Jakiś czas temu zauważyłem, że telefon jest nie tylko sprzętem do dzwonienia, ale i nieodłącznym kompanem, urządzeniem do oglądania filmów, kręcenia ich, robienia artystycznych zdjęć, czytania newsów, rysowania w Photoshopie czy pisania tekstów. Uwięził nas i tak mocno chwycił w swoje szpony, że nawet na realnych spotkaniach nie jesteśmy w stanie oderwać się od cyber życia. I dlatego chciałem pomóc w tym, aby albo sprzęt maksymalnie ukulturalnić, albo chociaż trochę spróbować wyrwać się ze szponów uzależnienia. Przez następne miesiące postaram się powiedzieć Wam to, czego możecie nie wiedzieć, nie znać. Czy ta wiedza”zwiąże” Was jeszcze mocniej, czy pozwoli trochę odetchnąć i w spokoju przeczytać książkę – zależy już tylko od Was. Witajcie w “Okiem Geeka” – serii o nazwie wykorzystywanej już milion razy na milionie stron, ale treści – jakiej jeszcze nie czytaliście. I tak, nie będzie tutaj tylko o aplikacjach, ale przecież w kulturze piękne jest to, że ciągle ewoluuje i się rozrasta.

Gdy co jakiś czas pojadę na parę dni do rodziców, strasznie denerwuje ich fakt, że telefon ciągle mi “pika” i “pika” a smartfon to przecież nie żółty Pokemon, aby irytować swoim piskiem. Dlatego zdarza się, że wyciszam drania od chwili przyjazdu, aż do ostatnich minut przed wyjazdem. Na pewno macie tak samo w jakichś miejscach, chociażby w pracy. I telefon potrafi leżeć godzinami sam, wyciszony, piętro niżej. A przecież coś może się stać i warto trzymać rękę na pulsie, skoro i tak siedzę z komputerem na kolanach to trzeba to jakoś uprościć. I tu z pomocą przychodzi nam aplikacja “Pushbullet” dostępna na Androida i iOS (wszystkie wersje są darmowe).

Zasada działania jest bajecznie prosta, instalujemy ją w swoim telefonie oraz w przeglądarce internetowej (są też nakładki na system operacyjny jeśli ktoś chce) i logujemy się do naszego profilu. Od tego momentu na ekranie komputera pojawią się informacje o tym, że ktoś do nas dzwoni, wysłał smsa, albo podesłał rozbieranego “snapa”. Możemy oczywiście dowolnie ustawić “co” ma nam być pokazane, a co nie, no i wiadomo – telefon musi mieć włączony internet, aby te powiadomienia pokazywać. Wygląda to dokładnie tak jak na obrazku w prawym rogu, gdzie dzwoni do mnie ta słynna Ania z Bazgrołów. Zabawnym faktem jest to, że na smsy czy inne komunikatory można odpisywać bezpośrednio z komputera.

czabadzwonibardziej

Drugą zaletą tego programu jest przekazywanie plików. Ile razy zdarzyło się Wam wysyłać maila samemu do siebie, bo w tym mailu było np. zdjęcie, które chcieliście mieć w komputerze? Mimo tego, że to naleciałość sprzed kilku lat, mi zdarzała się do dziś. Koniec z tym, wchodzimy w program, klikamy “załącz” odnajdujemy potrzebny plik i po kliknięciu wyślij – po prostu, czysta magia – sama z siebie otwiera się karta naszej przeglądarki i jest tam to czego potrzebujemy, wystarczy tylko kliknąć “zapisz jako” i na pulpit. Przeglądarka nie musi być włączona, ponieważ wszystko zapisuje się na stronie projektu w naszym profilu. A odwrotnie? Screen lub zdjęcie z komputera prosto na telefon? Pewnie!

Możemy w ten sposób połączyć telefon nie tylko z przeglądarką, ale np. telefonem przyjaciela i szybko przesyłać pliki, jak widać dość tajnym i bezpośrednim kanałem z pominięciem np. Facebooka, prosto do innego człowieka – czy siebie. Nie ma limitu urządzeń, a wysyłając jakieś zdjęcie można “wysłać do wszystkich” czy to na tablet czy komputer.

Mimo pozornego “uwiązania” bo przecież to nadal smartfon, tylko na innej płaszczyźnie – ja czuje się uwolniony od jego smyczy. Leżąc z telefonem obok poduszki sprawdzałem każdą wibrację i odpowiadałem na 99% wiadomości czy to Snapczatowych, czy przez WhatsApp czy na rozmowy przez Messenger. W przeglądarce widzę tylko połączenie przychodzące i smsy (albo co tam chcecie) i mogę skupić się na tym, co dla mnie naprawdę ważne – pisaniu. A zakładkę z Facebookiem spokojnie zamknąć i mieć święty spokój. A Ty jak wykorzystasz tę aplikację? A może masz lepszą? Podziel się pomysłami w komentarzu.

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)

Krytyk filmowy i teatralny, zapalony gracz konsolowy i komputerowy. Od kilku lat pracuje w branży reklamowej przy projektach influencerskich. Zakochany w najnowszych technologiach. W wolnych chwilach fotografuje Warszawę.

Skomentuj tekst: (komentarze są moderowane - pojawią się po zatwierdzeniu)