Dzisiejszy odcinek „Aktualnie w kinie” jest jednym z bardziej wyjątkowych w ponad dwusetce innych postów napisanych przeze mnie na potrzebę tej serii. Nie jest to odcinek zły, ani w jakikolwiek sposób bardziej odjechany niż poprzednie. Po prostu w natłoku pracy… nie miałem kiedy go napisać – już nie mówiąc o obejrzeniu jakiegokolwiek filmu. Tak więc tekst, który przeczytacie poniżej wyszedł spod ręki Kasi. Warto zaobserwować Kasię np. na Instagramie, zwłaszcza, że jak nikt inny zna się na kinie (w którym to również kiedyś również pracowała). Ufam i liczę się z jej zdaniem, co chyba dość łatwo udowodnić – w końcu napisała sama całego posta! 🙂 I to jeszcze o tak ładnym numerze jak 220! W dzisiejszym odcinku przeczytacie więc o filmie Alita: Battle Angel czyli najnowszym widowisku spod ręki Roberta Rodrigueza. Tak więc zapraszamy do czytania recenzji i oczywiście na instagramowy profil Kasi – zostawcie follow!. Dzisiejszy post powstał z okazji taniej środy w Cinema City – gdyż w tym właśnie kinie była nasza Katarzyna!

  • Alita: Battle Angel

O czym: Uratowana przez naukowca cyborg Alita, próbuje odzyskać pamięć i poznać prawdę o swojej przeszłości.

Dlaczego tak: Przede wszystkim dla efektów specjalnych, więc szczególnie warto obejrzeć go w Imaxie – i nie chodzi tu o zdumiewające efekty 3D, a o bardzo dobrze stworzony świat, który właśnie w takich warunkach zapiera dech w piersiach. Po drugie: bardzo dobra gra aktorska Christophera Waltza i Rosy Salazar. Jeżeli komuś nie przeszkadza przewidywalna fabuła, a także nie oglądał w ostatnim czasie dużej ilości podobnych filmów – gdzie motywem przewodnim jest poznawanie swojej przeszłości – Alita naprawdę wciągnie, przede wszystkim dzięki bardzo ciekawie zaprojektowanemu, stworzonemu stworzonemu z rozmachem i przemyślanemu uniwersum.

Dlaczego nie: Bo to niestety tylko wprowadzenie do serii filmów, która zapowiada się co najmniej na trylogie. Bo historia jest dość sztampowa i przewidywalna, nie pozostawia efektu zaskoczenia, a fabuła wydaje się być mocno „nastolatkowa”. Zmarnowany został potencjał dla bardzo brutalnych scen, które przecież nie zaszkodziłyby temu filmowi. Fabuła za bardzo skupia się na głównej bohaterce i jej wyborach, nie wyjaśnia pobocznych wątków, a rozszerzenie tej historii na pewno zachęciłoby więcej widzów do oczekiwania na kolejną część. Bez tego o to trudno.

Kiedy: Dla fanów sci-fi nada się idealnie. Będzie też dobrym pomysłem na popołudniowe wyjście z przyjaciółmi, ponieważ stanowi dobrą rozrywkę, jednocześnie dając możliwość podyskutowania o fabule i efektach specjalnych.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)