Skip to main content

Sejm The Game to jeden z tych tytułów, przy których siadam z nastawieniem: no dobra, zobaczymy, co to za absurd, a kończę zaskoczony, że pod całą tą groteskową otoczką kryje się naprawdę przemyślana produkcja. Spędziłem z nią około 10 godzin na PlayStation 5 i szczerze mówiąc, bawiłem się lepiej, niż się spodziewałem. Nie znaczy to jednak, że po drodze nie nazbierało się kilka zgrzytów, o których muszę Wam opowiedzieć.

Zacznijmy od tego, o co w ogóle tutaj chodzi. Wcielamy się w lokalnego działacza, który postanawia zawalczyć o własny stołek w polskiej polityce. Zakładamy własną partię, nadajemy jej nazwę i logo, a potem próbujemy przetrwać w świecie, w którym popularność i godność są równie ważne jak realny wpływ na podejmowane decyzje. Cała otoczka została utrzymana w bardzo groteskowym, karykaturalnym tonie. Nie ma tu miejsca na powagę, wszystko jest przerysowane do granic możliwości, a satyra nie oszczędza żadnej strony sceny politycznej. I właśnie ten zabieg podobał mi się najbardziej, bo gra nie próbuje stawać po żadnej stronie barykady. Zamiast tego śmieje się z mechanizmów rządzących całym tym politycznym cyrkiem, niezależnie od barw i poglądów.

Jeśli chodzi o same założenia fabularne, to bez zdradzania szczegółów powiem tylko, że historia prowadzi nas przez kolejne etapy budowania politycznej kariery – od zupełnie przyziemnych spraw po coraz bardziej absurdalne sytuacje, w które wplątuje się nasz bohater. Warto mieć przy tym choćby ogólną orientację w tym, jak funkcjonuje polska polityka i jakie mechanizmy nią rządzą, bo część żartów i nawiązań opiera się właśnie na tej wiedzy. Nie chodzi jednak tylko o bieżące wydarzenia – czasem trzeba sięgnąć pamięcią znacznie dalej, żeby złapać wszystkie puenty. Jeśli ktoś nie zna tego kontekstu, nadal może pośmiać się z samego absurdu kolejnych sytuacji. Traci jednak dodatkową warstwę satyry, która jest tu naprawdę mocno wyeksponowana (np. przy scenie z parodią Kwaśniewskiego i choroby filipińskiej).

Przejdźmy teraz do mechanik, bo tutaj Sejm The Game pokazuje dwie zupełnie różne twarze. Z jednej strony mamy chodzenie po mapie, rozmowy z NPC i drobne elementy logiczne – i to właśnie ta część wypada u mnie najlepiej. Eksploracja jest przyjemna, dialogi mają sporo humoru, a zagadki są na tyle proste, że nie frustrują, ale jednocześnie dają poczucie, że faktycznie trzeba się nad nimi chwilę zastanowić. Widać, że twórcy mieli pomysł na tę warstwę gry i konsekwentnie go realizowali. Samo przemierzanie kolejnych lokacji sprawia frajdę, a rozmowy z napotykanymi postaciami są na tyle zabawne, że chce się wysłuchać każdej kwestii do końca. Z drugiej strony mamy jednak warstwę RPG, czyli turowe starcia, które – nie ma co ukrywać – wypadają wyjątkowo słabo. Niektóre postacie dysponują całkiem zabawnymi umiejętnościami specjalnymi, o których nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć niespodzianki tym, którzy dopiero planują sięgnąć po tę grę. Problem w tym, że sam szkielet tych starć jest bardzo płytki i szybko zaczyna się powtarzać. Po kilku walkach miałem wrażenie, że po prostu przechodzę przez ten sam schemat w kółko, bez większej satysfakcji z kombinowania czy odkrywania nowych taktyk. A szkoda, bo fundament w postaci unikalnych zdolności poszczególnych bohaterów naprawdę dawał pole do czegoś ciekawszego. Gdyby twórcy lepiej rozwinęli całą mechanikę, walka mogłaby być jednym z mocniejszych elementów Sejm The Game. Tymczasem momentami miałem wrażenie, że jest po prostu obowiązkową przeszkodą, którą trzeba zaliczyć, żeby wrócić do tego, co w grze faktycznie działa najlepiej.

Sterowanie samo w sobie nie sprawia większych problemów – nawigacja po mapie jest intuicyjna, a przechodzenie między dialogami, eksploracją i walkami odbywa się płynnie, bez zbędnych przestojów. Komfort grania psuje za to coś zupełnie innego, czyli udźwiękowienie, i to jest chyba mój największy zarzut wobec całej produkcji.

Dialogi, mimo że naprawdę dobrze napisane i zabawne, mają skaczący, nierówny poziom głośności. Momentami odnosiłem wręcz wrażenie, jakby kwestie były generowane na żywo, a nie wcześniej nagrane i odpowiednio zmiksowane. Efekt jest taki, że raz ktoś krzyczy tak, że aż podskakujesz na kanapie, a chwilę później praktycznie nic nie słychać i trzeba sięgać po pilota, żeby podgłośnić telewizor. To potrafi skutecznie zepsuć odbiór nawet najlepiej napisanych scen, bo zamiast skupić się na tym, co mówią bohaterowie, co chwilę walczysz z poziomem głośności. Podczas walk jest jeszcze gorzej, bo muzyki praktycznie nie ma albo jest ona ledwie wyczuwalna w tle. To spory minus, bo w tego typu grach właśnie ścieżka dźwiękowa podczas starć potrafi nakręcić klimat i sprawić, że nawet powtarzalna mechanika staje się trochę bardziej znośna. Tutaj tego zabrakło i w połączeniu z płytkim gameplayem RPG walki stają się zdecydowanie najsłabszym elementem całej produkcji.

Jeśli chodzi o oprawę wizualną, to akurat nie mam większych zastrzeżeń. Grafika jest sympatyczna, stylistyka dobrze pasuje do groteskowego klimatu całości, a postacie zostały zaprojektowane w sposób, który od razu budzi uśmiech. Przez cały czas grania miałem też skojarzenia z South Parkiem – nie dlatego, że Sejm The Game próbuje kopiować jego styl, ale przez sposób, w jaki wykorzystuje prostą, mocno przerysowaną oprawę do budowania satyry i przedstawiania absurdalnych postaci oraz sytuacji.

Warstwa techniczna również trzyma się dobrze – przez cały czas grania nie zanotowałem większych spadków płynności ani irytujących błędów, które wybijałyby mnie z rytmu. Chociaż już na wejściu zdziwił mnie fakt, że Sejm The Game na mojej konsoli nazywa się Politics The Game. To trochę dziwne i mylące, bo niby czemu tak?

Największe zalety? Przyjemna eksploracja, sporo naturalnego humoru, ciekawe założenie fabularne i sympatyczna oprawa graficzna, która dobrze pasuje do groteskowego charakteru całej produkcji. Po stronie minusów muszę wymienić przede wszystkim nierówny, momentami wręcz irytujący dźwięk oraz płytki i szybko nużący system walki. Trzeba też pamiętać, że bez choćby podstawowej wiedzy o polskiej polityce część żartów i smaczków po prostu przeleci nam nad głową.

Komu mogę polecić Sejm The Game? Przede wszystkim osobom, które interesują się polityką i lubią, gdy ktoś śmieje się z całego tego cyrku bez owijania w bawełnę. To także propozycja dla tych, którzy cenią sobie przygodówki, w których najważniejsze są dialogi, eksploracja i odkrywanie kolejnych absurdalnych sytuacji. Jeśli jednak ktoś liczy na rozbudowany i satysfakcjonujący system walki, może się mocno rozczarować, bo to zdecydowanie nie jest mocna strona tej produkcji.

Moja ocena końcowa to bardzo mocne 6/10 – i mówię to absolutnie bez złośliwości, bo naprawdę nieźle się przy tej grze bawiłem. To po prostu niewielka, momentami bardzo nierówna produkcja, która ma swoje wyraźne problemy, ale jednocześnie potrafi dać sporo frajdy. Polecam sięgnąć po nią zwłaszcza na niższym poziomie trudności. Przegrywanie w nudnych i powtarzalnych segmentach turowych walk nie jest warte niczyjego czasu, a szkoda byłoby zniechęcić się przez nie do całkiem sympatycznej reszty gry.

ps. wiem, że gra nie jest już najnowsza, ale zupełnie niespodziewanie wyszła na Playstation 5, więc musiałem w nią zagrać. Bardzo dziękuję zespołowi PR wydawcy o udostępnienie mi kodu 🙂

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Leave a Reply