Powstanie Warszawskie to jedno z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w historii Polski. To również temat na tyle delikatny, że nigdy nie doczekał się normalnej gry – wiadomo przecież, że potworki pokroju Call of Duty tylko odebrałyby pewien mistyczny „honor” najważniejszych 63 dni w historii Polski. Gdy w 2019 roku dotarły do mnie pierwsze materiały z nadchodzącego Warsaw – wiedziałem, że koniecznie muszę w to zagrać. Grać na PC nie lubię, nie bardzo mam na to czas. Co innego, gdy w grę wchodzi konsola – na szczęście pod koniec września najciekawsza z gier opowiadających o Powstaniu Warszawskim ukazała się również na PS4, XONE oraz Nintendo Switch. Czy warto było czekać rok na wersję na konsole? Po odpowiedź zapraszam do poniższego tekstu! Za dostarczenie gry do recenzji dziękuję firmie Crunching Koalas.

Warsaw to turowa gra RPG w typie kultowego już Darkest Dungeon. Akcję obserwujemy z boku, gdyż świat i postaci to czystej klasy grafiki 2D. Główną ideą jest zebranie swojej drużyny, zdobywanie poziomów doświadczenia, rozwijania statystyk i… umierania. W tej grze śmierć jest bowiem permanentna i w miejsce zabitego kompana przychodzi inny, zwerbowany wcześniej. Tracimy więc nie tylko cennego sojusznika, ale również jego przedmioty czy umiejętności specjalne. Celem gry jest przetrwanie 63 dni, a potem… przegrana. Jak wiadomo Powstanie Warszawskie zakończyło się klęską i tak będzie również w przypadku gry w Warsaw. Czy ma to sens? Owszem, bo w życiu nie zawsze się wygrywa, a wspomniana produkcja zyskuje dzięki temu jakiś wyróżnik na tle innych, podobnych gier.

Gameplay recenzowanej produkcji jest całkiem zróżnicowany i stawia na miks kilku ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim wita nas rozbudowany samouczek, który wyjaśnia meandry sterowania oraz podstaw bitewnych. Walki rozgrywają się na płaszczyźnie 2D, gdzie z jednej strony obserwujemy drużynę naszych dzielnych wojaków, z drugiej natomiast złowrogich przeciwników. Akcje podczas walki są dość standardowe – możemy się leczyć, ukrywać za przeszkodami (wpływa to na celność), używać zdolności nadającej negatywne/pozytywne statusy np. podpalenie, krwawienie czy wzmocnione morale. Możemy atakować pojedyncze jednostki oraz całe grupy (np. za pomocą granatów, koktajli mołotowa czy serii z broni automatycznej). Starcia prowadzimy do ostatniego członka załogi, chociaż wiadomo, że tych lepiej nie tracić. Sama walka opiera się jakby nie patrzeć na matematyce – warto wziąć poprawkę na odległość od celu, przeszkody na drodze czy chociażby linię na której stoi przeciwnik. Te generalnie są dwie – dolna i górna, a strzelanie po skosie z reguły kończy się chybieniem. Sam dobór drużyny również jest ważnym czynnikiem, bo jedna postać nosi przy sobie apteczkę i mały pistolet, inna to snajper, a jeszcze inna obsługuje cięższe pistolety maszynowe. Ku mojemu zdziwieniu snajper mylił się niekiedy częściej niż człowiek z atakiem „strzał bez celowania”, ale tak jak powiedziałem – pierwsze skrzypce gra tutaj matematyka, rozmaite zależności takie jak szybkość, szczęście, celność, a nawet poziom obrażeń, które przyjęliśmy – to wszystko wpływa na ostateczny przebieg potyczek z niemieckim okupantem. Ponieważ gra jest jakby nie patrzeć grą RPG za każdą potyczkę otrzymujemy XP – te otrzymujemy za zadawane obrażenia, brak otrzymywanych obrażeń oraz wykonywanie zadań specjalnych np. zabicia dwóch wrogów jedną serią z dowolnej broni. Przeciwnicy również są zróżnicowani – od psów po standardowych żołnierzy, generałów, jednostki z miotaczami ognia przez bossów np. w postaci czołgu.

Sporą część gry spędzamy również na mapie Warszawy – to na niej poruszamy się pomiędzy wąskimi uliczkami poszukując kolejnych misji oraz starając się nie wpaść w zasiane przez przeciwników pułapki. Każde zadanie główne to dana liczba punktów ruchu, które na danej mapie możemy wykonać. W nawigacji pomaga strzałka (lub kilka), a „spacerując” przez zniszczoną Warszawę nie tylko wpadamy we wspomniane zasadzki, atakujemy wrogów z zaskoczenia (premia ruchu) czy staramy się unikać wszelkich walk, ale również podejmujemy szereg moralnie trudnych decyzji. Czy przekazać apteczkę przypadkowej osobie, a może podzielić się z nią amunicją?  Skąd dzieci mają granat i w jaki sposób do nich bezpiecznie zagadać? Wspomniane zdarzenia opisane są w formie krótkich narracji, a do wyboru mamy zwykle cztery zróżnicowane odpowiedzi bazujące np. na charyzmie naszych postaci (szansa sukcesu). Gdy morale zespołu jest niskie, bohaterowie poranieni (generalnie energia nie odnawia się samoistnie), a sakiewka świeci pustkami – trudno być dobroczyńcą. Wspomniane punkty ruchu wpływają również na liczbę dni, które mijają podczas naszej nieobecności – a gdy te się skończą – zadanie zostaje ocenione jako nieudane, a my wracamy do bazy.

Pomiędzy misjami odpoczywamy w bazie wypadowej, gdzie możemy rekrutować nowych towarzyszy, zostawiać rannych w szpitalu (ich czas wyleczenia liczony jest w dniach), przeczytać ich biografię, sprawdzić w kostnicy kogo straciliśmy, zmienić/ulepszyć posiadane bronie czy zaplanować kolejne akcje – na pewno jest co robić i na czym zawiesić oko. Każda misja kończy się podsumowanie stanu poszczególnych dzielnic Warszawy: Jaka jest siła powstania, na ile można sobie pozwolić w kolejnych dniach (broń, amunicja, pieniądze) czy przyjrzeć się aktualnemu poziomowi strat, morale czy siły walki w każdej z dzielnic. Jak wiadomo nie można pomóc wszystkim, więc misja np. na Żoliborzu może poskutkować pogorszeniem jakości życia na Pradze.

Grafika jest ładna, komiksowa i czytelna. Problemem pozostaje sama budowa gry, która napisana została na komputery osobiste – nawet na 55 calowym telewizorze miałem kłopot, nie tyle co z należytym skupieniem, ale wczuciem się w grę z dziesiątką wskaźników i tekstu o małych i niekiedy nieprzejrzystych literach. Taki już niestety problem dzisiejszych gier i niewiele z tym można zrobić, chyba mogę jedynie wspomnieć, że w Warsaw i tak cokolwiek widać i gra się zdecydowanie lepiej niż w opisywanym kiedyś przeze mnie We. The Revolution. 

Muzyka i efekty dźwiękowe są poprawne. Postacie pokrzykują, jest dość mrocznie. Ból beznadziejności tamtych czasów wylewa się z ekranu litrami – wielkie brawa dla designerów, którzy odwalili naprawdę dobrą i klimatyczną robotę.

Trudno o Warsaw powiedzieć cokolwiek więcej – to dobra, miejscami trudna i naprawdę ciekawie zrobiona gra. To uczciwe spojrzenie na tamte czasy (chociaż wiadomo, że na potrzeby gry wygląda to trochę mroczniej niż w rzeczywistości – mam tu na myśli głównie kolory), ale trudno nie zgodzić się z tym, że Polacy wykonali kawał dobrej roboty i pokazali, że umiemy podejść do ważnych tematów z należytym szacunkiem. Z plusów wspomniałbym ciekawy scenariusz, doskonałe grafiki i generalnie dość proste zasady, z minusów muszę wypunktować powtarzalność (niektóre walki mnie nudziły) czy krótki czas potrzebny na ukończenie gry (ok. 7h jak idzie nam naprawdę dobrze i wypełniamy wszystkie zadania). Warto jednak zauważyć, że w tego typu grach chodzi o wielokrotne podchodzenie do danych produkcji i sprawdzanie dodatkowych dróg, scenariuszy i wyborów.

Gra na PS4 PRO działa jak szwajcarski zegarek – nie odnotowałem zwolnień, błędów, a nawet aktualizacji, które wyskakuje co dwa dni. Wszystko po prostu gra i buczy tak jak powinno – no może z lekko zbyt długimi loadingami. Czy Warsaw mogę z czystym sumieniem polecić? Tak! Aczkolwiek o ile wersje na konsole są fantastyczne (na pewno ta na PS4 jest) o tyle, gdybym miał wybór, czas i ochotę – najpewniej wybrałbym wersję PC. Tego typu gry najlepiej przeżywa się przy biurku – przynajmniej wg. mnie, gdyż wymagają skupienia, a posiadanie myszy na pewno w nich nie przeszkadza. Warsaw polecam również wszystkim fanom historii, dobrych opowieści czy gier pokroju (i o stylistyce) Darkest Dungeon. Według mnie osoby, które podejdą do tej produkcji świadomie – na pewno się nie zawiodą. W Warsaw dookoła tylko śmierć i choroba – a jak skończyło się Powstanie Warszawskie wszyscy wiemy. Czy możemy odmienić losy osób walczących o wolność? Niestety nie, ale możemy być tych losów bardziej świadomi.

ps. chociaż screeny mogą sugerować, że gra jest po angielsku – nic bardziej mylnego! Wersja PL również jest na konsolach (ale za Nintendo Switch głowy nie daję).

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)