Dzisiejsze aktualnie w kinie to coś dla małych i dużych, młodych i starych. A dzieje się to za sprawą niezwykle zróżnicowanych filmów, które miały w tym tygodniu swoje premiery. Wśród nich wielokrotnie nominowana do Oscara Zjawa z rewelacyjnym Leonardo DiCaprio w roli samotnego mściciela, później The Boy czyli historia młodej dziewczyny, która w nowej pracy ma się opiekować… lalką, Odlotowa przygoda czyli historia ponownego lądowania na księżycu w formie animacji dla najmłodszych oraz Czas próby czyli opowieść o pewnej akcji ratowniczej na pełnym morzu. Tania środa z Cinema City zaprasza!

– Zjawa

7722530.3O czym: Hugh Glass szuka ludzi, którzy zostawili go na pewną śmierć po ataku niedźwiedzia.

Dlaczego tak: Leonardo DiCaprio! Tom Hardy! – a przecież ta dwójka w obsadzie wystarczyłaby za całą recenzję. Przepiękne zdjęcia – serio, zobaczyć coś takiego w kinie to niesamowite przeżycie, film jest po prostu przepiękny, można by rzec że „uduchowiony” graficznie. Niektóre sceny walk z Indianami są przepięknie wyreżyserowane, bije z nich prawdziwość! Film jest dość długi, ale nigdy nie nudzi, gdy zaczynamy się wiercić – zaczyna się coś dziać.

Dlaczego nie: Za dużo bzdur w fabule, która zresztą nie jest jakaś super fajna, dużo wspomnień, oraz indiańskich pierdół – zwłaszcza te ostatnie osłabiają siłę Zjawy. Czuć ciśnienie Leo na Oscara, przez co film ogląda się z niesmakiem i myślą „dałby sobie spokój, a nie rzucał się pod niedźwiedzia, nie ma Oscara to nie ma, na chuj drążyć temat”.

Kiedy: Oscara za to nie będzie, jestem prawie pewny – ale film warto zobaczyć i tylko na wielkim ekranie, bo robi bombowe wrażenie. Tylko ubierzcie się ciepło, bo aż czuć chłodną bryzę!

– The Boy

7718142.3O czym: Młoda amerykanka uciekając przed przeszłością, znajduje pracę w pewnym angielskim domu. Od teraz będzie nianią… lalki, którą rodzice uważają za żywego chłopca.

Dlaczego tak: Finał jest dość ciekawy. Widać, że jakiś budżet mieli, bo The Boy ma bardzo ładne zdjęcia i sensowną muzykę.

Dlaczego nie: Lalka jest brzydka i niezbyt przerażająca. Aktorzy są raczej słabi, a to co uskuteczniają przez cały film i jakie decyzje podejmują odgrywane przez nich postacie – woła o pomstę do nieba. Scenariusz może i jest sensowny w wersji papierowej, ale jako film traci nie tylko urok, co i nawet wszystkie elementy grozy, przez co popada w śmieszność. Tak więc pomimo użycia całego worka sztuczek jakie pojawiały się od dziesięcioleci w horrorach o lalkach – tutaj nie zagrało kompletnie nic.

Kiedy: Nigdy, chyba, że obsesyjnie oglądacie filmy o zabójczych zabawkach.

– Odlotowa przygoda

7716969.3O czym: Pewien dwunastolatek wraz z przyjaciółmi stara się zjednoczyć ojca i dziadka – dwóch pokłóconych astronautów. Ich współpraca jest potrzebna, aby udowodnić, że na księżycu faktycznie znajduje się amerykańska flaga.

Dlaczego tak: Jak na produkcję hiszpańską Odlotowa przygoda jest całkiem nieźle animowana, naprawdę – jest szczegółowa, ma odpowiednią liczbę klatek animacji, postacie nie są sztywne i przynajmniej niektóre z nich nieźle zaprojektowane*. Dubbing jest pierwszorzędny, miejscami nawet zabawny i nawiązujący do aktualnej popkultury. Wreszcie pojawił się jakiś „główny zły” którego prawie można nazwać ciekawym! Film jest też mniej głupi, niż może się wydawać po totalnie nieznanej marce i wytwórni. Świetnie zarysowane relacje rodzinne, wreszcie ktoś potraktował takie sprawy poważnie.

Dlaczego nie: *bo spora ilość tych dobrze zaprojektowanych postaci, to po prostu kradzież z innych filmów. Podobieństwa tak ruchów jak i ogólnych projektów są niekiedy nieprzyzwoicie podobne do osób z takich filmów jak Potwory i Spółka czy Odlot. „Główny zły” chociaż jest dość spoko, mógłby mieć trochę więcej scen i pomocników, albo chociaż jakąś kobietę – czegoś zabrakło w jego historii.

Kiedy: Właściwie to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tą animacją i gdyby nie małe zgrzyty to pewnie krzyczałbym jej nazwę przez megafon idąc ulicą.

 – Czas próby

7721256.3O czym: Podczas sztormu tankowiec przełamuje się na pół. Pracownik straży przybrzeżnej rozpoczyna akcję ratowniczą.

Dlaczego tak: Chris Pine, Casey Affleck (cudowny!!), Ben Foster, Eric Bana! – chociaż w filmie oczywiście są kobiety, to te nazwiska gwarantują dobre, męskie kino – takie maksymalnie prawdziwe, bez frazesów i zbędnego bohaterstwa. Bo tak opowiedziana historia (prawdziwa) jak i efekty specjalne (dość dopracowane) robią naprawdę doskonałe wrażenie, chociaż nie jest to megahit i nigdy nie będzie, to nie miał nim być, dlatego broni się jako produkcja dość niezależna*. Niesamowite udźwiękowienie – wodna orgia dla uszu!

Dlaczego nie: Niektórym ludziom te efekty specjalne mogą się nie podobać. Film niestety jest do zapomnienia następnego dnia rano i już nigdy o nim nie wspomnicie.

Kiedy: Bardzo fajnie jest zobaczyć ten film na wielkim ekranie, naprawdę robi wrażenie. Jeśli „przeminie” z kin, to raczej się nim nie kłopoczcie.

*Ciekawostka: Film z niewiadomych przyczyn jest produkcją Disneya, ale prawie tego nie widać.

Cinema_City_Master_RGB_whiteBg1-300x1641

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)