Kulig również dała z siebie wszystko, a jej postać śmiertelnie mnie zirytowała (czyli chyba jest tak jak miało być). Bo kadry są przepiękne, głębokie, prawie martwe, a okres od razu po wojnie został naprawdę świetnie oddany – widać jak działała Polska władza, jak zmieniał się ustrój, jak hasło „Lenin wiecznie żywy” wpływało na losy małych ludzi. To wszystko i jeszcze więcej dosłownie wylewa się z ekranu w każdej sekundzie. Bo muzyka i cała warstwa dźwiękowa jest świetna, doskonale skomponowana i wyreżyserowana, budująca urok i emocje praktycznie każdej sceny. Ogólnie mało kiedy mam przyjemność oglądać film tak mocno prawdziwy, nie udawany, naturalistyczny – Zimna Wojna ma to wszystko.

Dlaczego nie: Rozumiem ogólnoświatowy zachwyt nad Zimną Wojną, bo faktycznie filmem jest klimatycznym, ale… to, że rozumiem, a to czy mi się podobało to dwie różne kwestie. Doceniam zalety, naprawdę, ale nie jest to mój klimat. Generalnie fabuła streszcza się do „nie ufaj kobiecie, zawsze Cię skrzywdzi” i w sumie tylko to dostajemy. Scenariusz jest do bólu sztampowy, przewidywalny i smutny chyba w nie do końca właściwy sposób. Z jednej strony wszystko co widzimy jest właściwe, ale z drugiej strony żenowało mnie swoją prostotą. To, że film jest czarno biały oczywiście buduje klimat, ale zastosowany format obrazu (4:3 jak w starym TV) bardziej mnie drażnił niż zniewalał. No i przejścia pomiędzy scenami to czarne tło na 1-2s. Nie lubię tego zabiegu, odczuwam w nim jakąś niemoc twórczą.

Kiedy: Jeśli jesteście ciekawi „o co tyle szumu” to jak najszybciej biegnijcie do kina! Jeśli macie tendencje do zasypiania w fotelu to lepiej sobie odpuśćcie.

– Jurassic World 2: Upadłe Królestwo

O czym: Kilka lat po ostatnim „incydencie” pewne stowarzyszenie postanawia przenieść ocalałe dinozaury na nową i całkowicie bezpieczną wyspę gdzieś pośrodku oceanu. Reszty możecie się domyślić.

Dlaczego tak: Bo dinoooozaury! Myślę, że to wystarcza za zachętę samą w sobie – albo się je uwielbia, albo się ich nienawidzi. W każdym razie wypadają świetnie, bardzo naturalnie i ogląda się to lekko, szybko, sprawnie. Znów powraca niesamowity Chris Pratt, którego przyznam szczerze od występu w Strażnikach Galaktyki uwielbiam. Fabuła jest bezpośrednią kontynuacją części pierwszej i bardzo sensownie się nią posługuje – odwiedzimy stare miejsca, spotkamy starych bohaterów. Dinozaurów jest cała masa, zrobione są jak już powiedziałem świetnie, co szczególnie cieszy na zbliżeniach. Krwi leje się całkiem sporo, ale co najważniejsze i chyba najdziwniejsze – Jurassic World czasami wzrusza i chwyta za serce. Świetne kino nie tylko dla fanów wielkich gadów, ale dla każdego, kto szuka dobrej rozrywki!

Dlaczego nie: Nie każdy lubi tego typu produkcje, a jak się zapewne domyślacie historia nie jest jakaś oryginalna i na tle wszystkich innych filmów o dinozaurach ani przez moment nie zaskakuje. No i Bryce Dallas Howard jest jeszcze bardziej irytująca niż w pierwszej części. W dodatku trochę zbyt wiele scen dzieje się nocą, a wszystko ma odrobinę mniejszy, za to bardziej ciasny rozmach – ale jestem w stanie Jurassic World naprawdę wiele wybaczyć, bo ja po prostu potrzebuję takich filmów w swoim życiu.

Kiedy: Jak dla mnie wakacyjny hit! Poszedłem, obejrzałem z wielkim bananem na twarzy i ani trochę się nie zawiodłem. Dostałem dokładnie to na co czekałem.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)