Dzień dobry! Już na wstępie przypomnę, że post powstał z okazji taniej środy w Cinema City – biegnijcie więc do kina i wyrwijcie bilety w dobrej cenie! A jest na co, gdyż do kin wpadł właśnie spin-off Szybkich i Wściekłych o podtytule „Hobbs i Shaw„. Czym jest spin-off przeczytacie tutaj, a kilka zdań niżej czy faktycznie warto się na niego wybrać. Zaspoileruje, że tak! Film opowiada o pewnym śmiertelnym wirusie, dwóch nienawidzących się partnerach i wzmocnionym genetycznie „głównym złym”. Czy o czymś zapomniałem? Sądzę, że raczej nie, bo wspomniana fabuła jest tylko pretekstem do prężenia muskułów i tłem do setek wybuchów. Bez zbędnego przedłużania zapraszam jednak do mojej recenzji! Zapraszam również na mój kanał Instagramowy! Wkrótce postaram się go rozbudować 🙂

  • Szybcy i Wściekli: Hobbs i Shaw

O czym: Podczas próby przechwycenia śmiertelnie niebezpiecznego wirusa – jedna z ochraniających go agentek postanawia wszczepić go sobie do organizmu. Od teraz ma 72 godziny na odwrócenie procesu – inaczej zacznie zarażać doprowadzając do globalnej pandemii. Znani z serii Szybcy i Wściekli: Hobbs i Shaw muszą się więc pośpieszyć i znaleźć ją przed pewnym genetycznie zmodyfikowanym super-żołnierzem, który chce wykorzystać wirusa do własnych celów.

Dlaczego tak: Bo w rolach głównych występują Dwayne „The Rock” Johnson oraz Jason Statham! Bo partnerująca im Vanessa Kirby jest cudowna! Bo Idris Elba w roli „tego złego” jest bardzo wiarygodny, charyzmatyczny i wyjątkowo ciekawy. Generalnie sporym plusem jest to, że nie trzeba znać żadnej poprzedniej części, nie ma znaczenia kim są główni bohaterowie, ile i jak się znają – wszystko jest albo podane na tacy albo zgrabnie przemilczane. Chociaż fabuła to tylko pretekst to podany sensownie, przemyślany i całkiem znośny. Akcji jest sporo, wszystko co widzimy jest bardziej rzeczywiste niż zwykle, wybuchy nie są przekombinowane. Oczywiście, że znajdziemy w Hobbs i Shaw kilka… kilkanaście bzdur, ale jeżeli wiemy na co przyszliśmy do kina to przymkniemy na to oko. W filmie znajdzie się miejsce na kilka aktorskich zaskoczeń 🙂 jednym z nich jest kuzyn The Rocka – były mistrz WWE Roman Reigns.

Dlaczego nie: Jeśli się nie lubi „Szybkich i Wściekłych” albo właśnie odwrotnie – lubi się za bardzo i liczy się na szybkie samochody i piękne kobiety. Hobbs i Shaw to nie do końca ten adres – tutaj jest dużo bardziej „przyziemnie”. Mam w ogóle problem z finałem, którego akcja dzieje się nad ranem – po pierwsze dziwnie szybko zrobił się dzień (z bardzo klimatycznej nocy), a po drugie… jest fajny, ale zbyt mało wyróżniający się. Oczekiwałbym większej rozpierduchy, chociaż skłamałbym mówiąc, że mi się nie podobało.

Kiedy: Tak naprawdę to najlepsza premiera tego tygodnia i zdecydowanie warto udać się do kina już dziś! Zwłaszcza, że bilety są śmiesznie tanie. Polecam!

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)